piątek, 24 kwietnia 2015

Rozdział ósmy czyli początek życia Oli i Mariusza

Wstałam rano ze smętną miną. Podreptałam do kuchni, tam już radośnie biegała Lilka.
- Cześć skarbie - pocałowałam ją w głowę
- Cesc ciocia - uśmiechnęła się
- Hej. Co zjesz na śniadanie? - Do kuchni wszedł Tomek
- Dziękuję nie będę jeść, nie mam ochoty na nic - lekko się uśmiechnęłam
- Przepraszam za wczoraj trochę przesadziliśmy z Karoliną tak naciskając na ciebie - spojrzał na mnie zmieszany
- Przestań. Nie ma o czym mówić. Było mi to potrzebne aby zrozumieć co jest dla mnie bardziej ważne
- I co jest? - Spytał
- Szczęście najbliższych - uśmiechnęłam się
- Byłem pewny że powiesz on - usiadł na krześle
- Może też. Zresztą nie ważne. Może mieć na pęczki takie jak ja więc - również usiadłam na krześle
- Może mieć ale stara się o Ciebie. Na prawdę tego nie widzisz? Dzwoni, piszę, spędzacie wspólnie czas i nie mów mi że nie jest fajnie jak z nim jesteś bo nie uwierzę
- No jest fajnie. Każdy jego dotyk sprawia że mam dreszcze ale co to zmienia? Jestem wiecznie niezdecydowana i dobrze o tym wiesz.
- Czas to zmienić. Przyznaj się sama przed sobą i mną. Tęsknisz za nim? Chciałabyś go przytulić, poczuć obok? - Spojrzał na mnie
- Czytasz mi w myślach? - Zaśmiał się - chciałabym
- To ja nie wiem co ty tu jeszcze robisz. Już dawno powinnaś była być u niego i powiedzieć mu to co mi.
Pomyślałem chwilę i stwierdziłam że nie ma w tym żadnej ściemy. Jeśli sama nie zawalczę o swoje szczęście to nikt za mnie tego nie uczyni. Każdy jest kowalem swojego losu.
- Wiesz co? Masz rację. Pakuje się i jadę do Kielc
- Mądra dziewczyna - pocałował mnie w czoło i się uśmiechną
Lilka pomogła mi się spakować.
- Dlacego już jedziesz?
- Liluś muszę załatwić kilka spraw, ale obiecuję że niedługo cie odwiedzę.
- Mogę jechać z Tobą? - Spojrzała na mnie
- A mamusia i tatuś się zgodzą?
Nie doczekałam się odpowiedzi bo mała pobiegła się spytać
- Jesteś pewna ze chcesz ją do siebie? - W drzwiach pojawiła się Karolina
- Jestem pewna - Zaśmiałam się
Szybko spakowałam swoje rzeczy.Tomek zniósł moją walizkę i Lilki torbę do samochodu. Pożegnałam się z Karoliną i zeszłam z Lilka do samochodu.
- Przyczepiłem ci już fotelik - uśmiechnął się - miłej drogi
- Dziękuję, zadzwonię jak dojedziemy
Pożegnałam się z Tomkiem i ruszyłam. Przez pół drogi Lilka rozmawiała z misiem, a drugie pół przespała. W międzyczasie próbowałam połączyć się z Mariuszem ale ciągle włączała mi się sekretarka. Gdy dojechałam do domu Lilka od razu wbiegła do środka, ja zabrałam nasze rzeczy i poszłam za nią.
- Widzę że przywiozłaś żywy prezent że sobą - Zaśmiała się mama całując mnie w policzek
- Oczywiście. Chciała jechać to ja zabrałam. Jest okazja że w końcu tamci nas odwiedza - Zaśmiałam się
Zaniosłam nasze rzeczy na górę i zeszłam do salonu.
- Mamuś macie jakieś plany na dziś z tatą?
- Raczej nie a czemu pytasz?
- Bo ja muszę gdzieś wyjść, popilnujesz Lilki?
- No oczywiście. Wrócisz na noc?
- Nie wiem ale jutro będę przed 8
- No to pędź
Pobiegłam na górę się przebrać. Założyłam spodenki z motywem flagi amerykańskiej, białą bokserkę i sandałki. Wzięłam klucze, telefon i portfel. Potajemnie wyszłam z mieszkania. Poszłam prosto do Jagody. Za trzecim razem dopiero otworzyła. Była ubrana w koszulkę która sięgała jej do połowy uda
- Fajnie witasz przyjaciółkę - Zaśmiałam się - jest Michał u Ciebie?
- Fajnie cie widzieć - uśmiechnęła się - no jest a coś się stało?
- Mam tylko jedno pytanie i już spadam. Pytał ktoś o mnie podczas mojej nieobecności?
- Jeśli masz na myśli jego to tak pytał o Ciebie codziennie. Ola kurde Mariusz cie kocha i wiem że ty też coś czujesz, mnie nie oszukasz - spojrzała na mnie
- Dziękuję że czytasz mi w myślach - przewróciłam oczami - dobra idę
- Znajdziesz go albo na hali, boisku albo w domu - krzyknęła gdy już schodziłam na dół
Zaśmiałam się pod nosem i pognałam schodami w dół. Coś w środku podpowiadało mi żeby sprawdzić w domu. Pewnie moje lenistwo się odzywało. Poszłam pod znajomy blok i zadzwoniłam do przypadkowej osoby żeby otworzyła mi klatkę bo rozdaje ulotki. Pani była tak miła że bez problemu mi otworzyła. Wbiegłam szybko po schodach i stanęłam przed mieszkaniem Mariusza. Poprawiłem swój strój i zapukałam. Gdy usłyszałam dźwięk przekręcającego się klucza kolana mi się ugięły i serce zaczęło mocniej bić dokładnie tak samo jak podczas matury. Chyba go obudziłam bo twarz miał zaspana
- Hej. Obudziłam cie?
- Ola? Fajnie cie widzieć. Nie, nie obudziłaś to znaczy spałem ale dobrze że jesteś bo tak to bym się nie podniósł z łóżka - Zaśmiał się
- To ja może przyjdę później?
- Nie przesadzaj. Wchodź - Zaśmiał się i pociągnął mnie za rękę do środka. - Napijesz się czegoś?
- Nie dziękuję. Przyszłam bo..- zamilkłam na chwilę, no właśnie po co ja przyszłam - bo nawet sama nie wiem. Jagoda z Michałem więc postanowiłam cię odwiedzić - wyruszyłam ramionami
- Bardzo się cieszę z tego powodu. Poczekasz na mnie sekundę tylko się odświeżę
- Pewnie
Mariusz poszedł do łazienki, a ja stwierdziłam że zrobię mu śniadanie. Szybko usmażyłam jajecznice i zaparzyłam kawę. Gdy wyszedł z łazienki akurat było wszystko gotowe
- A co to za zapachy?
- Postanowiłam zrobić ci śniadanie to źle? - Zaśmiałam się
- Oczywiście że nie. A mogę cię wynająć na 24/7?
- Pewnie, cała do twojej dyspozycji - zaczęliśmy się śmiać
Mariusz zjadł śniadanie i poszliśmy do salonu. Oglądaliśmy telewizję i się wygłupialiśmy. W pewnym momencie zaczęliśmy bić się poduszkami. Normalnie jak małe dzieci.
- Ej dobra stop. - przerwałam ten atak prawdopodobnie wtedy kiedy akurat szykował się żebym mnie uderzyć, ta intuicja.
Potulnie się zgodził i odłożył poduszkę. Nie wiem czemu ale wtuliłam się w niego. Brakowało mi tego przez cały czas. Silnych i ciepłych ramion. W których choć przez chwilę zapominasz o problemach. Mariusz położył się na kanapie, a ja obok ciągle do niego przytulona
- Wiesz czemu wróciłam? Czemu nie wyjechałam do Ameryki?
- Nie, dlaczego? - szepnął jakby każde głośniejsze słowo zepsuło to wszystko
- Bo ktoś mi dziś powiedział że jak nie zawalczę o swoje szczęście to będę tego żałować. Ze muszę zapomnieć o przeszłości i zacząć żyć teraźniejszością, kazał mi wracać do ludzi na których mi zależy, a nie uciekać. Więc jestem - podniosłam się na łokciach - Nie wiem jak to się stało ale stałeś się dla mnie ważny. Brakowało mi Ciebie tam - uśmiechnęłam się lekko
Nic nie odpowiedział tylko złożył delikatny pocałunek na moich ustach ale gdy zobaczył że nie protestuje zaczął coraz namiętnie mnie całować. Odwzajemniałam każdy pocałunek ciągle głodna kolejnych. W mgnieniu oka znaleźliśmy się w sypialni. Leżeliśmy obok siebie praktycznie bez niczego. Chcieliśmy nacieszyć się sobą bo tak długo się nie widzieliśmy. Gdy już później leżałam obok śpiącego Mariusza cieszyłam się że Tomek mnie przekonał
Już wiem czego brakowało mi do pełni szczęścia, jego. Próbowałam na chwilę zamknąć oczy. Obudził mnie dzwonek wydobywający się z mojej komórki. Podniosłam się a obok mnie nikogo nie było. Odebrałam telefon. Dzwonił Kuba bo chciał się pochwalić że Natalia została jego dziewczyną. To tak bardzo ciekawe. Wysłuchałam go do końca, założyłam koszulkę Mariusza i wyszłam w poszukiwaniu właściciela. Był w kuchni, stał wpatrzony w okno. Podeszłam po cichu i go przytuliłam. Wzdrygnął się lekko ale za chwilę się uśmiechnął. Przyciągając mnie do siebie tak ze byłam przodem do okna. Wtulił się we mnie i nic nie mówił. Co chwilę składał pocałunki na szyi lub policzku jakby to wszystko miało za chwilę prysnąć, a tak naprawdę dopiero się wszystko zaczyna.
- Będę się musiała zaraz zbierać - wyszeptałam
- Nigdzie cię nie puszcze. Nie teraz kiedy mam cie tak blisko - powiedział tym swoim cudownym głosem z nutka chrypki
- Spokojnie daleko nie ucieknę tylko do domu bo Lilka się poskarży że się nią nie zajmowałam - odwróciłam się do niego
- Dobrze ale później - uśmiechnął się i mnie pocałował
Zalegliśmy na kanapie i oglądaliśmy jakieś filmy wtuleni w siebie
- Nie macie dziś treningu?
- Nie. Spokojnie tak szybko się mnie nie pozbędziesz - uśmiechnął się
- Nawet o tym nie marzę - dałam mu buziaka
Niedługo potem zadzwoniła mama że musi pilnie wyjść do pracy bo ma jakąś awarię i muszę szybko przyjść do domu. Przebrałam się i wraz z Mariuszem pojechałam do mnie.
- A ty nie wysiadasz? - Spojrzałam na niego
- Mnie dzieci nie lubią - Zaśmiał się
- Chcesz mnie zostawić z nią samą? -Zrobiłam smutną minkę
- No wiesz bo no ten - zaczął się plątać
- Czyżby ktoś tu się bał moich rodziców - zaczęłam się śmiać - spoko jest tylko mama która i tak nie zauważy nikogo bo się spieszy, no chodź.
- No okej - jejku zgodził się. Cud? Chyba tak.
Weszliśmy do domu, chciało mi się śmiać z Mariusza.
- Mamuś jesteśmy - krzyknęłam wchodząc do domu
- Cicho bo Lilka śpi - wyszła z kuchni
- Dzień dobry - przywitał się Mariusz
- A mamuś to jest Mariusz
Przywitali się i jak strzała mama wyleciała z domu. No tak uśpiła dziecko i poszła.
- I co tak strasznie było? -Zaśmiałam się
- Zobaczymy czy ty nie będzie się bała jak do moich pojedziemy - spojrzałam na niego - no co? Dawno u nich nie byłem
- Bardzo dobry z Ciebie synek - wytknęłam mu język
- Osz ty!- złapał mnie i zaczął łaskotać
- Weź mnie puść bo obudzę dziecko - piszczałam
- To nie piszcz - pocałował mnie
Oddałam pocałunek każdy. Wtuliłam się w niego, tak cudownie było. Oglądaliśmy telewizję i się nudziliśmy dopóki nie w wstała Lilka. Zrobiłam obiad i zjedliśmy. Lilka wolała bawić się z Mariuszem. Już poszłam w odstawkę, no tak po co komu ciotka? Po kryjomu robiłam im zdjęcia, tak słodko wyglądali. Siedzieliśmy z nią do 16 bo o tej godzinie przyszedł tata. Widziałam ten strach w oczach Mariusza. Czy serio każdy boi się tak ojców. Aż tacy straszni są? Zaśmiałam się i dałam mu buziaka w policzek.
- O proszę kogo my tu mamy. Rodzona córka w domu siedzi? Święto jakieś dziś jest ?- zaczął się śmiać i przywitał się z Mariuszem
- Nie rób ze mnie wyrodnej córki. Bywam w domu - oburzyłam się
- Oczywiście odkąd przyjechałaś to może ze dwa dni przesiedziałaś w domu. A tak to widzę cie na zdjęciach i czasem jak przemkniesz mi koło nosa wychodząc
- Też cię kocham tato - uśmiechnęłam się.
- Oh na prawdę? Już myślałem że tego nigdy nie usłyszę - usiadł na fotelu
- A to niby ja jestem niedobrym synem? - Wtrącił się Mariusz
- Ej to że jestem jedyną kobieta w tym gronie nie licząc Lilki która nie wie o co chodzi to nie znaczy że możecie mnie w złym świetle stawiać.
Poszłam zrobić herbatę a gdy wróciłam nie wierzyłam własnym oczom. Mój tata żwawo dyskutuje z Mariuszem. Tematem głównym była piłka ręczna którą mój tata uwielbia oglądać, mam to po nim. Przysiadłam obok Mariusza który mnie przytulił ale dalej rozmawiał z tatą. Ja żeby się nie nudzić zaczęłam bawić się z Lilka
- Ciocia - wyszeptała - wujek jest fajny
- Oj wiem skarbie - pocałowałam ją w główkę
- opowie mi dziś bajkę w nocy? - Spojrzała na mnie swoimi dużymi oczkami
- Spytamy go?- pokiwała głową
- Mariusz? Lilka ma do ciebie pytanie
- Tak? - Odwrócił się do niej
- Opowiesz mi dziś bajkę? - Bawiła się lalką
- Oo jak sobie jakąś przypomnę - lekko się zaśmiałam
- Fajnie - poderwała się z kanapy i pobiegła do pokoju
Jak do domu wróciła mama to temat zaczął się bardziej rozkręcać. I on się bał gdzie teraz ciągle z nimi nadaje. Siedziałam myśląc co teraz będzie. Wieczorem tak jak Mariusz obiecał musiał pójść opowiedzieć bajkę Lilce
Zostawiłam ich w pokoju i poszłam do kuchni żeby przygotować mleko na rano Lilce.
- Jesteście razem? - Spojrzała na mnie mama
- Oj mamuś. Jesteśmy - myślałam że będzie mieć jakieś aluzje
- To bardzo się cieszę. Widać że mu na tobie zależy - spojrzałam na nią
- Myślałam że będziesz innego zdania
- Dlaczego? Zasługujesz na szczęście - uśmiechnęła się i poszła do taty.
Dokończyłam przygotowywać mleko i poszłam do pokoju. Lilka już spała. Odstawiłam mleko na półkę i wyszliśmy.
- Ja już będę się zbierać, dobranoc - pożegnał się z moimi rodzicami Mariusz
Odprowadziłam go do furtki.
- Będę tęsknił - pocałował mnie - co jutro porabiasz?
- Szukam pracy a jakieś propozycje masz? - Zaśmiałam się
- Tak. Cały dzień ze mną - Zaśmiał się
- Chętnie ale najpierw odwiedzę jedno miejsce odbiorę brata z lotniska - dałam mu buziaka
- Dobrze to dobranoc - namiętnie mnie pocałował
Pomachałam mu jeszcze na pożegnanie i wróciłam. Wzięłam szybki prysznic, przebrałam się w piżamę i szukałam w laptopie jakiejś pracy. Znalazłam ogłoszenie że poszukują nauczyciela angielskiego. Postanowiłam spróbować. Wydrukowałam swoje CV i poszłam spać. Jutro czeka mnie szalony dzień.

-----------
Szczerze? Nie podoba mi się ten rozdział ale musiałam coś dodać bo przez dwa tygodnie tu nie zaglądałam.
Jestem już po testach więc teraz będą rozdziały regularnie, bynajmniej się postaram żeby tak było :) 
Piszcie co sądzicie o tym rozdziale. 
A i rozważam opcję usunięcia bloga ponieważ tutaj chyba nikt nie zagląda. 
<3 

3 komentarze:

  1. Od kiedy jestem nikim? :c
    Mi się bardzo podobał ten rozdział, nie wiem co Ci w nim nie pasuje :) No ja mam nadzieję, że teraz te rozdziały regularnie będą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jesteś nikim :* Chodzi mi raczej o to że nikt prócz ciebie tu nie zagląda ;)

      Usuń
  2. Ja tu zaglądam! :) Mam ostatnio problemy z internetem, więc jestem rzadziej, ale jestem. Jak dla mnie rozdział super! :D Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń