Rano nie byłabym sobą gdybym wiedziała w co się ubrać, jak zwykle miałam problem co założyć do spodni.
- Ola pospiesz się bo Kuba będzie na ciebie czekał - słyszałam głos mamy z dołu
- No idę już - wzięłam pierwszą lepsza bluzkę i wybiegłam z pokoju zabierając torebkę
Założyłam buty i skórkę, pocałowałam mamę w policzek i wybiegłam, odpaliłam samochód i ruszyłam w drogę na lotnisko. Stałam w korku kiedy wybiła godzina przylotu Kuby
- Cholerka - przeklęłam - teraz na bank się spóźnię
Wykręciłam numer do Kuby i czekałam aż odbierze
- Cześć siostra, co jest? - Usłyszałam radosny głos mojego brata
- Kuba zabijesz mnie, poćwiartujesz i w ogóle ale spóźnię się trochę bo stoję w korku
- Spoko siostra poczekamy, długo się zejdzie?
- Nie korek już mija, powinnam mieć co najmniej 15 minut spóźnienia
- Dobra poczekamy
Gdy tylko wyjechałam z korku popędziłam prosto na lotnisko. Całe szczęście światła były dla mnie bardzo dobre i wcale nie miałam czerwonego. Wyszłam szybko z samochodu i popędziłam w miejsce gdzie miały czekać Kuba i jego znajomi. W tym samym czasie zadzwonił Mariusz
- Załamie się - pomyślałam i odebrałam
- Słucham? Co się stało kochanie?
- Kocham cie - Mogę się założyć że się uśmiechnął
- Ja ciebie tez, ale tylko po to dzwonisz? - Zaśmiałam się
- Nie zupełnie, nasze spotkanie dziś aktualne?
- Oczywiście, będę koło 17 powinnam się wyrobić - zaczęłam biec gdy ujrzałam młodzież
- Dobrze to będę czekał, pa, a i jeszcze jedno załóż coś ładnego bo będziemy chyba mieli niespodziankę
- Kto przyjdzie?
- Oj kochanie muszę kończyć, kocham cie pa
I się rozłączył. Weź tu się z takim dogadaj.
- Zabije cie Jurecki - wyszeptałam i usiadłam na krzesełku
- Co tam szepczesz? - Zapytał uradowany Kuba
- Zamknij się jak chcesz żyć - uśmiechnęłam się
- Kiepsko z Twoją kondycją - zaczął się śmiać kolega Kuby
- Ty młody chcesz mieć tą buźkę nadal piękną? To siedź cicho bo zaraz się przekonamy jaką ty masz jak będziesz musiał biec za samochodem
- Uu siostra co ty taka zła?
- Musiałam bardzo szybko jechać narażając swoje prawko, chłopak mnie denerwuje i do tego muszę zdążyć w jedno miejsce przed 14 więc ruszać tyłki i do samochodu
Wszyscy zgodnie ruszyli przodem, nawet nie marudzili. Chłopaki zapakowali walizki do bagażnika i zajęli miejsca na tyle
- Tak w ogóle Ola jestem - podałam rękę Natalii, dziewczynie Kuby
- Natalia - uśmiechnęła się
Stwierdzam że jak na upośledzenie moje brata, dziewczynę ma ładną. Czarnula, piwne oczy, ładna cera, styl też fajny. Pozazdrościć. Jednak zastanawiam się co ona w nim widzi.
- Dobra czekacie na mnie grzecznie, powinnam wrócić za 10 minut, a później jedziemy na lody - uśmiechnęłam się, zabrałam teczkę oraz torebkę i udałam się do drzwi szkoły. Weszłam na korytarz który był ogromny, trafiłam akurat na przerwę. Nie mogłam się odnaleźć więc podeszłam do grupki chłopaków
- Sory chłopaki jak trafię do pokoju dyrektora?
- Korytarzem prosto i w lewo, z resztą zaprowadzę panią - jeden z chłopaków ruszył przodem, od razu za nim poszłam.
- Proszę to tutaj - uśmiechnął się
- Dziękuję - odwzajemniłam uśmiech i zapukałam.
Usłyszałam ciche proszę i weszłam . Bałam się że jednak mnie wyśmieje bo nie mam ukończonej szkoły w tym zawodzie ale umiem posługiwać się językiem angielskim i wiem o nauczaniu gimnazjum bo zastępowałam kiedyś koleżankę co prawda tylko dwa miesiące ale to już coś.
- Dzień dobry ja przyszłam w sprawie pracy. Znalazłam ogłoszenie że szuka pani nauczyciela do Angielskiego
- Tak. Witam. Nazywam się Monika Pyska - podała mi dłoń
- Ola Skiba
- Ma pani jakieś doświadczenia w tym zawodzie, pracowała pani jako nauczyciel
- Zacznę od tego że nie mam szkoły która pozwala mi na bycie nauczycielem, ale studiowałam w Ameryce, tam pracowałam w firmie kurierskiej oraz przez dwa miesiące zastępowałam koleżankę w szkole
- Czyli doświadczenie pani ma tak?
- Dwu miesięczne - Zaśmiałam się
- Dobrze to ja przejrzę pani CV i zadzwonię dobrze? Postaram się jeszcze dziś dać znać - uśmiechnęła się
- Bardzo dziękuję, zależy mi na tej pracy - podałam jej rękę i wyszłam - do zobaczenia, mam nadzieję
- Do widzenia
Ruszyłam szybko do wyjścia żeby dzieciom od słońca się nic nie zrobiło. Minęłam po drodze kilka twarzy które uważnie mi się przyglądały i wsiadłam
- Będziesz tu pracować? - Spytał Kuba
- Jak pozytywnie rozpatrzą moje CV to tak - uśmiechnęłam się - jedziemy na lody?
- No ba, jeszcze pytasz? Jasne że tak! Zadzwoń pod chłopaka może też chętny
- On nie może takich świństw jeść - Zaśmiałam się - Może być na treningu ale spróbuje.
Wykręciłam numer do Mariusza ale nie odbierał tak jak przypuszczałam. Wysłałam mu SMS że po treningu jak chce może wpaść do kawiarni bo siedzę z bratem i znajomymi jego. Za 20 minut mu się kończy trening. Szybko znaleźliśmy się pod kawiarnia bo od szkoły jest to zaledwie kilka metrów. Usiedliśmy wygodnie w rogu kawiarni, a chłopaki poszli złożyć zamówienie. Czekając na lody radośnie dyskutowaliśmy. Opowiadali mi jak spędzili wakacje w Ameryce, co zwiedzili i tym podobne.
- A sąsiadka z góry wam nie przeszkadzała?
- Nie, raz coś tam gadała ale olaliśmy ją i się przymknęła
- No jest nieznośna - zaczęłam się śmiać
- Cześć wszystkim - obok nas pojawił się Mariusz z Krzyśkiem i Bartkiem
- Cześć chłopaki, poznajcie to Kuba, Natalia, Paweł i Kornelia - wskazałam na znajomych brata - a to Mariusz, Bartek i Krzysiek
- Uu siostra to który jest twój? - Poruszał brwiami
- Wszyscy - Zaśmiałam się
- Ej - spojrzał na mnie Mariusz
- Radzę kochana uważać bo mu się czerwona lampka zapaliła ups zazdrość - zaczął się śmiać Krzysiek i usiadł pomiędzy chłopakami. Bartek i Mariusz usiedli koło mnie
- Te Lijek żeby tobie się zaraz zielona nie zapaliła - Wtrącił Mariusz
- Aj nie słuchajcie ich, co zamawiamy? - Spytał Bartek
- My czekamy na lody
- To i ja idę zamówić - wstał i ruszył zamówić
- Ciekawe co trener powie na takie odżywianie - pokręciłam głową
- Oj kochanie czasem można - pocałował mnie policzek Mariusz
- Twoje czasem jest dość często - wytknęłam mu język i pocałowałam.
- No siostra kiedy wesele?
- A czemu mnie pytasz? Zapytaj Natalii kiedy i czy będzie chciała wziąć z tobą ślub - uśmiechnęłam się,
- Mówiłem o tobie - przewrócił oczami
- Nie prędko, nie ciesz się.
Gdy każdy dostał to co zamówił, zabraliśmy się za konsumpcję i rozmawialiśmy często się śmiejąc.
- To kto dziś przychodzi? - Szepnęłam Mariuszowi na ucho
- Ciekawość to pierwszy stopień do piekła wiesz? - Zaśmiał się całując mnie w policzek
- I tak wyląduje w piekle przez noce spędzone z Tobą - przygryzłam wargę
- Razem wylądujemy, a i nie ma mowy byś spała dziś gdzie indziej niż u mnie - oparł swoje czoło o moje i patrzył mi w oczy
- mhm - patrzyłam w jego piękne, ciemne tęczówki
- W towarzystwie nie ma szeptów zakochani - Wtrącił Lijek
- Oj Krzysiu ja ci się kiedyś odpłacę - odparł z zaciśniętymi zębami Mariusz
- Coś mówiłeś Mariusz? - Zaczął się śmiać
Po godzinie rozmowy wszyscy wyszliśmy z kawiarni z uśmiechem. Bartek, Krzysiek, Paweł i Kornelia poszli do domu, a ja z Kubą, Mariuszem i Natalia pojechaliśmy do nas.
- Od razu uprzedzam Lilka u nas jest - odparłam gdy wchodziliśmy do domu. Gdy tylko się otworzyło drzwi dało się usłyszeć piski, śmiech i wrzask Lilki, inaczej mówiąc piekło
- Mamo! Przywiozłam gości! - Krzyknęłam ściągając buty
Mama zaparzyła herbatę, pokroiła ciasto i usiedliśmy w salonie. Lilka bawiła się lalka siedząc pomiędzy mną, a Mariuszem.
- To co zbieramy się? - Spytałam gdy zauważyłam że dochodzi wpół do piątej.
- No trzeba by było ale kochanie pamiętasz że ktoś ma przyjść? - Zaśmiał się Mariusz
- Pamiętam - wstałam od stołu i pochyliłam się nad nim - ale jak to twoi rodzice to ci coś zrobię - wyszeptałam i poszłam na górę.
Skąd mam wiedzieć jak się ubrać skoro nie wiem kto przyjdzie. Miałam dylemat między kremowa sukienka, a spodenkami i bluzka.
- Wybrałaś już? - Zza drzwi pojawiła się głowa Mariusza
- Jak mogę coś wybrać skoro nie wiem kto przyjdzie? - Spojrzałam na niego
- Dla mnie to obojętne co założysz bo i tak jesteś piękna ale może lepiej spodenki i bluzka bo w sukience za bardzo kusisz - Przytulił mnie i zaczął składać całusy na mojej szyi
- Mariusz nie możesz po prostu powiedzieć kto przyjdzie?
- Nikt nie przyjdzie, mamy zaproszenie na grilla do Krzyśka lub spędzić wieczór razem - uśmiechnął się
- Było tak od razu - zabrałam spodenki, bluzkę i ruszyłam do łazienki
- Gdzie idziesz? - Spojrzał na mnie
- Może się przebrać?
- A tu nie możesz? - Zaśmiał się
- Nie - wytknęłam mu język
Szybko się przebrałam, związałam włosy w koka i zrobiłam lekki makijaż. Wyszłam z łazienki, Mariusz już na mnie czekał na dole. Pożegnałam się z rodzicami, założyłam buty,skórkę i wyszliśmy. Z racji tego że Mariusz zostawił swój samochód w domu bo jechał na trening z Bartkiem więc wzięliśmy mój. Oczywiście on kierował. Pojechaliśmy do domu Mariusza aby ten się mógł przebrać. Czekałam na niego w kuchni siedząc na parapecie.
- To co robimy? - Wszedł do kuchni z bluzka w ręce
- Ubierz się i jedziemy do Krzyśka - Zaśmiałam się
- Ale ja wolałbym ten wieczór spędzić z Tobą - podszedł całując mnie, oplotłam go nogami w pasie i oddałam się pieszczotom. Czułam jak odrywam się od parapetu, Mariusz zaniósł mnie do salonu, położył nas na kanapie i zaczął mnie całować. Oddawałam każdy pocałunek.
- Mariusz - wyszeptałam - Krzysiek się na nas obrazi
- Wiem - oparł się na rękach które umieścił po obu stronach mojej głowy - nie chce mi się jechać.
- Ale jak już obiecałeś to teraz nie omówimy. - zszedł ze mnie, ubrał koszulkę i wyszliśmy.
Impreza rozkręcała się na dobre. Chłopaki co chwile donosili alkohol, ale Mariusz nie pił. Dziwiło mnie że jako jedyny mężczyzna jest trzeźwy.
- Ej a ty co nie pijesz? - Spojrzał na Mariusza, Krzysiek
- Bo nie chce to po pierwsze, po drugie jestem z dziewczyn , a po trzecie jutro trening wolę aby mnie głowa nie bolała - uśmiechnął się
- To chociaż ty Ola co?
- Nie ja też podziękuję, głupie rzeczy robię po alkoholu - Zaśmiałam się
- Sztywni jesteście - zaczęli się śmiać.
Siedzieliśmy u Krzyśka do 2 rano. Rozwieźliśmy wszystkich do domu kto nie był w stanie samodzielnie wrócić i pojechaliśmy do Mariusza. Nie miałam na nic siły więc od razu poszłam spać. Chwilę później przyszedł Mariusz. Już zasypiając poczułam jak kładzie się obok i przytula się do mnie. Zadowolona że mam przy sobie osobę którą kocham i która jest dla mnie ważna mogłam iść ze spokojem spać bo byłam pewna że przy nim mi nic nie grozi.
-----------
Taki średni ;/
Ostatnio jakoś te rozdziały mnie nie zadowalają ehh :)
Pani od Polskiego powiedziała że powinnam zostać młodzieżową pisarką :D
Taak trochę się pośmiałam xD
No cóż ocenę co do rozdziału zostawiam wam :)
Miłego dnia :)
Super rozdział :D
OdpowiedzUsuńWeny :*