wtorek, 28 lipca 2015

Rozdział dziesiąty " jestem bardzo szczęśliwa że mam go przy sobie "

Obudziłam się rano bardzo wypoczęta. Przecierając oczy ujrzałam jak Mariusz uśmiecha się przez sen. Zaśmiałam się, chwyciłam telefon aby zrobić mu zdjęcie.
- Będzie dobra tapeta! - Pomyślałam
Raz jeszcze spojrzałam na Mariusza stwierdziłam że jestem bardzo szczęśliwa że mam go przy sobie i poszłam do kuchni w celu zrobienia śniadania. Otworzyłam lodówkę i praktycznie widziałam tylko światło.
- Nieźle - Szepnęłam
Stwierdziłam że na zakupy pójdę później teraz przyszykuje mu śniadanie z tego co jest. Wyciągnęłam potrzebne składniki na naleśniki i zabrałam się za smażenie. Gdy śniadanie było prawie gotowe w drzwiach pojawił się Mariusz.
- Kiedy ty mój drogi robiłeś zakupy? - Spojrzałam na niego
- Już z samego rana będzie krzyczeć - Zaśmiał się - Nie wiem a co?
- Bo nie mam nic w lodówce
- Oj daj najpierw buziaka, a później pogadamy - podszedł i mnie pocałował - widzisz? Teraz mogę rozmawiać. Zakupy zrobię później, po treningu ok?
- Nie wiem to twój dom i ty w nim żyjesz, ja ci tylko mówię że nic już nie ma
- Dobrze ale od teraz to i twoje mieszkanie, bo i tak więcej czasu tu będziesz spędzać
- Aż taki jesteś tego pewien? - Uśmiechnęłam się bo miał rację
- Oczywiście że tak, a nie?
- Nie wiem, siadaj, zjedz śniadanie i szykuj się na trening
- Tak jest! - Zaśmiał się i zaczął jeść
Po śniadaniu pozmywałam naczynia, a Mariusz szykował się na trening.
- Ola! Telefon ci dzwoni - Krzyknął z pokoju
Szybko tam pobiegłam bo czekałam na telefon od sekretarki ze szkoły. Spojrzałam na wyświetlacz, obcy numer
- Słucham? - rzuciłam szybko do słuchawki
- Dzień dobry z tej strony Monika Pyska. Chciałabym umówić się z panią na rozmowę. Ma pani dziś czas?
- Tak oczywiście. O której?
- 13 pasuje pani?
- Owszem będę, do zobaczenia
Rozłączyłam się i dokończyłam myć naczynia. O 11 pojechaliśmy z Mariuszem do mnie bo musiałam się przebrać. Założyłam sukienkę i sandałki, zabrałam torebkę i pojechaliśmy pod szkołę. Pożegnałam się z Mariuszem i ruszyłam prosto do gabinetu dyrektora.
- o witam. - Przywitała mnie pani dyrektor
- Dzień dobry, byłyśmy umówione - uśmiechnęłam się
- Tak, proszę usiąść - wskazała na krzesło naprzeciw jej biurka - zacznę od tego że przejrzałam pani CV i mogę powiedzieć że przyjęła bym panią od razu ale nastąpił mały problem ponieważ tego samego dnia zgłosiła się jeszcze jedna pani która no niestety miała ukończona szkołę która pozwalała jej na bycie nauczycielem.
- No trudno się mówi - uśmiechnęłam się
- Ale znalazłam rozwiązanie i dla pani jeśli oczywiście by pani chciała. Tutaj - podała mi karteczkę - jest numer telefonu i adres przedszkola które potrzebuję pani do pomocy. Rozumie pani pomóc dzieciom czy coś innego. Poleciłam panią jeśli jest pani chętna to proszę zadzwonić i się umówić na któryś dzień.
- Dobrze dziękuję
- Będę o pani pamiętać jak coś się zwolni - Zaśmiała się
- Dziękuję - Pożegnałam się i wyszłam
Stwierdziłam że nie mam daleko do tego przedszkola i mogę pójść piechotą. Miałam po drodze moją ulubioną kawiarnię więc wstąpiłam po kawę
- Dzień dobry poproszę late na wynos - złożyłam zamówienie
- Dzień dobry drogie dziecko, już się robi - jak zawsze miło witała pani Zosia.
Pani Zosia założyła ta kawiarnie dobrych kilka lat temu. Pracuje tutaj z wnuczka ale ona zazwyczaj jest później. Pani Zosia robi najlepszy sernik pod słońcem. Lubię tutaj przychodzić bo jest tu tak przyjemnie i panuje świetna atmosfera.
- Jak tam zdrowie? - Zagadałam do niej
- A wiesz dziecko powiem ci że nie za ciekawie, ja to już za stara jestem na siedzenie tutaj ale Kasieńka nie da sobie sama rady, to jeszcze młoda dziewczyna on musi się wyszaleć.
- To niech pani kogoś znajdzie na swoje miejsce. Dużo osób szuka teraz pracy.
- Ja wiem. Ale ta kawiarnia to moje całe życie. Tutaj trzeba kogoś rozsądnego, nie powierzę kawiarni nikomu kogo nie znam.
- A druga wnuczka nie chce?
- Aneczka? A nie ona tutaj się nie nadaje - machnęła ręką - ale z resztą jej w głowie tylko ten Michał. Zakochana jest to i czasu nie ma.
- To nie dobrze - dostałam swoje zamówienie
- A może ty dziecko chciałabyś spróbować?
- Musiałabym się zastanowić. Mogłabym dać pani odpowiedź jutro?
- Pewno że tak. Mi się jeszcze nigdzie nie spieszy.
- Dobrze. Dziękuję. Miłego dnia - uśmiechnęłam się
- A miłego, miłego - również się uśmiechnęła
Doszłam do przedszkola w kilka minut. Nauczycielka akurat była z dziećmi na dworze.
- Dzień dobry, ja przyszłam w sprawie pracy - uśmiechnęłam się
- Pracy? - Zdziwiła się
- Tak. Pani Monika Pyska powiedziała że pani szuka pomocy
- A to pani od Moniki? A to proszę niech pani siada
- Na czym polegałaby ta praca?
- Już tłumaczę. Mam tutaj do czynienia z trzylatkami. To w zasadzie klubik, a nie przedszkole. Tutaj trzeba mieć oczy dookoła głowy, bawić się z dziećmi. Mam zamiar wprowadzić własne gotowanie bo do tej pory zamawiałam. Nie jest ciężko.
- Rozumiem. Czy mogłabym dać odpowiedź jutro?
- Jasne. Tak w ogóle to Magda jestem - podała mi rękę
- Ola - uścisnęłam jej dłoń
- Opowiem ci może coś o sobie. Imię znasz, mam 24 lata, klubik założyłam dwa lata temu. Może teraz ty?
- Imię też już znasz. Mam 21 lat. W tym roku wróciłam z Ameryki. Tam pracowałam w firmie kurierskiej i dwa miesiące uczyłam w gimnazjum języka angielskiego.
- Oo przez ile tam byłaś?
- Dwa lata, wyjechałam jak miałam 19 lat. Dobra to dam jutro znać, teraz muszę uciekać. Mogłabym prosić o twój numer?
- Ah tak zapomniałam, już Ci podaje.
Zapisałam numer Magdy, porozmawiałam z jedną dziewczynką i poszłam do domu. Porozmawiałam z mamą, nie wiedziałam co zrobić
- Słuchaj. Przecież możesz porozmawiać z Magdą że chcesz zaczynać pracę rano, a u Pani Zosi po południu tak?
- Mamo mam się łapać dwóch prac na raz?
- Jeśli zależy Ci na dwóch to tak. A co podpowiada ci serce?
- Nie wiem. Porozmawiam z Mariuszem jeszcze. Dobra Mamo biorę samochód i jadę do Mariusza.
Najpierw pojechałam do sklepu zrobić zakupy, a później zawiozłam zakupy do Mariusza i zrobiłam obiad. Wieczorem rozmawiałam z Mariuszem. Stwierdził tak jak mama że jeśli zależy mi na jednej i drugiej pracy to żebym jedną na rano, a drugą na popołudnie wzięła. I tak też zrobię. U pani Zosi będę z rana bo Kasia przychodzi na popołudnie, a u Magdy będę popołudniu. Rozmawiałam z Magdą i wcale jej nie przeszkadzało że będę miała jeszcze jedną pracę. Na drugi dzień poszłam do pani Zosi i również przedstawiłam jej swoje plany. Bardzo się ucieszyła że będę u niej pracować. Wyglądało to tak że w kawiarni będę od 6 do 12, a w klubiku od 12 do 17.


------------------
Jejku po strasznie długiej przerwie wróciłam :)
Jeszcze nie wiem czy na stałe czy to tylko kilka dni ale jestem :)
P R Z E P R A S Z A M!! za to że mnie nie było ale na prawdę jak zabierałam się za pisanie od razu mi się nie chciało, nie miałam weny ani pomysłu na rozdział :)
Przepraszam również jeśli będą jakieś błędy :)
Jest ktoś jeszcze ze mną? :) 

piątek, 8 maja 2015

Rozdział dziewiąty "I tak wyląduje w piekle przez noce spędzone z Tobą"

Rano nie byłabym sobą gdybym wiedziała w co się ubrać, jak zwykle miałam problem co założyć do spodni.
- Ola pospiesz się bo Kuba będzie na ciebie czekał - słyszałam głos mamy z dołu
- No idę już - wzięłam pierwszą lepsza bluzkę i wybiegłam z pokoju zabierając torebkę
Założyłam buty i skórkę, pocałowałam mamę w policzek i wybiegłam, odpaliłam samochód i ruszyłam w drogę na lotnisko. Stałam w korku kiedy wybiła godzina przylotu Kuby
- Cholerka - przeklęłam - teraz na bank się spóźnię
Wykręciłam numer do Kuby i czekałam aż odbierze
- Cześć siostra, co jest? - Usłyszałam radosny głos mojego brata
- Kuba zabijesz mnie, poćwiartujesz i w ogóle ale spóźnię się trochę bo stoję w korku
- Spoko siostra poczekamy, długo się zejdzie?
- Nie korek już mija, powinnam mieć co najmniej 15 minut spóźnienia
- Dobra poczekamy
Gdy tylko wyjechałam z korku popędziłam prosto na lotnisko. Całe szczęście światła były dla mnie bardzo dobre i wcale nie miałam czerwonego. Wyszłam szybko z samochodu i popędziłam w miejsce gdzie miały czekać Kuba i jego znajomi. W tym samym czasie zadzwonił Mariusz
- Załamie się - pomyślałam i odebrałam
- Słucham? Co się stało kochanie?
- Kocham cie - Mogę się założyć że się uśmiechnął
- Ja ciebie tez, ale tylko po to dzwonisz? - Zaśmiałam się
- Nie zupełnie, nasze spotkanie dziś aktualne?
- Oczywiście, będę koło 17 powinnam się wyrobić - zaczęłam biec gdy ujrzałam młodzież
- Dobrze to będę czekał, pa, a i jeszcze jedno załóż coś ładnego bo będziemy chyba mieli niespodziankę
- Kto przyjdzie?
- Oj kochanie muszę kończyć, kocham cie pa
I się rozłączył. Weź tu się z takim dogadaj.
- Zabije cie Jurecki - wyszeptałam i usiadłam na krzesełku
- Co tam szepczesz? - Zapytał uradowany Kuba
- Zamknij się jak chcesz żyć - uśmiechnęłam się
- Kiepsko z Twoją kondycją - zaczął się śmiać kolega Kuby
- Ty młody chcesz mieć tą buźkę nadal piękną? To siedź cicho bo zaraz się przekonamy jaką ty masz jak będziesz musiał biec za samochodem
- Uu siostra co ty taka zła?
- Musiałam bardzo szybko jechać narażając swoje prawko, chłopak mnie denerwuje i do tego muszę zdążyć w jedno miejsce przed 14 więc ruszać tyłki i do samochodu
Wszyscy zgodnie ruszyli przodem, nawet nie marudzili. Chłopaki zapakowali walizki do bagażnika i zajęli miejsca na tyle
- Tak w ogóle Ola jestem - podałam rękę Natalii, dziewczynie Kuby
- Natalia - uśmiechnęła się
Stwierdzam że jak na upośledzenie moje brata, dziewczynę ma ładną. Czarnula, piwne oczy, ładna cera, styl też fajny. Pozazdrościć. Jednak zastanawiam się co ona w nim widzi.
- Dobra czekacie na mnie grzecznie, powinnam wrócić za 10 minut, a później jedziemy na lody - uśmiechnęłam się, zabrałam teczkę oraz torebkę i udałam się do drzwi szkoły. Weszłam na korytarz który był ogromny, trafiłam akurat na przerwę. Nie mogłam się odnaleźć więc podeszłam do grupki chłopaków
- Sory chłopaki jak trafię do pokoju dyrektora?
- Korytarzem prosto i w lewo, z resztą zaprowadzę panią - jeden z chłopaków ruszył przodem, od razu za nim poszłam.
- Proszę to tutaj - uśmiechnął się
- Dziękuję - odwzajemniłam uśmiech i zapukałam.
Usłyszałam ciche proszę i weszłam . Bałam się że jednak mnie wyśmieje bo nie mam ukończonej szkoły w tym zawodzie ale umiem posługiwać się językiem angielskim i wiem o nauczaniu gimnazjum bo zastępowałam kiedyś koleżankę co prawda tylko dwa miesiące ale to już coś.
- Dzień dobry ja przyszłam w sprawie pracy. Znalazłam ogłoszenie że szuka pani nauczyciela do Angielskiego
- Tak. Witam. Nazywam się Monika Pyska - podała mi dłoń
- Ola Skiba
- Ma pani jakieś doświadczenia w tym zawodzie, pracowała pani jako nauczyciel
- Zacznę od tego że nie mam szkoły która pozwala mi na bycie nauczycielem, ale studiowałam w Ameryce, tam pracowałam w firmie kurierskiej oraz przez dwa miesiące zastępowałam koleżankę w szkole
- Czyli doświadczenie pani ma tak?
- Dwu miesięczne - Zaśmiałam się
- Dobrze to ja przejrzę pani CV i zadzwonię dobrze? Postaram się jeszcze dziś dać znać - uśmiechnęła się
- Bardzo dziękuję, zależy mi na tej pracy - podałam jej rękę i wyszłam - do zobaczenia, mam nadzieję
- Do widzenia
Ruszyłam szybko do wyjścia żeby dzieciom od słońca się nic nie zrobiło. Minęłam po drodze kilka twarzy które uważnie mi się przyglądały i wsiadłam
- Będziesz tu pracować? - Spytał Kuba
- Jak pozytywnie rozpatrzą moje CV to tak - uśmiechnęłam się - jedziemy na lody?
- No ba, jeszcze pytasz? Jasne że tak! Zadzwoń pod chłopaka może też chętny
- On nie może takich świństw jeść - Zaśmiałam się - Może być na treningu ale spróbuje.
Wykręciłam numer do Mariusza ale nie odbierał tak jak przypuszczałam. Wysłałam mu SMS że po treningu jak chce może wpaść do kawiarni bo siedzę z bratem i znajomymi jego. Za 20 minut mu się kończy trening. Szybko znaleźliśmy się pod kawiarnia bo od szkoły jest to zaledwie kilka metrów. Usiedliśmy wygodnie w rogu kawiarni, a chłopaki poszli złożyć zamówienie. Czekając na lody radośnie dyskutowaliśmy. Opowiadali mi jak spędzili wakacje w Ameryce, co zwiedzili i tym podobne.
- A sąsiadka z góry wam nie przeszkadzała?
- Nie, raz coś tam gadała ale olaliśmy ją i się przymknęła
- No jest nieznośna - zaczęłam się śmiać
- Cześć wszystkim - obok nas pojawił się Mariusz z Krzyśkiem i Bartkiem
- Cześć chłopaki, poznajcie to Kuba, Natalia, Paweł i Kornelia - wskazałam na znajomych brata - a to Mariusz, Bartek i Krzysiek
- Uu siostra to który jest twój? - Poruszał brwiami
- Wszyscy - Zaśmiałam się
- Ej - spojrzał na mnie Mariusz
- Radzę kochana uważać bo mu się czerwona lampka zapaliła ups zazdrość - zaczął się śmiać Krzysiek i usiadł pomiędzy chłopakami. Bartek i Mariusz usiedli koło mnie
- Te Lijek żeby tobie się zaraz zielona nie zapaliła - Wtrącił Mariusz
- Aj nie słuchajcie ich, co zamawiamy? - Spytał Bartek
- My czekamy na lody
- To i ja idę zamówić - wstał i ruszył zamówić
- Ciekawe co trener powie na takie odżywianie - pokręciłam głową
- Oj kochanie czasem można - pocałował mnie policzek Mariusz
- Twoje czasem jest dość często - wytknęłam mu język i pocałowałam.
- No siostra kiedy wesele?
- A czemu mnie pytasz? Zapytaj Natalii kiedy i czy będzie chciała wziąć z tobą ślub - uśmiechnęłam się,
- Mówiłem o tobie - przewrócił oczami
- Nie prędko, nie ciesz się.
Gdy każdy dostał to co zamówił, zabraliśmy się za konsumpcję i rozmawialiśmy często się śmiejąc.
- To kto dziś przychodzi? - Szepnęłam Mariuszowi na ucho
- Ciekawość to pierwszy stopień do piekła wiesz? - Zaśmiał się całując mnie w policzek
- I tak wyląduje w piekle przez noce spędzone z Tobą - przygryzłam wargę
- Razem wylądujemy, a i nie ma mowy byś spała dziś gdzie indziej niż u mnie - oparł swoje czoło o moje i patrzył mi w oczy
- mhm - patrzyłam w jego piękne, ciemne tęczówki
- W towarzystwie nie ma szeptów zakochani - Wtrącił Lijek
- Oj Krzysiu ja ci się kiedyś odpłacę - odparł z zaciśniętymi zębami Mariusz
- Coś mówiłeś Mariusz? - Zaczął się śmiać
Po godzinie rozmowy wszyscy wyszliśmy z kawiarni z uśmiechem. Bartek, Krzysiek, Paweł i Kornelia poszli do domu, a ja z Kubą, Mariuszem i Natalia pojechaliśmy do nas.
- Od razu uprzedzam Lilka u nas jest - odparłam gdy wchodziliśmy do domu. Gdy tylko się otworzyło drzwi dało się usłyszeć piski, śmiech i wrzask Lilki, inaczej mówiąc piekło
- Mamo! Przywiozłam gości! - Krzyknęłam ściągając buty
Mama zaparzyła herbatę, pokroiła ciasto i usiedliśmy w salonie. Lilka bawiła się lalka siedząc pomiędzy mną, a Mariuszem.
- To co zbieramy się? - Spytałam gdy zauważyłam że dochodzi wpół do piątej.
- No trzeba by było ale kochanie pamiętasz że ktoś ma przyjść? - Zaśmiał się Mariusz
- Pamiętam - wstałam od stołu i pochyliłam się nad nim - ale jak to twoi rodzice to ci coś zrobię - wyszeptałam i poszłam na górę.
Skąd mam wiedzieć jak się ubrać skoro nie wiem kto przyjdzie. Miałam dylemat między kremowa sukienka, a spodenkami i bluzka.
- Wybrałaś już? - Zza drzwi pojawiła się głowa Mariusza
- Jak mogę coś wybrać skoro nie wiem kto przyjdzie? - Spojrzałam na niego
- Dla mnie to obojętne co założysz bo i tak jesteś piękna ale może lepiej spodenki i bluzka bo w sukience za bardzo kusisz - Przytulił mnie i zaczął składać całusy na mojej szyi
- Mariusz nie możesz po prostu powiedzieć kto przyjdzie?
- Nikt nie przyjdzie, mamy zaproszenie na grilla do Krzyśka lub spędzić wieczór razem - uśmiechnął się
- Było tak od razu - zabrałam spodenki, bluzkę i ruszyłam do łazienki
- Gdzie idziesz? - Spojrzał na mnie
- Może się przebrać?
- A tu nie możesz? - Zaśmiał się
- Nie - wytknęłam mu język
Szybko się przebrałam, związałam włosy w koka i zrobiłam lekki makijaż. Wyszłam z łazienki, Mariusz już na mnie czekał na dole. Pożegnałam się z rodzicami, założyłam buty,skórkę i wyszliśmy. Z racji tego że Mariusz zostawił swój samochód w domu bo jechał na trening z Bartkiem więc wzięliśmy mój. Oczywiście on kierował. Pojechaliśmy do domu Mariusza aby ten się mógł przebrać. Czekałam na niego w kuchni siedząc na parapecie.
- To co robimy? - Wszedł do kuchni z bluzka w ręce
- Ubierz się i jedziemy do Krzyśka - Zaśmiałam się
- Ale ja wolałbym ten wieczór spędzić z Tobą - podszedł całując mnie, oplotłam go nogami w pasie i oddałam się pieszczotom. Czułam jak odrywam się od parapetu, Mariusz zaniósł mnie do salonu, położył nas na kanapie i zaczął mnie całować. Oddawałam każdy pocałunek.
- Mariusz - wyszeptałam - Krzysiek się na nas obrazi
- Wiem - oparł się na rękach które umieścił po obu stronach mojej głowy - nie chce mi się jechać.
- Ale jak już obiecałeś to teraz nie omówimy. - zszedł ze mnie, ubrał koszulkę i wyszliśmy.
Impreza rozkręcała się na dobre. Chłopaki co chwile donosili alkohol, ale Mariusz nie pił. Dziwiło mnie że jako jedyny mężczyzna jest trzeźwy.
- Ej a ty co nie pijesz? - Spojrzał na Mariusza, Krzysiek
- Bo nie chce to po pierwsze, po drugie jestem z dziewczyn , a po trzecie jutro trening wolę aby mnie głowa nie bolała - uśmiechnął się
- To chociaż ty Ola co?
- Nie ja też podziękuję, głupie rzeczy robię po alkoholu - Zaśmiałam się
- Sztywni jesteście - zaczęli się śmiać.
Siedzieliśmy u Krzyśka do 2 rano. Rozwieźliśmy wszystkich do domu kto nie był w stanie samodzielnie wrócić i pojechaliśmy do Mariusza. Nie miałam na nic siły więc od razu poszłam spać. Chwilę później przyszedł Mariusz. Już zasypiając poczułam jak kładzie się obok i przytula się do mnie. Zadowolona że mam przy sobie osobę którą kocham i która jest dla mnie ważna mogłam iść ze spokojem spać bo byłam pewna że przy nim mi nic nie grozi.

-----------
Taki średni ;/
Ostatnio jakoś te rozdziały mnie nie zadowalają ehh :)
Pani od Polskiego powiedziała że powinnam zostać młodzieżową pisarką :D 
Taak trochę się pośmiałam xD  
No cóż ocenę co do rozdziału zostawiam wam :) 
Miłego dnia :) 

piątek, 24 kwietnia 2015

Rozdział ósmy czyli początek życia Oli i Mariusza

Wstałam rano ze smętną miną. Podreptałam do kuchni, tam już radośnie biegała Lilka.
- Cześć skarbie - pocałowałam ją w głowę
- Cesc ciocia - uśmiechnęła się
- Hej. Co zjesz na śniadanie? - Do kuchni wszedł Tomek
- Dziękuję nie będę jeść, nie mam ochoty na nic - lekko się uśmiechnęłam
- Przepraszam za wczoraj trochę przesadziliśmy z Karoliną tak naciskając na ciebie - spojrzał na mnie zmieszany
- Przestań. Nie ma o czym mówić. Było mi to potrzebne aby zrozumieć co jest dla mnie bardziej ważne
- I co jest? - Spytał
- Szczęście najbliższych - uśmiechnęłam się
- Byłem pewny że powiesz on - usiadł na krześle
- Może też. Zresztą nie ważne. Może mieć na pęczki takie jak ja więc - również usiadłam na krześle
- Może mieć ale stara się o Ciebie. Na prawdę tego nie widzisz? Dzwoni, piszę, spędzacie wspólnie czas i nie mów mi że nie jest fajnie jak z nim jesteś bo nie uwierzę
- No jest fajnie. Każdy jego dotyk sprawia że mam dreszcze ale co to zmienia? Jestem wiecznie niezdecydowana i dobrze o tym wiesz.
- Czas to zmienić. Przyznaj się sama przed sobą i mną. Tęsknisz za nim? Chciałabyś go przytulić, poczuć obok? - Spojrzał na mnie
- Czytasz mi w myślach? - Zaśmiał się - chciałabym
- To ja nie wiem co ty tu jeszcze robisz. Już dawno powinnaś była być u niego i powiedzieć mu to co mi.
Pomyślałem chwilę i stwierdziłam że nie ma w tym żadnej ściemy. Jeśli sama nie zawalczę o swoje szczęście to nikt za mnie tego nie uczyni. Każdy jest kowalem swojego losu.
- Wiesz co? Masz rację. Pakuje się i jadę do Kielc
- Mądra dziewczyna - pocałował mnie w czoło i się uśmiechną
Lilka pomogła mi się spakować.
- Dlacego już jedziesz?
- Liluś muszę załatwić kilka spraw, ale obiecuję że niedługo cie odwiedzę.
- Mogę jechać z Tobą? - Spojrzała na mnie
- A mamusia i tatuś się zgodzą?
Nie doczekałam się odpowiedzi bo mała pobiegła się spytać
- Jesteś pewna ze chcesz ją do siebie? - W drzwiach pojawiła się Karolina
- Jestem pewna - Zaśmiałam się
Szybko spakowałam swoje rzeczy.Tomek zniósł moją walizkę i Lilki torbę do samochodu. Pożegnałam się z Karoliną i zeszłam z Lilka do samochodu.
- Przyczepiłem ci już fotelik - uśmiechnął się - miłej drogi
- Dziękuję, zadzwonię jak dojedziemy
Pożegnałam się z Tomkiem i ruszyłam. Przez pół drogi Lilka rozmawiała z misiem, a drugie pół przespała. W międzyczasie próbowałam połączyć się z Mariuszem ale ciągle włączała mi się sekretarka. Gdy dojechałam do domu Lilka od razu wbiegła do środka, ja zabrałam nasze rzeczy i poszłam za nią.
- Widzę że przywiozłaś żywy prezent że sobą - Zaśmiała się mama całując mnie w policzek
- Oczywiście. Chciała jechać to ja zabrałam. Jest okazja że w końcu tamci nas odwiedza - Zaśmiałam się
Zaniosłam nasze rzeczy na górę i zeszłam do salonu.
- Mamuś macie jakieś plany na dziś z tatą?
- Raczej nie a czemu pytasz?
- Bo ja muszę gdzieś wyjść, popilnujesz Lilki?
- No oczywiście. Wrócisz na noc?
- Nie wiem ale jutro będę przed 8
- No to pędź
Pobiegłam na górę się przebrać. Założyłam spodenki z motywem flagi amerykańskiej, białą bokserkę i sandałki. Wzięłam klucze, telefon i portfel. Potajemnie wyszłam z mieszkania. Poszłam prosto do Jagody. Za trzecim razem dopiero otworzyła. Była ubrana w koszulkę która sięgała jej do połowy uda
- Fajnie witasz przyjaciółkę - Zaśmiałam się - jest Michał u Ciebie?
- Fajnie cie widzieć - uśmiechnęła się - no jest a coś się stało?
- Mam tylko jedno pytanie i już spadam. Pytał ktoś o mnie podczas mojej nieobecności?
- Jeśli masz na myśli jego to tak pytał o Ciebie codziennie. Ola kurde Mariusz cie kocha i wiem że ty też coś czujesz, mnie nie oszukasz - spojrzała na mnie
- Dziękuję że czytasz mi w myślach - przewróciłam oczami - dobra idę
- Znajdziesz go albo na hali, boisku albo w domu - krzyknęła gdy już schodziłam na dół
Zaśmiałam się pod nosem i pognałam schodami w dół. Coś w środku podpowiadało mi żeby sprawdzić w domu. Pewnie moje lenistwo się odzywało. Poszłam pod znajomy blok i zadzwoniłam do przypadkowej osoby żeby otworzyła mi klatkę bo rozdaje ulotki. Pani była tak miła że bez problemu mi otworzyła. Wbiegłam szybko po schodach i stanęłam przed mieszkaniem Mariusza. Poprawiłem swój strój i zapukałam. Gdy usłyszałam dźwięk przekręcającego się klucza kolana mi się ugięły i serce zaczęło mocniej bić dokładnie tak samo jak podczas matury. Chyba go obudziłam bo twarz miał zaspana
- Hej. Obudziłam cie?
- Ola? Fajnie cie widzieć. Nie, nie obudziłaś to znaczy spałem ale dobrze że jesteś bo tak to bym się nie podniósł z łóżka - Zaśmiał się
- To ja może przyjdę później?
- Nie przesadzaj. Wchodź - Zaśmiał się i pociągnął mnie za rękę do środka. - Napijesz się czegoś?
- Nie dziękuję. Przyszłam bo..- zamilkłam na chwilę, no właśnie po co ja przyszłam - bo nawet sama nie wiem. Jagoda z Michałem więc postanowiłam cię odwiedzić - wyruszyłam ramionami
- Bardzo się cieszę z tego powodu. Poczekasz na mnie sekundę tylko się odświeżę
- Pewnie
Mariusz poszedł do łazienki, a ja stwierdziłam że zrobię mu śniadanie. Szybko usmażyłam jajecznice i zaparzyłam kawę. Gdy wyszedł z łazienki akurat było wszystko gotowe
- A co to za zapachy?
- Postanowiłam zrobić ci śniadanie to źle? - Zaśmiałam się
- Oczywiście że nie. A mogę cię wynająć na 24/7?
- Pewnie, cała do twojej dyspozycji - zaczęliśmy się śmiać
Mariusz zjadł śniadanie i poszliśmy do salonu. Oglądaliśmy telewizję i się wygłupialiśmy. W pewnym momencie zaczęliśmy bić się poduszkami. Normalnie jak małe dzieci.
- Ej dobra stop. - przerwałam ten atak prawdopodobnie wtedy kiedy akurat szykował się żebym mnie uderzyć, ta intuicja.
Potulnie się zgodził i odłożył poduszkę. Nie wiem czemu ale wtuliłam się w niego. Brakowało mi tego przez cały czas. Silnych i ciepłych ramion. W których choć przez chwilę zapominasz o problemach. Mariusz położył się na kanapie, a ja obok ciągle do niego przytulona
- Wiesz czemu wróciłam? Czemu nie wyjechałam do Ameryki?
- Nie, dlaczego? - szepnął jakby każde głośniejsze słowo zepsuło to wszystko
- Bo ktoś mi dziś powiedział że jak nie zawalczę o swoje szczęście to będę tego żałować. Ze muszę zapomnieć o przeszłości i zacząć żyć teraźniejszością, kazał mi wracać do ludzi na których mi zależy, a nie uciekać. Więc jestem - podniosłam się na łokciach - Nie wiem jak to się stało ale stałeś się dla mnie ważny. Brakowało mi Ciebie tam - uśmiechnęłam się lekko
Nic nie odpowiedział tylko złożył delikatny pocałunek na moich ustach ale gdy zobaczył że nie protestuje zaczął coraz namiętnie mnie całować. Odwzajemniałam każdy pocałunek ciągle głodna kolejnych. W mgnieniu oka znaleźliśmy się w sypialni. Leżeliśmy obok siebie praktycznie bez niczego. Chcieliśmy nacieszyć się sobą bo tak długo się nie widzieliśmy. Gdy już później leżałam obok śpiącego Mariusza cieszyłam się że Tomek mnie przekonał
Już wiem czego brakowało mi do pełni szczęścia, jego. Próbowałam na chwilę zamknąć oczy. Obudził mnie dzwonek wydobywający się z mojej komórki. Podniosłam się a obok mnie nikogo nie było. Odebrałam telefon. Dzwonił Kuba bo chciał się pochwalić że Natalia została jego dziewczyną. To tak bardzo ciekawe. Wysłuchałam go do końca, założyłam koszulkę Mariusza i wyszłam w poszukiwaniu właściciela. Był w kuchni, stał wpatrzony w okno. Podeszłam po cichu i go przytuliłam. Wzdrygnął się lekko ale za chwilę się uśmiechnął. Przyciągając mnie do siebie tak ze byłam przodem do okna. Wtulił się we mnie i nic nie mówił. Co chwilę składał pocałunki na szyi lub policzku jakby to wszystko miało za chwilę prysnąć, a tak naprawdę dopiero się wszystko zaczyna.
- Będę się musiała zaraz zbierać - wyszeptałam
- Nigdzie cię nie puszcze. Nie teraz kiedy mam cie tak blisko - powiedział tym swoim cudownym głosem z nutka chrypki
- Spokojnie daleko nie ucieknę tylko do domu bo Lilka się poskarży że się nią nie zajmowałam - odwróciłam się do niego
- Dobrze ale później - uśmiechnął się i mnie pocałował
Zalegliśmy na kanapie i oglądaliśmy jakieś filmy wtuleni w siebie
- Nie macie dziś treningu?
- Nie. Spokojnie tak szybko się mnie nie pozbędziesz - uśmiechnął się
- Nawet o tym nie marzę - dałam mu buziaka
Niedługo potem zadzwoniła mama że musi pilnie wyjść do pracy bo ma jakąś awarię i muszę szybko przyjść do domu. Przebrałam się i wraz z Mariuszem pojechałam do mnie.
- A ty nie wysiadasz? - Spojrzałam na niego
- Mnie dzieci nie lubią - Zaśmiał się
- Chcesz mnie zostawić z nią samą? -Zrobiłam smutną minkę
- No wiesz bo no ten - zaczął się plątać
- Czyżby ktoś tu się bał moich rodziców - zaczęłam się śmiać - spoko jest tylko mama która i tak nie zauważy nikogo bo się spieszy, no chodź.
- No okej - jejku zgodził się. Cud? Chyba tak.
Weszliśmy do domu, chciało mi się śmiać z Mariusza.
- Mamuś jesteśmy - krzyknęłam wchodząc do domu
- Cicho bo Lilka śpi - wyszła z kuchni
- Dzień dobry - przywitał się Mariusz
- A mamuś to jest Mariusz
Przywitali się i jak strzała mama wyleciała z domu. No tak uśpiła dziecko i poszła.
- I co tak strasznie było? -Zaśmiałam się
- Zobaczymy czy ty nie będzie się bała jak do moich pojedziemy - spojrzałam na niego - no co? Dawno u nich nie byłem
- Bardzo dobry z Ciebie synek - wytknęłam mu język
- Osz ty!- złapał mnie i zaczął łaskotać
- Weź mnie puść bo obudzę dziecko - piszczałam
- To nie piszcz - pocałował mnie
Oddałam pocałunek każdy. Wtuliłam się w niego, tak cudownie było. Oglądaliśmy telewizję i się nudziliśmy dopóki nie w wstała Lilka. Zrobiłam obiad i zjedliśmy. Lilka wolała bawić się z Mariuszem. Już poszłam w odstawkę, no tak po co komu ciotka? Po kryjomu robiłam im zdjęcia, tak słodko wyglądali. Siedzieliśmy z nią do 16 bo o tej godzinie przyszedł tata. Widziałam ten strach w oczach Mariusza. Czy serio każdy boi się tak ojców. Aż tacy straszni są? Zaśmiałam się i dałam mu buziaka w policzek.
- O proszę kogo my tu mamy. Rodzona córka w domu siedzi? Święto jakieś dziś jest ?- zaczął się śmiać i przywitał się z Mariuszem
- Nie rób ze mnie wyrodnej córki. Bywam w domu - oburzyłam się
- Oczywiście odkąd przyjechałaś to może ze dwa dni przesiedziałaś w domu. A tak to widzę cie na zdjęciach i czasem jak przemkniesz mi koło nosa wychodząc
- Też cię kocham tato - uśmiechnęłam się.
- Oh na prawdę? Już myślałem że tego nigdy nie usłyszę - usiadł na fotelu
- A to niby ja jestem niedobrym synem? - Wtrącił się Mariusz
- Ej to że jestem jedyną kobieta w tym gronie nie licząc Lilki która nie wie o co chodzi to nie znaczy że możecie mnie w złym świetle stawiać.
Poszłam zrobić herbatę a gdy wróciłam nie wierzyłam własnym oczom. Mój tata żwawo dyskutuje z Mariuszem. Tematem głównym była piłka ręczna którą mój tata uwielbia oglądać, mam to po nim. Przysiadłam obok Mariusza który mnie przytulił ale dalej rozmawiał z tatą. Ja żeby się nie nudzić zaczęłam bawić się z Lilka
- Ciocia - wyszeptała - wujek jest fajny
- Oj wiem skarbie - pocałowałam ją w główkę
- opowie mi dziś bajkę w nocy? - Spojrzała na mnie swoimi dużymi oczkami
- Spytamy go?- pokiwała głową
- Mariusz? Lilka ma do ciebie pytanie
- Tak? - Odwrócił się do niej
- Opowiesz mi dziś bajkę? - Bawiła się lalką
- Oo jak sobie jakąś przypomnę - lekko się zaśmiałam
- Fajnie - poderwała się z kanapy i pobiegła do pokoju
Jak do domu wróciła mama to temat zaczął się bardziej rozkręcać. I on się bał gdzie teraz ciągle z nimi nadaje. Siedziałam myśląc co teraz będzie. Wieczorem tak jak Mariusz obiecał musiał pójść opowiedzieć bajkę Lilce
Zostawiłam ich w pokoju i poszłam do kuchni żeby przygotować mleko na rano Lilce.
- Jesteście razem? - Spojrzała na mnie mama
- Oj mamuś. Jesteśmy - myślałam że będzie mieć jakieś aluzje
- To bardzo się cieszę. Widać że mu na tobie zależy - spojrzałam na nią
- Myślałam że będziesz innego zdania
- Dlaczego? Zasługujesz na szczęście - uśmiechnęła się i poszła do taty.
Dokończyłam przygotowywać mleko i poszłam do pokoju. Lilka już spała. Odstawiłam mleko na półkę i wyszliśmy.
- Ja już będę się zbierać, dobranoc - pożegnał się z moimi rodzicami Mariusz
Odprowadziłam go do furtki.
- Będę tęsknił - pocałował mnie - co jutro porabiasz?
- Szukam pracy a jakieś propozycje masz? - Zaśmiałam się
- Tak. Cały dzień ze mną - Zaśmiał się
- Chętnie ale najpierw odwiedzę jedno miejsce odbiorę brata z lotniska - dałam mu buziaka
- Dobrze to dobranoc - namiętnie mnie pocałował
Pomachałam mu jeszcze na pożegnanie i wróciłam. Wzięłam szybki prysznic, przebrałam się w piżamę i szukałam w laptopie jakiejś pracy. Znalazłam ogłoszenie że poszukują nauczyciela angielskiego. Postanowiłam spróbować. Wydrukowałam swoje CV i poszłam spać. Jutro czeka mnie szalony dzień.

-----------
Szczerze? Nie podoba mi się ten rozdział ale musiałam coś dodać bo przez dwa tygodnie tu nie zaglądałam.
Jestem już po testach więc teraz będą rozdziały regularnie, bynajmniej się postaram żeby tak było :) 
Piszcie co sądzicie o tym rozdziale. 
A i rozważam opcję usunięcia bloga ponieważ tutaj chyba nikt nie zagląda. 
<3 

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Rozdział siódmy czyli nietypowe spotkanie kuzyna i ucieczka.

Wstałam rano, zjadłam śniadanie i wypiłam kawę. Dziś nikogo nie było w domu bo gdzieś pojechali. Zostawili mi jedynie klucze i kazali dobrze się bawić. Postanowiłam wybrać się do babci która mieszka 3 przecznice dalej. Pogoda była bardzo ładna więc postawiłam na biały gorset, spódnice w kwiaty, czarną marynarkę oraz najwygodniejsze jakie mogłam mieć buty czyli koturny białe z kokardką. Zabrałam białą listonoszkę, kluczę, telefon i portfel. Zamknęłam drzwi na klucz i zeszłam na dół. Gdy wychodziłam z klatki do środka wchodziło dwóch chłopaków. Kojarzyłam ich bo wczoraj wchodząc na górę minęłam jednego z nich. Z wielkim uśmiechem przepuścili mnie w drzwiach. Nie pierwszy raz mi się zdarzyło że chłopaki tak reagowali na mój widok. Nie że się chce chwalić ale szczupła byłam, do tego geny ukraińsko - polskie. Dziadek pochodził z Ukrainy, babcia z Polski a dokładnie z gór. W połowie Ukrainka, w połowie góralka. Długie nogi, ciało zawsze miałam ciemne taka karnacja, długie ciemne włosy oraz duże oczy.Dużo chłopaków się za mną oglądało ale po co mi to? Po co te wszystkie miłości, związki skoro i tak jest ból, łzy i cierpienie. Czy nie lepiej być samemu? Martwić się tylko o siebie, nie przejmować się co ktoś inny robi w tym momencie. Słysząc o tych wszystkich zdradach jeszcze bardziej utwierdzam się w przekonaniu że miłości nie ma. Zaprzątając sobie tym wszystkim głowę, prawię doszłam do bloku babci. Musiałam jedynie przejść przez skatepark. Już z daleka słyszałam krzyki i śmiechy tutejszych nastolatków którzy jeździli na deskach, rowerach lub odpoczywali na słońcu. Dużo ławek było zajęte. Z uśmiechem i okularami na nosie szłam sobie spokojnie kiedy nagle dwóch chłopaków podjechało do mnie. Jeden jechał na rowerze, a drugi na desce.
- Witamy piękną panią. Czyżbyś przyszła tu pojeździć? - jeden z nich puścił mi oczko.
Było to dość słodkie ale nie przesadzajmy. Ja mam 20 lat oni na około 16 - 17. Jestem dla nich za stara. A z resztą nie kręcą mnie romanse z młodszymi
- Cześć wam. Nie, nie przyszłam tu pojeździć, z resztą patrząc na mój strój nie dałabym rady. Jestem tu przejściowo - odparłam z uśmiechem
- Czemu nie? Jedynie buty trochę przeszkadzają ale zawsze można je zdjąć. Możemy nauczyć cię paru sztuczek - odparł drugi charakterystycznie poruszając brwiami. Postanowiłam przejść do sprawy jasno
- Chłopaki - zdjęłam okulary by na nich spojrzeć - jest to nawet fajne jak mnie podrywacie ale jestem dla was za stara. Nie chce się uczyć żadnych sztuczek. Znajdźcie dziewczyny w swoim wieku i ich uczcie sztuczek. - uśmiechnęłam się - Miłego dnia
- Im starsza tym lepsza - krzyknął któryś z nich
Pokręciłam jedynie głową i z uśmiechem szłam przed siebie. 5 minut później byłam pod blokiem babci. Dostałam się do środka bez problemu bo akurat do tego bloku nie było hasła. Jest to spokojna dzielnica, rzadko kiedy słyszy się tu o jakiś napadach czy tym podobne. Policja jest tu regularnie, pilnują spokoju. Poszłam pod mieszkanie numer 8 i zapukałam.
- Olusia - babcia widząc mnie w drzwiach zamknęła mnie w uścisk - No pokaż mi się tu, jak ja cię dawno nie widziałam. Wypiękniałaś, taka prawdziwa kobita z Ciebie tylko taki patyczak trochę - zaśmiała się - no wchodź dziecinko, wchodź
- Babciu nie przesadzaj. Wyglądam jak każda normalna dziewczyna - odparłam podążając za babcią do pokoju
- A zapomniałam ci powiedzieć, odwiedził nas Oskar - uśmiechnęła się babcia, mnie totalnie zmogło z nóg
Oskar był moim kuzynem którego jako jednego z całej rodziny nie cierpiałam totalnie. Zachowywał się jak najprawdziwszy dupek. Już od małego nienawidziłam jego pewności siebie, zawsze mi dokuczał z chytrym uśmiechem na ustach. Jako nastolatka gdy tylko przyjeżdżał mama zawsze nie spuszczała ze mnie wzroku. Nie raz dostał ode mnie po łapach za niewłaściwe ułożenie ich na moich nogach lub po twarzy za niewinność. Przysięgłam sobie że jak dorosnę nie odezwę się do niego. Gdy nie byłam pełnoletnia rodzice mogli mną rządzić, ale po 18 już nie. Zawsze gdy przyjeżdżał był wychwalany przez moich rodziców jak i jego że on taki grzeczny, dobrze się uczy. Słyszałam od starych znajomych że traktuje dziewczyny jak przedmiot, co weekend inna i te sprawy wiecie o co chodzi? Powiesiłabym takiego za przyrodzenie na pierwszej lampie. Jak ja go nie trawię
- O kogo moje piękne oczy widzą, cześć Ola - z wielkim uśmiechem na mnie spojrzał
- Wcale takie piękne nie są, wręcz przeciwnie - zajęłam miejsce naprzeciwko niego
- Oh co za ostre słowa już na wejściu. Żadne cześć, miło cię widzieć ? nie?
- Jak widzisz - wzruszyłam ramionami
- Oj dzieci już musicie się kłócić - babcia zaśmiała się i poszła do kuchni wstawić wodę na herbatę
- Ciekawe czy taka ostra jesteś w innych rzeczach - zakpił, musiałam zaciskać pięści żeby nie wylądowały na tej jego pięknej i wkurwiającej buźce.
Fakt przystojny był, wysportowany co dało się zauważyć gdyż koszula idealnie opinała mu wszystkie mięśnie, ale w końcu coś musiał zrobić żeby dziewczyny leciały do niego jak pszczoły do miodu.
- Niestety ty tego nie sprawdzisz - uśmiechnęłam się do niego chamsko
- Oj jeszcze byś się zdziwiła skarbie, prosiłabyś o więcej - oblizał wargę i posłał mi buziaka w powietrzu
- Jesteś obrzydliwy wiesz? Aż żałuje że jesteś w naszej rodzinie - miałam ochotę go udusić
- Po co te nerwy słodziaku ?
- Nie nazywaj mnie słodziakiem, skarbem lub nie wiadomo jak. Możesz sobie tak mówić do swoich dziewczyn która co weekend jest inna ale ode mnie 3 metry w bok bo uduszę - aż zagotowało się we mnie
- Poszłabyś siedzieć za mnie, opłacałoby ci się?
- Przynajmniej bym wiedziała za co i miała tą satysfakcję że już nie chodzisz po tej ziemi i nie niszczyć natury oraz nie straszysz dzieci swoim wyglądem - akurat do pokoju weszła babcia, całe szczęście
- Już przestańcie, chociaż na trochę - babcia postawiła przed nami herbatę i szarlotkę
Uwielbiałam jej szarlotkę, była taka pyszna, nawet mama takiej nie robiła.
- Ola opowiadaj co tam u Ciebie? Kiedy doczekam się prawnuków? Albo chociaż przedstawisz mi swojego narzeczonego - czy wszystkie babcie są takie jak moja?
- Baabciu - przeciągnęłam - U mnie wszystko dobrze. Niedługo wracam do Ameryki, nie wiem kiedy Kuba planuje mieć dzieci, jego o to pytaj, a narzeczonego mi nie trzeba, dziękuję, radzę sobie bez niego - uśmiechnęłam się
- Mi chodziło skarbie o Twoje dzieci. Ja przeczuwam że już niedługo kogoś spotkasz na swojej drodze - babcine przeczucia
Pogadaliśmy jeszcze trochę, Oskar musiał już iść jak smutno. Myślę że wyczuliście ten sarkazm
- Miło było cię zobaczyć po tylu latach, odezwij się jak będziesz miała czas - puścił do mnie oczko
- Jeśli chodzi o Ciebie to mam zaniki pamięci co do telefonu, adresu zamieszkania i wszystkiego - prychnęłam
- Za to ja pamiętam doskonale - zaśmiał się
- Jak fajnie że nie wiesz gdzie mieszkam oh będę tęsknić za tą Twoją parszywą buźką, dupku - nie szczędziłam sobie miłych słów
- Masz Oskarku to dla Ciebie ciasto - babcia podała mu jakieś opakowanie z ciastem
- Też będę za Tobą tęsknił - zrobił smutną minę
- Naucz się rozróżniać sarkazm bo tego cię chyba nie nauczyli - odwróciłam się i wróciłam do salonu
- No to teraz dziecinko opowiadaj mi. Wiem że przy Oskarze nie chciałaś nic mówić, ale ja i tak widziałam że kłamiesz. Poznałaś kogoś?
- Oj babciu - zaśmiałam się, kochałam ją jak mamę - No poznałam
-No to już opowiadaj mi tutaj. Jak wygląda, skąd jest, co robi, gdzie go poznałaś, wszystko chcę wiedzieć o nim
- Ale babciu to nic takiego, to tylko znajomy, a po drugie właśnie za kilka dni wyjeżdżam
- Nie dyskutuj tu ze mną tylko mów
- Oh wysoki, wysportowany, jest z Kielc, gra w piłkę ręczną, poznałam go na meczu to wszystko - upiłam łyk herbaty
- Toś się wypowiedziała, chce dokładnie wiedzieć jak wygląda
- Babciu czuje się jak na policji. Ciemne włosy, oczy też. Gra w piłkę ręczną i już nie raz mogłaś go widzieć w telewizji, ma na imię Mariusz- rozmarzyłam się opowiadając babci o nim, szczerze? Chciałabym z nim teraz, w tej chwili porozmawiać
- Czyli mówisz że znany jest? - spojrzała na mnie - To dobrze, wiesz może bardziej Ciebie doceni bo będzie wiedział że jak tylko coś źle zrobi kamery go dojrzą
- Babciu to nie celebryta tylko szczypiornista. Za nim kamery nie biegają jedynie fanki - w tej właśnie chwili zadzwonił telefon babci
- Cholera ktoś w takim momencie śmie mi przeszkadzać - zaśmiałam się na te słowa, babcia nigdy nie oszczędzała słów
Rozmawiała dłuższą, dłuższą chwilę jak to babcie kiedy się zgadają i zaczną plotkować. Zdążyłam sprawdzić co się dzieję w internetach w międzyczasie pisząc SMSy z Jagodą, gdy wybiła godzina 15.30 stwierdziłam że czas wracać do mieszkania państwa Markusów. Zebrałam swoje rzeczy, wyszeptałam babci na ucho że muszę już uciekać, pożegnałam się z nią całusem w policzek i wyszłam. Przemierzyłam tą niewielką drogę z uśmiechem ale i małym zakłopotaniem. Babcia przypomniała mi o Mariuszu. Chciałam zadzwonić ale przecież nie chciałam żeby któreś z nas się zaangażowało. Postanowiłam sobie zapomnieć o tym co było między nami i musiałam się tego trzymać. Wchodząc do klatki znów spotkałam tych dwóch chłopaków jakieś deja vu czy jak?
- Znów się spotkamy. Przypadek? - zaśmiał się jeden z nich
- Oh to musi być przeznaczenie - również się zaśmiałam i ruszyłam do mieszkania
Nacisnęłam na klamkę i zdziwiłam się bo mieszkanie było zamknięte, otworzyłam drzwi kluczem, weszłam do środka i się rozejrzałam. Wyglądało na to że jeszcze nie wrócili więc zabrałam się za robienie obiadu. Postawiłam na coś prostego. Rozrobiłam ciasto na naleśniki i smażyłam jednocześnie słuchając muzyki i przeglądając Facebooka. Niech mi tylko ktoś powie że kobieta nie może się skupić na paru rzeczach na raz to mu udowodnię. Do rozmowy z Jagodą dołączył Mariusz.
"Hej, co tam?"
" Cześć. Wszystko okej, a tam? "
" Też, chociaż brakuje mi twojego towarzystwa :)"
" Będziesz musiał się przyzwyczaić "
" Jak to?"
" Wyjeżdżam i jest to raczej pewne"
" Ale...dlaczego? Źle ci tutaj? Jeśli chodzi o mnie czy coś to powiedz, przestanę się odzywać ale nie rób tego Jagodzie. Rozmawiałem z nią, powiedziała że nie przeżyje jak znowu ją opuścisz. Jak wyjechałaś miała jakieś problemy rodzinne. Nie możesz jej zostawić"
" Przepraszam ale naleśniki mi się przypalają, odezwę się później, pa"
No tak typowe dla Ciebie Olu, ucieczka. Brawa dla mnie. Proszę, niech ktoś się teraz pojawi z wiadrem lodowatej wody i wyleje mi na głowę. Postawiłam gotowe naleśniki na stole, zabrałam laptopa i poszłam do pokoju. Założyłam słuchawki na uszy, jednocześnie zamykając się w swoim świecie i tak po prostu dałam upust emocjom. Jestem idiotką, myślę tylko o sobie ale na prawdę Ameryka pomagała mi zapomnieć o wszystkim. Leżałam tak kilka dłuższych chwil, nawet nie słyszałam jak wrócili i pewnie nie wiedziałabym przez długi czas gdyby nie weszła do pokoju Klaudia
- Hej. Co się dzieje?
- A co ma się dziać? Nic. - odparłam ze spokojem, zdawałam sobie sprawę że mam rozmazany makijaż
- Nie ukryjesz przede mną że coś się dzieje. Znam cię na wylot, a po za tym widać że płakałaś - usiadła obok mnie - hej mała powiedz co się dzieje
- Wszystko się sypie. Boje się podjąć jakąkolwiek decyzję bo albo zranię innych albo siebie, a ani jednego ani drugiego nie chce. To wszystko jest popieprzone - wyrzucałam z siebie słowa jak karabin maszynowy, jednocześnie starając się nie rozpłakać po raz któryś dziś
- Zamiast mieć pretensję do całego świata przemyśl wszystkie za i przeciw. Co to za trudna decyzja?
- Zostać czy wyjeżdżać. Już wszystko kalkulowałam kilka razy i nic
- A jakie są argumenty żeby zostać, a jakie żeby jechać? - czy ona nie pomyliła się z zawodem
- Jeśli wyjadę wiem że zapomnę o wszystkim, o tym kogo tu spotkałam i co nas łączyło choć w sumie nie dało się nazwać to jakąś relacją jedynie głupie zaplątanie się we wszystkim ale jednocześnie zranię rodziców, Kubę, Jagodę, babcię, a zostając tu zranię chyba tylko siebie bo każdy liczy na to że zostanę, że nie ucieknę kolejny raz. Jagoda mnie potrzebuję, Kuba chyba też, oraz jest jeszcze ktoś kto w sumie nie jest mi bardzo bliski ale jednak jest. Wiem że jak wyjadę to w pewnym sensie też go zranię bo chyba na coś liczy ale nie wiem.
- Ehh jest tylko jedna odpowiedź na to - odparła po krótkiej chwili
- Niby jaka? - spojrzałam na nią
- Miłość kochanie, zakochałaś się lub zauroczyłaś nie wiem
- Co ty pieprzysz! W nikim się nie zakochałam - odparłam od razu
- Tak? To czemu się teraz wściekasz? Jak byś się nie zakochała to byś spokojnie odpowiedziała że się mylę. Co cię przed tym blokuje?
- Może to co mnie spotkało? Nie wierzę nikomu prócz Kubie i tacie. Boję się tego że ktoś mnie zrani, wszystkiego
- Oj pleciesz głupoty. Dobrze wiesz że jak by cię ktoś zranił to by zbierał zęby z podłogi, nie pozwolilibyśmy na to. Nie myśl o tym co będzie jutro, za miesiąc, rok. Rób to co podpowiada ci serce. Jeśli poczujesz że musisz do niego zadzwonić, zadzwoń, jeśli chce ci się płakać, płacz. Życie jest za krótkie żeby zastanawiać się co będzie jeśli. Chcesz jechać to jedź, chcesz to zostań ale pamiętaj że twój wyjazd nie jest dlatego że chcesz i pragniesz tego, chcesz wyjechać bo dzięki temu uciekniesz od tego. Pamiętasz co mówiła nam zawsze babcia? " Jeśli zdarzą ci się problemy, nie odpuszczaj i nie uciekaj, ucieczka będzie jedno z najgorszych decyzji podjętych " Ucieczka nie jest rozwiązaniem i ja wierzę w to że ty o tym wiesz i nie chcesz tego, po prostu nie chcesz się do tego przyznać
- Proszę cię przestań - czułam że miałam rację
- Dlaczego? Bo Twoje sumienie się teraz odzywa? Bardzo dobrze! Ola do jasne cholery nie możesz wiecznie uciekać. Przyjdzie taki dzień gdzie nie będzie ucieczki i co zrobisz? Musisz stawić czoła problemom! Pokazać że jesteś silna. Nie zachowuj się jak mała, 5-letnia dziewczynka która zgubiła swoje kredki. Jesteś dorosła i zachowuj się jak dorosła! - widać było po niej że jest zdenerwowana, nie dziwie się jej
- Czasem chciałabym być małą dziewczynką dla której wszystko jest proste
- Wiem kochanie. Niestety wszyscy dorastamy. Nie pozwól by przeszłość tobą zawładnęła. Owszem możesz wyjechać ale pomyśl. Nie będziesz żałować? Zostawisz jego, może i swoje uczucia co do niego które drugi raz mogą się nie powtórzyć. Dziś może cie spotkać, wielka i szalona miłość o której zawsze marzyłyśmy pamiętasz? Książę na białym koniu, scena niczym z kopciuszka? Teraz jesteśmy starsze i to od nas zależy jak nasze życie się potoczy, od Ciebie - wyszeptała - zawsze będę cie wspierać ale wyjeżdżając popełnisz błąd i ty o tym wiesz bo mówi ci to Twoje serce tylko nie chcesz się do tego przyznać
- To co mam do niego zadzwonić i po prostu powiedzieć że coś do niego czuje? - znów poczułam słoną ciecz na policzkach
- A czemu nie? Życie jest jedno, albo walczysz o to co chcesz albo patrzysz jak nagle przestaje być Twoje. On za chwilę może znaleźć sobie inną i wtedy będziesz jeszcze bardziej cierpieć niż teraz
- Może dlatego że ja sama nie chciałam i mu to powiedziałam żeby nikt się nie zakochał, nie robił sobie nadziei
- No i co? Ja nadal bym zadzwoniła i powiedziała że kobieta zmienną jest. Zwal to na nas, kobiety ale nie odpuszczaj. Będziesz tego żałować
- Proszę cię daj sobie spokój, to nic nie da
- Uciekniesz jak tchórz! Serio to zrobisz!? Jeśli tak to nie zranisz tylko ich ale i mnie. Myślisz tylko o sobie. Pomyśl co on czuje. Zastanowiłaś się nad tym? Nie bo po co.
- Karolina trochę ciszej dobrze? - do pokoju wszedł Tomek
- Dobra przepraszam - odparła ciszej
- Pozwalając sobie się wtrącić to wybacz ale Karolina ma rację. Jeśli nie spróbujesz to nie przekonasz się. Chcesz żeby był Twój czy miał inną? - spojrzał na mnie oczekując odpowiedzi
- Sama nie wiem - odparłam rysując na kocu
- A mi się wydaje że wiesz tylko nie chcesz przyznać się przed nami i przed sobą. Gdybyś nie chciała żeby z Tobą był to ta rozmowa z Karoliną byłaby nie potrzebna bo podjęłabyś decyzję od razu i wiedziała co zrobić żeby było dobrze - mówił spokojnie
- No dobra nawet jakbym chciała żeby był ze mną to co to zmieni?
- Może to że nie wiesz czy on nie chce być z Tobą? Zadzwoń do niego i pogadaj z nim, pokaż że i Tobie zależy - spojrzał na mnie i wyszedł
Zaraz za nim z pokoju wyszła Karolina. Długo rozważałam czy zadzwonić czy nie. Ale co miałam mu powiedzieć jak odbierze? " Hej przemyślałam wszystko i cię kocham" ? Przecież to bez sensu.
- Mam ci wykręcić numer do niego? - z kuchni krzyknęła Karolina
- Nie dzięki - podreptałam do kuchni
- Jeśli trzeba będzie to wpakuje cię do samochodu i cię tam zawiozę - uśmiechnął się Tomek
- Oj mam dość już dzisiaj wszystkiego idę spać - kierowałam się w stronę pokoju
- Bo najlepiej jest uciekać - odparła Karolina
Przystanęłam na chwilę i ruszyłam dalej. Przebrałam się w koszulkę i spodenki, włączyłam laptopa i słuchałam muzyki. Na Facebooku był dostępny Mariusz więc napisałam
" hej :) Co tam?"
" Hej. Wszystko okej, odezwę się jutro bo idziemy na imprezę "
" Aha okej, miłej zabawy"
" No dzięki, pa"
I tyle było rozmowy. Zamknęłam z impetem laptop i odłożyłam go na półkę. Z łzami na policzku zasnęłam. O 3 rano obudził mnie telefon, z zamkniętymi oczami odebrałam
J: Słucham?
M: Ola wiem że jest późno ale muszę ci coś powiedzieć - po głosie poznałam Mariusza, był pijany
J: Mariusz pogadamy jutro, jesteś pijany
M: Jutro ci tego nie powiem
J: A ja cię proszę żebyśmy pogadali jutro hm?
M: Eh okej. Śpij dobrze
Odetchnęłam i próbowałam usnąć. Po paru próbach usnęłam.


 ------------------------
Zagląda tu ktoś w ogóle?
Dziękuje za nominacje, nawet się nie spodziewałam :) 
Rozdział pisany w sumie na spontanie.
Czuje się jak ta bohaterka bo sama nie wiem jak rozegrać to opowiadanie :D
Dobra, już koniec.
 Jak minęły Święta?
Życzę mokrego dyngusa <3

wtorek, 31 marca 2015

Liebster Award

Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana głównie dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.
 Zostałam nominowana przez Fantastycznie Oczytaną :) D Z I Ę K U J Ę :)) 
Pytania i odpowiedzi : 

1. Jaka książka miała na ciebie największy wpływ, zmieniła coś w tobie/twoim życiu?
  Odp. Wydaje mi się że Kamienie na Szaniec, ta książka pozwoliła mi chodź trochę odzwierciedlić to co działo się kiedyś.
2. Ulubiony serial? (Mój "The Big Bang Theory")

  Odp. Oj seriali to ja oglądam dużo ale tak najbardziej to chyba Pierwsza Miłość :P
3. Jakiej muzyki słuchasz?

Odp. Zazwyczaj Rap, Reggae, Electro, Disco :) Czasem też Pop
4. Najbardziej żenujący utwór, jaki ostatnio wpadł Ci w ucho?

  Odp. Nie było chyba takiego :)
5. Scena filmowa, którą chciałbyś/chciałabyś odtworzyć w swoim życiu.

Odp. Za wiele by wymieniać :)
6. Co ostatnio wywołało u ciebie łzy? (Może jakaś książka/film)

 Odp. Ciężko jest mnie wzruszyć do łez, bo według mnie przygnębienie, a wzruszenie to duża różnica tak ostatnio to film Kamienie na Szaniec i Miasto 44
7. Ulubiony "smakołyk" xD 
Odp. Z racji że mam dietę nie jadam bardzo " smakołyków" ale jabłko lub jakiś jogurt :))
8. Kiedy masz urodziny?

Odp. Urodziny mam 5 Listopada :)
9. Jeśli miałbyś żyć w świecie z książki "Dary Anioła", to kim chciałbyś być? (do wyboru: przyziemny, nefilim, wampir, wilkołak, demon, faerie, cichy brat, żelazna siostra)

Odp. Nie umiem udzielić odpowiedzi na to pytanie gdyż nie czytałam :)
10. Czy cierpisz na arahnofobie? 

Odp. O tak! Nie cierpię tych małych, obrzydliwych stworzeń
11. Powiedzmy, że spotykasz Dżina...masz trzy życzenia, o co go poprosisz?

 Odp. O to żeby moje blogi miały dużo wyświetleń :D, o zdrowie dla mojej rodziny i abym miała przyjaciół zawsze blisko siebie :) 

Moje pytania : 
1. Ulubiony kolor ?
2. Ulubiona piosenka?
3. Czy jest coś co chciałabyś zmienić w swoim życiu?
4. Ulubiony gatunek muzyczny?
5. Jakie masz hobby/zainteresowania ?
6.  Kim chciałabyś być w przyszłości?
7. Miejsce do którego zawsze chętnie powracasz? 
8. Ostatnio przeczytana książka? 
9. Jak ma na imię twój idol/idolka ?
10. Najlepszy film obejrzany przez Ciebie kiedykolwiek?
11. Co wywołało u Ciebie łzy ostatnio? 

Ja nominuj tylko 2 osoby ponieważ nie znam innych blogów, a te które znam są już nie czynne : 
1.  http://iza-bednarek-muzyka-love.blogspot.com/ ( Zuza - zawsze była ze mną, pomagała mi, doradzała i czyta te moje wypociny ) 
2. http://bednarkowykosmos.blogspot.com/

sobota, 21 marca 2015

Rozdział szósty czyli opieka nad Lilką i wspomnienia Oli.



Kładziesz się wieczorem, przymykasz oczy i w twojej głowie nagle pojawiają się sceny, które chciałabyś aby się wydarzyły. Wyobraźnia prowadzi cię do wspaniałych miejsc, sytuacji.
Wstajesz rano niby nic ci nie jest, lecz brakuje ci szczerego uśmiechu. Spotykasz się ze znajomymi, udajesz że wszystko jest w jak najlepszym porządku, a twój humor to po prostu efekt niewyspania. Ślepo łykają każde twoje słowo i wierzą w nie ale nie wszyscy. Są osoby które znają cię na wylot. Tak było i tego dnia. Wstałam wczesnym rankiem, zrobiłam sobie kawę i rozmyślałam. Czas pędzi jak szalony. Jeszcze niedawno był początek lipca wszystko było pięknie, nie przejmowałam się niczym chciałam tylko spędzić czas z bliskimi. Poznałam nowych ludzi. Przeżyłam wiele, fajnych historii które będę miło wspominać ale nic co piękne nie trwa wiecznie. Dziś mamy 23 sierpień, zostało mi kilka dni żeby podjąć decyzje. Z Jagodą mało rozmawiam bo jest zajęta Michałem, nie mam do niej o to żalu. To było wiadome że z czasem będziemy widywać się mniej. A co z Mariuszem? Jesteśmy tylko znajomymi i nie wygląda na to żeby cokolwiek w tej sprawie się zmieniło. Ostatnio Kuba mnie poprosił żebym użyczyła mu mieszkanie w Ameryce bo chce pojechać na wakacje. To nic że właśnie się kończą. Postanowiłam pojechać z nim.
- Cześć siostra - przywitał się Kuba, wchodząc do kuchni
- Cześć. - upiłam łyk kawy
- Zastanowiłaś się? Dasz mi te klucze?
- Kuba mówiłam Ci że tak jeśli rodzice się zgodzą
- Siostra oni się zgodzili tylko jeszcze się upewnię. A ty no ten - podrapał się po głowie - ty też jedziesz z nami?
- Nie martw się ja zostanę tydzień dłużej w Polsce. Pojadę do  Lilki.
- No wypadałoby w końcu jesteś jej chrzestna. A co z Mariuszem?
- Kuba telefon ci chyba dzwoni - chciałam zmienić temat
- Nie ma to jak się zakochać i nawet nie powiedzieć nic. A może on też coś czuje?
- Masz zamiar udzielać mi rad? Proszę Cię. Idę na zakupy.
Poszłam na górę. Założyłam sukienkę i szpilki. Zabrałam potrzebne rzeczy i wyszłam. Wsiadłam w samochód taty i pojechałam prosto pod galerie. Pierwszy sklep jaki odwiedziłam to oczywiście z ubraniami. Fakt mam dużo ubrań ale nie umiem przejść obojętnie koło sklepu. Wybrałam sobie dwie sukienki, spodnie i kilka koszulek. Następnie przeszłam do działu z ubraniami dla dzieci. Znalazłam piękną sukieneczkę dla Lilki. Następnie butik. Kupiłam kilka par szpilek i dwie pary bucików dla małej. Trampki i adidasy z nike. Przedostatni sklep to z zabawkami. Idąc do niego spotkałam Jagodę i Michała.
- O! Cześć Ola - krzyknęła Jagoda
- Cześć zakochańce - przywitałam się
- Duże zakupy? - Spojrzała na mnie z uśmiechem
- Aa jakie duże? Muszę zakupić kilka rzeczy no i prezent dla Lilki
- Lilka to jej chrześnica - wytłumaczyła Jagoda Michałowi
- A już myślałem że wyjeżdżasz - zaśmiał się Jurecki
- Też o tym myślałam. Przepraszam was ale muszę już uciekać. Cześć - pożegnałam się z nimi i poszłam do sklepu z zabawkami. Kupiłam jej dużo miska większego od niej, lalkę i domek dla lalek. A co! I tak odwiedzam ją raz na ile to chociaż mogę ją trochę rozpieszczać. Ostatnie miejsce to supermarket. Musiałam zrobić zakupy. Dokupiłam oczywiście słodycze dla mojej królewny. Dobrze że wózkami można podjeżdżać pod samochód bo nie wiem jak bym się zabrała. Upchałam wszystko do bagażnika, odprowadziłam wózek i wstąpiłam jeszcze na chwile do kawiarni. Podchodząc do lady przy stoliku zauważyłam Mariusza z jakaś dziewczyną. Dyskutowali o czymś zawzięcie i nawet mnie chyba nie zauważył.
- Dzień dobry co podać? - za lada pojawił się młody barman
- Dzień dobry. Kawę poproszę na wynos - uśmiechnęłam się
- Dobrze. Proszę poczekać - kiwnęłam głową i czekałam.
Gdy dostałam zamówienie podziękowałam i wyszłam. Spieszyłam się do domu ponieważ jeszcze dziś chciałam pojechać do Elbląga. Tam właśnie mieszka Lilka. Zaparkowałam samochód na podjeździe przed domem, zawołałam Kubę aby pomógł mi wnieść zakupy.
- O słodycze widzę! - ucieszył się
- Nie ciesz się. To dla Lilki - zaśmiałam się
- Wszystko? Przecież ona jest mała nie można jej tyle słodyczy dawać.
- A ty jesteś stary koń i w ogóle nie powinieneś.
- A chociaż żelki? - zrobił smutna minkę
- Jedną paczkę
- Dobra - z wesołą mina wszedł do domu, jak dziecko.
W domu miał problem którą paczkę żelek wybrać. Miski czy węże. Ostatecznie kazałam mu wybrać miski bo ich było dwie paczki tylko tej drugiej nie widział. Zabrałam słodycze na górę oraz zakupy. Spakowałam ubrania w torbę treningową bo więcej mi nie trzeba. Lalkę i domek dla lalek zapakowałam w papier ozdobny. Miska który sięgał mi do polowy brzucha ozdobiłam wstążka. Słodycze spakowałam do dużej torby, a ubranka wsadziłam do torebki którą kupiłam w sklepie taka jakby ozdobna. Zniosłam to wszystko do samochodu swojego który stał i pewnie jeździła nim tylko mama.
- No to ja jadę - odparłam wchodząc do kuchni
- Gdzie ty się wybierasz? - spytała mama
- Nie mówił wam Kuba? - pokręciła głową - jadę do Elbląga.
- Uff już myślałam że do Ameryki.
-Spokojnie mamuś. Kuba chodź tu! - krzyknęłam po tego niemotę
- Co jest? - szybko zjawił się obok
- Ja już jadę. Masz klucze - wręczyłam mu do ręki tak żeby rodzice nie widzieli bo nie pozwolili mu brać kluczy ode mnie - tylko teraz jak na spowiedzi kto będzie?
- to może wyjdźmy na dwór. Odprowadzę cię - dodał głośniej.
- Dobra co kombinujesz? - spytałam już na dworze.
- Nic tylko czegoś ci nie powiedziałem. No bo tam jedzie nas trójka. - spojrzał na mnie
- Kto? - spojrzałam jak zaczął rysować coś na samochodzie
- Muszę ci mówić?
- Do jasnej cholery przestań rysować po moim samochodzie i bądź jak na swój wiek odpowiedzialny i powiedz kto tam jedzie bo ci zabiorę te klucze.
- Dobra. Jadę ja, Kamil i Natalia.
- Ta Natalia? - zaśmiałam się. Jak byłam w Ameryce i rozmawiałam z Kubą przez internet ciągle mówił o jakiejś Natalii. Że jest piękna i w ogóle. No zakochał się debil.
- No tak.
- I tego tak się bałeś? Spoko brat! Tylko żebym ciotką nie była i będzie dobrze bo rodzice i Ciebie i mnie wydziedzicza. Po jakiego ci tam Kamil? - spojrzałam na niego
- No Kamil jedzie bo to jakiś tam brat Natalii, a mój przyjaciel. Rodzice nie puściły by Natalii samej.
- Rozumiem. Dobrze że mam dwa pokoje. Okej ja jadę jak będziecie wsiadać do samolotu daj znać to zadzwonię na recepcje że przyjedziesz.
- Po co? - on jest głupi czy głupi?
- Po to matole że cię nie wpuszczą jak nie zadzwonię.
- A dobra kumam.
Pożegnałam się z rodzicami i Kubą, drugi raz go ostrzegłam że jak będę ciotką to ma przewalone łagodnie mówiąc i ruszyłam. Tomek, mąż mojej siostry ciotecznej, a tata Lilki co chwile dzwonił kiedy będę. Nie dadzą spokojnie człowiekowi jechać. Do tego jeszcze Mariusz zadzwonił.
( rozmowa z Mariuszem)
- Cześć. Michał mi mówił że cię dziś widział. Wyjeżdżasz?
- Cześć. Nie do Ameryki. Też cię dziś wiedziałam.
- Mnie? Gdzie? Czemu nie podeszłaś?
- Za dużo pytań zadajesz. Wiedziałam cię w kawiarni nie podeszłam bo z kimś rozmawiałeś. Nie chciałam przeszkadzać.
- To była tylko dziennikarka. Udzielałem wywiadu
- Nie musisz się tłumaczyć - zaśmiałam się - a tak w ogóle to jak mecz ?
- Dobrze. Remis był. Ale nie chciałem o meczu gadać. Czemu mi nic nie powiedziałaś że gdzieś jedziesz?
- Muszę się tłumaczyć?
- Nie. Przepraszam masz rację. Po prostu się bałem że znów wyjechałaś.
- Spokojnie. Obecnie jadę do rodziny, a tym co będzie później się nie martwię. Przepraszam ale nie mogę teraz rozmawiać. - szybko się rozłączyłam. Nim zdążyłam wcisnąć czerwona słuchawkę łzy płynęły mi po policzku. Dlaczego tak się dzieje. Spotykasz kogoś, obiecujesz sobie że nie narobisz sobie nadziei. Tego trzymasz się do końca, prosisz drugą osobę o relacje czysto przyjacielskie ale sama siebie okłamujesz. Tęsknisz za bliskością drugiej osoby, za chwilami mile spędzonymi. Boisz się powiedzieć to im bo boisz się że to zniczy wszystko, a tak naprawdę niszczy to Ciebie. Jesteś odważna ale jeśli chodzi o przyznanie się przed samą sobą jesteś totalnym tchórzem. Zaparkowałam samochód na parkingu przed blokiem Tomka i Klaudii. Ciężko było mi się zabrać z tymi prezentami ale dałam rade. Całe szczęście że ktoś wychodził z klatki i mnie wpuścił. Szybko udałam się pod numer 8 który mieścił się na drugim pietrze. Zapukałam do drzwi i czekałam aż ktoś otworzy.
- Długo kazałeś czekać - zaśmiałam się widząc Tomka w drzwiach
- Wybacz. - uśmiechnął się - czyś ty sklep okradła?
- Ja? Nie. - pokręciłam głową - to jest dla mojej chrześnicy. Pomógł byś, a nie stoisz
- Co mam brać? - podałam mu moją torbę.
Zdjęłam buty i weszłam w głąb mieszkania.
- Cześć cioto! - podbiegła do mnie Klaudia
- Tyle czasu - przytuliłam się do niej, Tomek zaczął się z nas śmiać - gdzie moja księżniczka?
- Ogląda bajkę, chodź - pociągnęła mnie za rękę.
- Cześć księżniczko - uśmiechnęłam się wchodząc do pokoju
- Ocia - mała szeroko się uśmiechnęła i momentalnie znalazła się na rękach u mnie
Wręczyłam jej prezenty, bardzo się ucieszyła
- Nie musiałaś jej tyle kupować - wtrąciła się Klaudia
- Cicho siedź. Chociaż mam kogo rozpieszczać
- Znajdź sobie chłopaka, zrób swoje to też będziesz miała - Tomek pokazał mi język
- Tomuś kiedy ostatnio byliście gdzieś z Klaudia?
- Tej tej stop! - zaśmiała się Klaudia
- Cicho! No kiedy?
- A myślisz że z tą paskuda można gdzieś się ruszyć? - wskazał na Lilkę i się zaśmiał
- No właśnie. Przejmuje opiekę nad Lilka i mam nie widzieć was całą noc.
- Co ja będę robił przez całą noc na mieście? Oszalałaś kobieto!?
- Mam ci znaleźć rozrywkę? - spojrzałam na niego
- Ja też tu jestem - odezwała się Klaudia
- Lilka zostaniesz z ciocią w nocy? - spytałam dziewczynki
- Tak. Mimi idź. - podeszła do Klaudii.
- Własna córka cię wygania
Po dłuższych namowach zgodzili się wyjść na miasto ale zarzekli że wracają o 24. Wyszykowali się i poszli do kina. Wieczorem uśpiłam małą, położyłam się obok. Słodko sobie spała. Podziwiałam ją miała 1,5 roku a tak świetnie gadała. Pogłaskałam ją po głowie. Znając moją mamę pewnie by się mnie pytała kiedy swoje takie będę miała. Jak byłam młodsza to zawsze mówiła że nie chce słyszeć o ślubie i dzieciach przed 21 rokiem życia, a teraz? Ciągle kiedy ślub, kiedy narzeczonego przyprowadzę. Idzie zwariować! Po cichu wstałam od Lilki i udałam się do salonu. Zaparzyłam herbatę i włączyłam laptop. Cicha muzyka, Facebook i tak wieczór zleciał. Około 24 napisał do mnie Mariusz
M: Co to się jeszcze nie śpi?
O: Lilki pilnuje :)
M: Lilka to kto? ;o
O: Moja chrześnica :D Co tam u Ciebie?
M: Nic się nie zmieniło od ostatniej rozmowy ;p
Rozmawialiśmy strasznie długo. Bo dopiero koło 2 w nocy wyłączyłam laptop. W międzyczasie wrócili zakochani, pogadałam trochę z Klaudia i poszłam do pokoju który był mój przez cały tydzień. Nie bardzo mogłam zasnąć ale dałam rade.

-------------------
No i jest kolejny rozdział :)
Nie wiem czy jest dla kogo pisać, ale mimo wszystko jeszcze nie przerwę:)
No i chce ostrzec że teraz może być kiepsko z dodawaniem rozdziałów ponieważ zbliżają mi się testy gimnazjalne. Muszę się przygotować do nich, chyba mnie rozumiecie.
Jak będzie chwila wolna to coś napiszę ale nie obiecuję że za tydzień się coś pojawi :)
Za błędy przepraszam :) 
Wybaczcie ♥ 

piątek, 27 lutego 2015

Rozdział piąty czyli nakrycie Jagody i Michała.

Wieczorem wróciłam do domu. Zaszyłam się u Siebie w pokoju i się nudziłam. Przez ostatnie wydarzenia dużo się zmieniło przez co teraz było mi smutno bo Oliwia ma treningi, chłopaki też, a ja tak bez celu się kręcę. Czasem nawet bałam się że im tylko przeszkadzam.
- Mogę na chwile? - w drzwiach pojawił się Kuba
- Pewnie chodź - uśmiechnęłam się
- Jest taka sprawa bo chciałem małą domówkę zrobić i tak muszę Ciebie spytać - usiadł obok
- Czemu mnie? Jeśli rodzice się zgodzili to co ja mam do tego? Ulotnie się na noc
- Będziesz miała gdzie? - spojrzał na mnie
- Tak
Znajomi Kuby miały przyjść o 20. Rodzice już po 18 opuściły dom.
- Miłej zabawy wszystkim - zaśmiałam się i wyszłam
Szczerze nawet nie miałam gdzie iść. Chodziłam bez celu po parku i nie wiedziałam gdzie iść. Nogi zaprowadziły mnie na osiedle Mariusza. Zaśmiałam się w środku. Ktoś wychodził z bloku więc szybko weszłam. Ruszyłam prosto pod mieszkanie numer 20. Wachałam się czy zadzwonić czy odpuścić i wyjść. Postanowiłam zadzwonić. Momentalnie w drzwiach pojawiła się dobrze znana mi sylwetka.
- Ola? Co ty tu robisz?
- Szukam schronienia
- Co się stało? Wejdź - wpuścił mnie do środka
- Brat urządza domówkę - blado się uśmiechnęłam się
- Aa czemu taka smutna mina?
- Nie wiem co robić z życiem - usiadłam w salonie
- Zostać - spojrzał na mnie - są tu osoby które cię potrzebują i dla których jesteś ważna
Patrząc mu w oczy kolejny raz się rozmarzyłam, bez słowa wtuliłam się w niego. Leżeliśmy na kanapie przytuleni bez słów.
- Naprawdę jesteś dla mnie ważna - wyszeptał gładząc mnie po włosach
Podniosłam się by na niego spojrzeć. Patrzył na mnie z poważną miną. Lekko się uśmiechnęłam i podniosłam się by mieć twarz na wysokości jego
- prowokujesz los - przygryzłam wargę
-szczęściu trzeba pomóc - wzruszył ramionami.
Delikatnie go pocałowałam. Oddawał pocałunek za pocałunkiem. Moja koszulka szybkim ruchem znalazła się obok nas. Nie mieliśmy zamiaru się kochać to miała być jedynie dłuższa chwila namiętności i poznawaniu swoich ciał. Rano obudziły mnie promienie słońca. Nadal leżałam obok Mariusza.
- Witam panią - uśmiechnął się gdy na niego spojrzałam
- Cześć. Co my zrobiliśmy?
- To na co oboje mieliśmy ochotę. - spojrzał na mnie - żałujesz?
- Nie. - pokręciłam głową - ale nie wiem czy jestem gotowa na związek
- Nikt cię do niczego nie zmusza - uśmiechnął się
- Czyli co? Znajomi do łóżka? Proszę cię
- Nie. Nie będę cię zmuszał. Jeśli będziesz gotowa i pewna uczyć to porozmawiamy
- Jesteś dla mnie za dobry - uśmiechnęłam się
- Bo zależy mi na Tobie
W tym momencie zadzwonił do mnie brat i poprosił żebym przyszła do domu. Już od drzwi było wiadomo że Kuba coś przeskrobał bo rodzice strasznie krzyczeli. Z uśmiechem weszłam do pokoju, nie miałam powodu do smutku po tak mile spędzonej nocy.
- Cześć. Co wy tak krzyczycie? - stanęłam w drzwiach
- Twój brat jest nieodpowiedzialnym gówniarzem! - wrzasną tata
- A co takiego zrobił? - usiadłam obok Kuby
Jego mina wskazywała że chce mu się śmiać ale sądząc po minach rodziców wolał nie pogarszać sprawy. Rodzice nakręcili się na maksa. Chodzili w koło salonu i jedno przez drugie się wydzierało
- Stop! Siedzę tu od 30 minut i za nic w świecie nie wiem o co chodzi? - spojrzałam na nich
- Może ty jej wytłumaczysz - tata spojrzał na Kubę
- Jak? Skoro ja sam nie mogę rozkminić o co ta cała kłótnia - spojrzał na nich
- Nie wiesz! To ci przypomnę. Po pierwsze miało być tylko 5 znajomych, a było znacznie więcej, po drugie byli tu nieletni którzy pili, a po trzecie lustro w łazience jest rozbite, jeszcze nie wiesz?
- I o to tyle krzyku ? - spojrzałam na nich, nie dziwie się że Kubie chciało się śmiać
- A ty uważasz że nie ma o co? - spytała mama
- No pewnie że nie. Posłuchajcie to że było więcej niż 5 znajomych to coś wielkiego? Nieletnie pili o jejku wielkie mi halo wy jak byliście młodzi nie piliście?W tych czasach każdy pije począwszy od 13-latków po dorosłych. Proszę was. Odkupi lustro i po sprawie
- Innego wyjścia nie będzie. Ma odkupić
- Skąd ja kasę wezmę? - spojrzał na nich Kuba
- Miałeś kasę na imprezę to znajdziesz i na lustro. Do wtorku ma być. Do siebie!
Udaliśmy się do swoich pokoi by nie pogarszać sprawy. Ja poszłam do siebie, a Kuba do siebie. Szukałam pracy na wakacje jak na razie. Po dłuższej chwili napisałam SMS do Kuby żeby przyszedł. Zjawił się natychmiast.
- Masz - dałam mu pieniądze - kup im to lustro i niech będzie spokój
- Ale nie będę miał jak ci oddać - spojrzał na mnie
- oddasz jak będziesz miał - odparłam powracając do poprzedniego zajęcia
Wieczorem Kuba poprosił żebym pomogła mu z Angielskim. Zajęta rozwiązywaniem zadania u Kuby nie usłyszałam dzwoniącego telefonu. Gdy wróciłam do pokoju miałam 10 nieodebranych połączeń od Mariusza i 2 od Jagody.
- Coś się stało? - spytałam gdy Mariusz odebrał
- Czemu nie odbierałaś? Martwiłem się
- Przepraszam pomagałam bratu, a coś chciałeś?
- Nie po prostu mi się nudzi i pomyślałem że może byśmy się spotkali?
- No dobra gdzie?
- U mnie? - zaśmiał się
- Okej za 15 minut będę
- Ja po Ciebie przyjadę tylko powiedz gdzie
Podałam mu adres i zaczęłam się ubierać. Założyłam rurki i koszulkę. Zbiegłam na dół, założyłam baleryny i skórkę.
- Mamo wychodzę! - krzyknęłam poprawiając swój wygląd w lustrze
- I tak wyglądasz pięknie, to ktoś ważny? - obok mnie pojawił się tata
- Tatuś to tylko znajomy - zaśmiałam się tuszując rzęsy
- Dobra uciekaj. Wrócisz na noc?
- Nie wiem. Znając życie to nie - uśmiechnęłam się
Pożegnałam się z tatą i wyszłam. Mariusz już na mnie czekał. Wsiadłam do samochodu i przywitałam się. Pojechaliśmy ale to nie była trasa do domu Mariusza.
- Gdzie my jedziemy? - spojrzałam na chłopaka był bardzo skupiony na drodze
- Znasz kod do bloku Jagody tak? - uśmiechnął się
- Tak ale co ty kombinujesz?
- Nie mogłem dogadać się dziś z Michałem ciągle był niespokojny.
- Czekaj. Chcesz im zrobić nalot? - uśmiechnęłam się chytrze
- Dobrze myśli, polać jej! - odparł jakby jechało z nami więcej osób
Zaparkowaliśmy pod blokiem Jagody. Szybko wpisałam kod i bez problemu dostaliśmy się do środka. Nie byliśmy na tyle chamscy żeby wchodzić bez pukania. Zadzwoniliśmy i cierpliwie czekaliśmy po chwile w drzwiach pojawiła się Jagoda.
- Hej - przyjrzałam się jej - Co ty taka jakaś dziwna?
- Mówiłem Olu że znajdę tu Jureckiego. Jeden zero dla mnie od razu widać że było coś grubszego
- O co ci chodzi? Tu nikogo nie ma - tłumaczyła się moja przyjaciółka
- Jest nie ma ale chyba nas przyjmiesz co? - wyjął butelkę wina
- Ty nie możesz pić - wskazałam na butelkę
(JAGODA )
Tego dnia przyszedł do mnie Michał żeby wszystko sobie wyjaśnić ale takiego rozwiązania sprawy się nie spodziewałam. Kiedy doszło do mnie co się stało miałam ochotę wykrzyczeć każdemu że go kocham. Przecież nie codziennie zastaje się takiego przystojniaka w łóżku prawda? Zadzwonił dzwonek. Szybko ubrałam bieliznę i długa koszulkę.
- Kto to może być? - spojrzał na mnie Michał
- Właśnie nie wiem. Oby nie Ola
- Miała być dziś z Mariuszem
- Ale nie znasz jej. Mogli się pokłócić czy coś.
Wyszłam z pokoju uprzedzając Michała żeby był cicho i otworzyłam drzwi. Jak na złość właśnie po drugiej stronie była Jagoda mało to z Jurkiewiczem.
- Hej - przywitała się Ola - Co ty taka jakaś dziwna?
No tak błyskotliwa Olka.
- Mówiłem Olu że znajdę tu Jureckiego. Jeden zero dla mnie od razu widać że było coś grubszego - zaśmiał się Mariusz miałam ochotę go udusić.
- O co ci chodzi? Tu nikogo nie ma - próbowałam się tłumaczyć
Bez gadania wpieprzyli mi się do domu no zabić ich tylko
- To wy się rozgośćcie a ja się przebiorę
Wpadłam jak burza do pokoju. Michał był już ubrany po cichu ustaliliśmy że ja wyjdę do salonu ich zagadać a on po cichu wyjdzie. Założyłam spodenki i wyszłam.
- To co wa do mnie sprowadza i to razem? - podreptałam do salonu
- O tak przyszliśmy, chciałem się wyluzować przed jutrzejszym meczem w dobrym gronie - odparł Mariusz
- Myślałam że lepiej wyluzujesz się sam na sam z Olą - zaśmiałam się
- Nie pogardziłbym - zaczęliśmy się śmiać
- Ja tu nadal jestem - wtrąciła się Ola
- Wiemy skarbie - przesłałam jej buziaka w policzek
- Dobra nie ściemniaj, niech on tu przyjdzie
- Ale kto? - zaśmiałam się
- Jagoda wiemy że Michał jest u Ciebie, przed przyjaciółką nie musisz ukrywać
- Ale na prawdę go nie ma - uśmiechnęłam się
- To sprawdźmy - wyciągnęła telefon i szukała w kontaktach numer Michała - połączyć?
- Dobra. Michał chodź! - krzyknęłam
Już dłużej nie mogłam tego ukrywać. Prędzej czy później by się wydało, a obawiam się że Ola mogłaby mieć do mnie żal za to że nic jej nie powiedziałam
(OLA)
Michał dołączył do nas. Obydwoje byli lekko zmieszani ale czego tu się wstydzić? Każdy wiedział że między nimi coś będzie, ten błysk w oczach dało zauważyć się na kilometr.
- Wiesz co kumpla oszukiwać? - zaśmiał się Mariusz
- A ty jak z Olą kręcisz i prawie co wieczór się widujecie to jest fer? Też mi nic nie powiedziałeś - pokazał mu język, aż się zakrztusiłam, Mariusz miał nikomu nie mówić o tym
- Spokojnie Olu bo jeszcze się udusisz - zaśmiała się Jagoda, ale mi nie było do śmiechu
Sama nie wiedziałam czego chcesz i co chce. Można byłoby rzec że jestem taką zagubioną dziewczynką która nie wie co chce w życiu robić. W mojej głowie coraz częściej przewijało się pytanie : Czuje do niego coś, czy nie czuje?. Odpowiedź na to pytanie sprawiała mi dużo problemu. Jestem dziwną osobą ponieważ za chwilę kończy się lipiec. Zostanie mi niecały miesiąc na podjęcie decyzji czy zostaje czy nie. Boję się że narobię nadziei Mariuszowi, a potem moje serce sprawi figle i oszuka mnie, tak jak i mój rozum. Nie będę potrafiła spojrzeć komukolwiek w oczy.
- Hej jesteś tu? - szturchnęła mnie Jagoda
- Tak, coś się stało? - spojrzałam na nią
- Chłopaki rozmawiają o meczu, a ja zauważyłam że jesteś smutna co jest?
- Nic. Nasza szafka pełna? - miałyśmy specjalną szafkę w której był alkohol i papierosy po które zawsze sięgałyśmy gdy było na prawdę źle. W jakiś sposób odreagowywałyśmy.
- Tak ale chwila. Po co ci? - spojrzała na mnie
- Potrzebna, później ci wyjaśnię. Zagadaj chłopaków, ja zaraz wrócę - uśmiechnęłam się i wyszłam.
Sięgnęłam do szafki i wyjęłam miętowe LD. Wyjęłam jednego cienkiego papierosa i udałam się do łazienki. Odpaliłam i zaciągnęłam się. Szybko spaliłam papierosa i wróciłam do salonu. Jagoda wkręciła się w rozmowę z chłopakami, przysiadłam obok niej z uśmiechem i upiłam wino. Przyglądałam się Mariuszowi tak by nie zauważył mojego wzroku. Nie ukrywam że był przystojny i pociągał mnie ale serca nie oszukam. Nie mogę angażować się w coś czego nie jestem pewna.
- To jak oficjalnie jesteście razem czy jeszcze musimy czekać na potwierdzenie ? - zaczęliśmy się śmiać
- Jak trochę poczekasz to ci nie zaszkodzi - odparła Jagoda i włączyła muzykę.
O 22 wyszliśmy z mieszkania Jagody. Chłopaki musieli się wyspać na mecz.
- Idziemy do mnie czy odwieść cię do domu? - spojrzał na mnie Mariusz
- A wiesz że obojętne mi to - uśmiechnęłam się
- Więc jedziemy do mnie - zaśmiał się i wyszedł.
Od bloku Jagody do bloku Mariusza jest 5 minut drogi więc szybko znaleźliśmy się w mieszkaniu Mariusza. Przygotowałam ciepłą herbatę i usiedliśmy w salonie
- Mariusz co być powiedział jakbym oznajmiła Ci że wyjeżdżam - przyjrzałam mu się uważnie, spojrzał na mnie zaskoczony
- Chcesz powiedzieć..? - przerwałam mu
- Nie, nie jeszcze nie podjęłam decyzji. Chce tylko się dowiedzieć.
- Na pewno byłbym trochę smutny i trochę zawiedziony. I miałbym żal do siebie że cię nie potrafiłem zatrzymać. Słuchaj nie wiem co teraz sobie pomyślisz czy uznasz to za prawdę czy nie. Ale powiem Ci to dziś dopóki mam odwagę. Już wtedy na meczu co zobaczyłem cię pierwszy raz wiedziałem że ten mecz muszę wygrać. Bez względu to czy się poznamy czy nie. Powiedziałem wtedy Jureckiemu że musimy dać z siebie wszystko. I tak było gdy po meczu Michał mnie zapytał czemu aż tak zależało mi na wygranej powiedziałem że widziałem Ciebie i coś w sercu podpowiadało mi że muszę go wygrać dla Ciebie, dla was. Powiedział mi wtedy że muszę walczyć o Ciebie chociaż łatwo nie będzie. - spojrzał na mnie i zaraz znów na stolik - I miał rację łatwo nie jest nie wiem czy ze względu na twój charakter czy na to co cię spotkało ale chce żebyś wiedziała że ja nie odpuszczę. Gdy trzeba będzie to pojadę nawet do tej twojej Ameryki tylko po to żeby cię tu sprowadzić choćby siłą. Jeśli popełnię jakiś błąd chce żebyś mi powiedziała to w prost bo nie chce cię zranić
- Czemu mi tego nie powiedziałeś wcześniej? - byłam w szoku
- Bałem się że uznasz mnie za głupiego. Dobrze wiesz że znamy się dopiero ponad tydzień. Do tej pory jak słyszałem że ktoś zakochał się od pierwszego wejrzenia wyśmiewałem go bo niby jak tak można? Teraz sam się przekonałem że można ale kiedy mówiłaś mi że nie jesteś pewna siedziałem cicho bo wolałbym żebyś była tylko moją znajomą niż żeby cię stracić rozumiesz? - spojrzał mi w oczy, wtuliłam się w niego.
Objął mnie swoimi ramionami.
- Próbuje zrozumieć ale chyba najpierw siebie muszę zrozumieć. - uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek
- Mogę wiedzieć czemu wpatrywałaś się tak we mnie u Jagody? Uwierz że czułem to - uśmiechnął się, ciągnąć mnie w stronę sypialni
- Bo jesteś przystojny? Bo słodko wyglądasz jak się uśmiechasz? Fuck ja to powiedziałam? Idiotka - walnęłam się z otwartej dłoni w czoło
- Nie idiotka - pocałował mnie w to miejsce gdzie się uderzyłam - tylko lekko zakręcona dziewczyna.
Założyłam Mariusza koszulkę i położyłam się. Dostałam buziaka na dobranoc i kazałam iść mu spać. Musiałam się do niego przytulić bo inaczej by mi marudził. Zanim zasnęłam w mojej głowie krążyło pytanie : Zaryzykować czy nie? Być z nim czy nie?

-----------
No właśnie : Być czy nie być?
Decyzja należy do was. :)
Przepraszam że musicie tak długo czekać ale mam tak tygodnie zawalone że nie mam czasu nawet się wyspać. W ciągu tygodnia po 4 sprawdziany i ogrom kartkówek.
Gdy mam wolną chwilę oczywiście coś skrobię ale wychodzą tak jak ten czyli średnio.
Mam nadzieję że się wam spodoba.