- Dziękujemy za wybór naszego biura podróży i życzymy Miłego dnia - usłyszałam głos stewardesy i się zaśmiałam odrywając od widoków za oknem. Nie dla wszystkich ten dzień może być miły. Codziennie umiera komuś ktoś bliski, inni mają myśli samobójcze, chorują i się zabijają. Więc jak taki dzień może być miły? Wychodząc w samolotu, rozejrzałam się. Zaciągnęłam się prawdziwym Polskim powietrzem i ruszyłam po bagaż. W Polsce nie było mnie przez 2 lata lecz dobrze wiedziałam co się dzieje w niej. Przez cały czas miałam kontakt z rodziną i przyjaciółką która jako jedna z nielicznych była przy mnie po wszystkich wydarzeniach które skłoniły mnie do opuszczenia rodzinnego kraju i wyjeżdżając lub jak kto woli uciekając od problemu. Ameryka pomogła zapomnieć mi o tym co mnie tu spotkało a raczej pogodzić się. Przez całe 2 lata nie przyjechałam tu nawet na dzień. Bałam się że ponownie spotka mnie to samo. Z lotniska odebrać mieli mnie rodzice. Przez cały lot trwał we mnie strach że mnie nie poznają lub wrócą wspomnienia i kolejny raz ucieknę. Lecąc nie miałam zamiaru wracać na zawsze bo moje " zawsze" może skończyć się nawet jutro wystarczy widok jednej osoby, wróciłam bo tęskniłam za domem, krajem, miejscami i rodziną. Odebrałam swój bagaż i ruszyłam schodami w dół poszukując rodziców. Stali wyczekując na moją osobę. Gdy ich ujrzałam podbiegłam szybko ciągnąć za sobą walizkę i wpadłam w ich objęcia
- Oleńka - jedynie tyle mama zdołała wypowiedzieć bo zaczęła płakać.
Nie tylko im ale i mi z oczu polały się łzy. Po 10 minutach witania zabrałam swoje rzeczy i wsiadając do samochodu pojechaliśmy do domu. Parkując na podeście wyłożonym kostką rozejrzałam się dookoła i dostrzegłam twarz brata, patrzył wprost na mnie i się uśmiechał. Odwzajemniłam uśmiech i wysiadłam z samochodu. Chciałam jak najszybciej znaleźć się w domu, moim pokoju. Byłam ciekawa czy bardzo się zmienił.
- Dobrze że już wróciłaś, tęskniłem wiesz ? - przystanął koło mnie brat
- Kuba też za wami tęskniłam - wtuliłam się w brata
Dobrze było przytulić się do kogoś innego niż poduszka i co lepsze prawie o głowę wyższego. Odkleiłam się od Kuby i poszłam do domu. Wchodząc poczułam ten sam zapach - lawenda. Zdjęłam buty w korytarzu, odwiesiłam żakiet do szafy i ruszyłam dalej. Tak jak się spodziewałam nic się nie zmieniło po za małym przemeblowaniem. Gdy dokładnie obejrzałam dół ruszyłam drewnianymi schodami w górę. Stojąc przed swoim pokojem odetchnęłam i nacisnęłam klamkę. Moim oczom okazał się ten sam widok tylko odświeżony. Stałam ze łzami w po oczach.
- Nic się tu nie zmieniło to miejsce cały czas czekało na twój powrót - za mną pojawiła się mama
- Dobrze wiesz mamo że powrót jest dla mnie bolesny. Nie obiecuje że wrócę tu na zawsze bo wiesz że szybko mogę stąd uciec jak na razie jestem na długich wakacjach - odparłam z uśmiechem i przytuliłam się do mamy
Przebrałam się w wygodniejsze ubrania i zeszłam na dół ponieważ zawołała mnie na obiad
- Tęskniłam za twoją kuchnią - zaśmiałam się
Zjedliśmy obiad wspominając czas kiedy byłam jeszcze w domu.
Wieczorem brat chciał wyciągnąć mnie na imprezę ale nie miałam ochoty. Chciałam nacieszyć się tym co teraz bo nie wiem co będzie jutro.
- Mamo! Idę na spacer niedługo wrócę - krzyknęłam ubierając buty
- Wiesz że jest już ciemno?
- Mamuś spokojnie w Ameryce nauczyłam się samoobrony - uśmiechnęłam się
- Dobrze, ale uważaj na siebie i jak by się coś działo od razu dzwoń do mnie
- dobrze, kocham cię - pocałowałam ją w policzek i wyszłam
Szłam tą samą ścieżka co wtedy. Gdybym mogła cofnąć czas nie wyszłabym tamtego wieczoru nigdzie. Szłam tak jak teraz wieczorem, pokłóciłam się z bratem. Wyszłam z domu zdenerwowana, chciałam sobie wszystko przemyśleć ale nie wiedziałam że tak się skończy. Wracałam już do domu kiedy ktoś mnie napadł i przyłożył nóż do gardła. Nigdy jeszcze tak się nie bałam jak wtedy. Chciał pieniędzy ale że wyszłam z domu bez niczego pobił mnie. Przez tydzień leżałam w szpitalu. Stało by się o wiele więcej gdyby nie brat.Szukał mnie wtedy i akurat przechodził przez park i zauważył że coś się dzieje. Gdyby nie on nie byłabym "czysta", tak jestem jedną z tych dziewczyn które czekają na swój pierwszy raz na tego "jedynego ". Kogoś kogo uczuć będę pewna w 100%. Po tym wszystkim nie mogłam się pozbierać. Cały czas czułam ten strach, w mojej głowie z każdym nowym dniem rodził się scenariusz "co byłoby, gdyby... " . Z oczu polały się łzy na samą myśl zdarzeń z poprzednich lat. Nie miałam ochoty na dalszy spacer. Akurat zawracałam kiedy zauważyłam w cieniu dwóch wysokich mężczyzn. Ponownie poczułam strach wewnątrz i serce zaczęło mi mocniej bić. Byłam przygotowana na wszystko. Jednak to było mylne a owi mężczyźni to wyrośnięci nastolatkowie idący na imprezę. No tak zaczął się czerwiec. W szkole luzy to można pozwolić sobie na zabawę do rana. Odetchnęłam, wytarłam łzy i z uśmiechem wróciłam do domu. Tam czekała na mnie niespodzianka. Wchodząc do domu poczułam zapach pieczonego ciasta. Uśmiechnęłam się na samą myśl i weszłam do kuchni
- Cześć skarbie - znikąd pojawiła się Jagoda
- Jagoda - przytuliłam przyjaciółkę i otarłam spływające po policzku łzy - tęskniłam.
- Ej nie płacz - wyszeptała dalej mnie przytulając
- Tak dawno cię nie widziałam
Zabrałyśmy na górę ciasto, jakieś słodycze i coś do picia. Nie było mowy żeby wracała do siebie. Włączyłyśmy film i rozmawiałyśmy czyli tak jak zawsze film sobie, a my sobie. Wspominałyśmy stare czasy, Jagoda opowiedziała mi co działo się w Polsce, a ja co robiłam w Ameryce.
- Mogę o coś zapytać? - niepewnie na mnie spojrzała
- Pytaj - wzruszyłam ramionami
- Wróciłaś na zawsze? - dobrze widziała że powrót jest dla mnie bolesny
- Jagoda dobrze wiesz że u mnie po tym wszystkim nic nie jest pewne. Dziś jak poszłam na spacer bałam się że wszystko się powtórzy, bałam się rozumiesz!? Nie wiem co będzie jutro, boje się o wszystko, jestem niepewna swoich wyborów. - z nerwów znowu zaczęłam się cała trząść. Jagoda mocno mnie do siebie przytuliła i czekała aż to minie.
- Ola wiesz że będziesz musiała podjąć decyzję czy zostajesz tutaj czy wracasz tam. Ale nie możesz wiecznie uciekać od problemów. Wiem że się boisz ale on siedzi w wiezieniu i nic Ci więcej nie zrobi.
- Wiem, jestem tego świadoma w 100% ale czuje wewnętrzną blokadę. Czas pokaże czy zostanę tutaj czy nie.
- A jeśli przez ten czas pobytu tutaj poznałabyś kogoś i związała się z kimś to została byś? - spojrzała mi w oczy
- Chcesz mnie swatać? - zaśmiałam się
- Chce tylko spytać - odparła
- Nie wiem myślę że w takiej sytuacji raczej bym została ale skoro do tej pory nikt się nie trafił to dwa miesiące różnicy nie zrobią - położyłam się na poduszce
- jak miało się coś wydarzyć jak Ciebie tu nie było? - spojrzała na mnie ze śmiechem
- Ale byłam w Ameryce i tam też nikt się nie trafił - zaśmiałam się
- No bo tylko w Polsce masz takie ciacha co ty nie wiedziałaś? - spojrzała na mnie takim wzrokiem jak bym nie wiem co zrobiła, po chwili obydwie wybuchłyśmy śmiechem.
- Dobrze że jesteś - wtuliła się we mnie i ułożyła swoją głowę na moim brzuchu
- Masz zamiar iść tak spać? - zaśmiałam się
- Tak i nie śmiej się bo trzęsiesz brzuchem - złożyła swoje aluzje i zaczęła się śmiać.
Tego mi brakowało, spędzenia czasu z tą wariatka.
- Ej tak w ogóle co robisz jutro? - podniosła się i spojrzała na mnie
- odpoczywam a co?
- to już nie. Jedziesz ze mną na trening, a później na mecz - klasnęła w dłonie i położyła się tak jak wcześniej
- chwila jaki trening, jaki mecz?
- Trening Hip Hop, mecz Targi Kielce z kimś tam. Mam bilety od taty i za bardzo nie zwróciłam uwagi z kim gramy
- Ale mi się nie chce się nigdzie ruszać, najchętniej spędziłabym ten dzień w łóżku - odparłam z grymasem
- Ale tak bardzo mnie kochasz ze ze mną pójdziesz - przesłała w powietrzu buziaka i odwróciła się na drugą stronę w celu pójścia spać.
- Czyli nie mam nic do gadania? - nie usłyszałam jednak odpowiedzi - czyli nie
Położyłam się wygodnie i po chwili odpłynęłam
-----------
Uff pierwszy rozdział za mną :)
Jak się podoba?.
Liczę na jakieś komentarze abym wiedziała czy ktoś tu wchodzi czy nie :)
Miłego dnia :P