piątek, 27 lutego 2015

Rozdział piąty czyli nakrycie Jagody i Michała.

Wieczorem wróciłam do domu. Zaszyłam się u Siebie w pokoju i się nudziłam. Przez ostatnie wydarzenia dużo się zmieniło przez co teraz było mi smutno bo Oliwia ma treningi, chłopaki też, a ja tak bez celu się kręcę. Czasem nawet bałam się że im tylko przeszkadzam.
- Mogę na chwile? - w drzwiach pojawił się Kuba
- Pewnie chodź - uśmiechnęłam się
- Jest taka sprawa bo chciałem małą domówkę zrobić i tak muszę Ciebie spytać - usiadł obok
- Czemu mnie? Jeśli rodzice się zgodzili to co ja mam do tego? Ulotnie się na noc
- Będziesz miała gdzie? - spojrzał na mnie
- Tak
Znajomi Kuby miały przyjść o 20. Rodzice już po 18 opuściły dom.
- Miłej zabawy wszystkim - zaśmiałam się i wyszłam
Szczerze nawet nie miałam gdzie iść. Chodziłam bez celu po parku i nie wiedziałam gdzie iść. Nogi zaprowadziły mnie na osiedle Mariusza. Zaśmiałam się w środku. Ktoś wychodził z bloku więc szybko weszłam. Ruszyłam prosto pod mieszkanie numer 20. Wachałam się czy zadzwonić czy odpuścić i wyjść. Postanowiłam zadzwonić. Momentalnie w drzwiach pojawiła się dobrze znana mi sylwetka.
- Ola? Co ty tu robisz?
- Szukam schronienia
- Co się stało? Wejdź - wpuścił mnie do środka
- Brat urządza domówkę - blado się uśmiechnęłam się
- Aa czemu taka smutna mina?
- Nie wiem co robić z życiem - usiadłam w salonie
- Zostać - spojrzał na mnie - są tu osoby które cię potrzebują i dla których jesteś ważna
Patrząc mu w oczy kolejny raz się rozmarzyłam, bez słowa wtuliłam się w niego. Leżeliśmy na kanapie przytuleni bez słów.
- Naprawdę jesteś dla mnie ważna - wyszeptał gładząc mnie po włosach
Podniosłam się by na niego spojrzeć. Patrzył na mnie z poważną miną. Lekko się uśmiechnęłam i podniosłam się by mieć twarz na wysokości jego
- prowokujesz los - przygryzłam wargę
-szczęściu trzeba pomóc - wzruszył ramionami.
Delikatnie go pocałowałam. Oddawał pocałunek za pocałunkiem. Moja koszulka szybkim ruchem znalazła się obok nas. Nie mieliśmy zamiaru się kochać to miała być jedynie dłuższa chwila namiętności i poznawaniu swoich ciał. Rano obudziły mnie promienie słońca. Nadal leżałam obok Mariusza.
- Witam panią - uśmiechnął się gdy na niego spojrzałam
- Cześć. Co my zrobiliśmy?
- To na co oboje mieliśmy ochotę. - spojrzał na mnie - żałujesz?
- Nie. - pokręciłam głową - ale nie wiem czy jestem gotowa na związek
- Nikt cię do niczego nie zmusza - uśmiechnął się
- Czyli co? Znajomi do łóżka? Proszę cię
- Nie. Nie będę cię zmuszał. Jeśli będziesz gotowa i pewna uczyć to porozmawiamy
- Jesteś dla mnie za dobry - uśmiechnęłam się
- Bo zależy mi na Tobie
W tym momencie zadzwonił do mnie brat i poprosił żebym przyszła do domu. Już od drzwi było wiadomo że Kuba coś przeskrobał bo rodzice strasznie krzyczeli. Z uśmiechem weszłam do pokoju, nie miałam powodu do smutku po tak mile spędzonej nocy.
- Cześć. Co wy tak krzyczycie? - stanęłam w drzwiach
- Twój brat jest nieodpowiedzialnym gówniarzem! - wrzasną tata
- A co takiego zrobił? - usiadłam obok Kuby
Jego mina wskazywała że chce mu się śmiać ale sądząc po minach rodziców wolał nie pogarszać sprawy. Rodzice nakręcili się na maksa. Chodzili w koło salonu i jedno przez drugie się wydzierało
- Stop! Siedzę tu od 30 minut i za nic w świecie nie wiem o co chodzi? - spojrzałam na nich
- Może ty jej wytłumaczysz - tata spojrzał na Kubę
- Jak? Skoro ja sam nie mogę rozkminić o co ta cała kłótnia - spojrzał na nich
- Nie wiesz! To ci przypomnę. Po pierwsze miało być tylko 5 znajomych, a było znacznie więcej, po drugie byli tu nieletni którzy pili, a po trzecie lustro w łazience jest rozbite, jeszcze nie wiesz?
- I o to tyle krzyku ? - spojrzałam na nich, nie dziwie się że Kubie chciało się śmiać
- A ty uważasz że nie ma o co? - spytała mama
- No pewnie że nie. Posłuchajcie to że było więcej niż 5 znajomych to coś wielkiego? Nieletnie pili o jejku wielkie mi halo wy jak byliście młodzi nie piliście?W tych czasach każdy pije począwszy od 13-latków po dorosłych. Proszę was. Odkupi lustro i po sprawie
- Innego wyjścia nie będzie. Ma odkupić
- Skąd ja kasę wezmę? - spojrzał na nich Kuba
- Miałeś kasę na imprezę to znajdziesz i na lustro. Do wtorku ma być. Do siebie!
Udaliśmy się do swoich pokoi by nie pogarszać sprawy. Ja poszłam do siebie, a Kuba do siebie. Szukałam pracy na wakacje jak na razie. Po dłuższej chwili napisałam SMS do Kuby żeby przyszedł. Zjawił się natychmiast.
- Masz - dałam mu pieniądze - kup im to lustro i niech będzie spokój
- Ale nie będę miał jak ci oddać - spojrzał na mnie
- oddasz jak będziesz miał - odparłam powracając do poprzedniego zajęcia
Wieczorem Kuba poprosił żebym pomogła mu z Angielskim. Zajęta rozwiązywaniem zadania u Kuby nie usłyszałam dzwoniącego telefonu. Gdy wróciłam do pokoju miałam 10 nieodebranych połączeń od Mariusza i 2 od Jagody.
- Coś się stało? - spytałam gdy Mariusz odebrał
- Czemu nie odbierałaś? Martwiłem się
- Przepraszam pomagałam bratu, a coś chciałeś?
- Nie po prostu mi się nudzi i pomyślałem że może byśmy się spotkali?
- No dobra gdzie?
- U mnie? - zaśmiał się
- Okej za 15 minut będę
- Ja po Ciebie przyjadę tylko powiedz gdzie
Podałam mu adres i zaczęłam się ubierać. Założyłam rurki i koszulkę. Zbiegłam na dół, założyłam baleryny i skórkę.
- Mamo wychodzę! - krzyknęłam poprawiając swój wygląd w lustrze
- I tak wyglądasz pięknie, to ktoś ważny? - obok mnie pojawił się tata
- Tatuś to tylko znajomy - zaśmiałam się tuszując rzęsy
- Dobra uciekaj. Wrócisz na noc?
- Nie wiem. Znając życie to nie - uśmiechnęłam się
Pożegnałam się z tatą i wyszłam. Mariusz już na mnie czekał. Wsiadłam do samochodu i przywitałam się. Pojechaliśmy ale to nie była trasa do domu Mariusza.
- Gdzie my jedziemy? - spojrzałam na chłopaka był bardzo skupiony na drodze
- Znasz kod do bloku Jagody tak? - uśmiechnął się
- Tak ale co ty kombinujesz?
- Nie mogłem dogadać się dziś z Michałem ciągle był niespokojny.
- Czekaj. Chcesz im zrobić nalot? - uśmiechnęłam się chytrze
- Dobrze myśli, polać jej! - odparł jakby jechało z nami więcej osób
Zaparkowaliśmy pod blokiem Jagody. Szybko wpisałam kod i bez problemu dostaliśmy się do środka. Nie byliśmy na tyle chamscy żeby wchodzić bez pukania. Zadzwoniliśmy i cierpliwie czekaliśmy po chwile w drzwiach pojawiła się Jagoda.
- Hej - przyjrzałam się jej - Co ty taka jakaś dziwna?
- Mówiłem Olu że znajdę tu Jureckiego. Jeden zero dla mnie od razu widać że było coś grubszego
- O co ci chodzi? Tu nikogo nie ma - tłumaczyła się moja przyjaciółka
- Jest nie ma ale chyba nas przyjmiesz co? - wyjął butelkę wina
- Ty nie możesz pić - wskazałam na butelkę
(JAGODA )
Tego dnia przyszedł do mnie Michał żeby wszystko sobie wyjaśnić ale takiego rozwiązania sprawy się nie spodziewałam. Kiedy doszło do mnie co się stało miałam ochotę wykrzyczeć każdemu że go kocham. Przecież nie codziennie zastaje się takiego przystojniaka w łóżku prawda? Zadzwonił dzwonek. Szybko ubrałam bieliznę i długa koszulkę.
- Kto to może być? - spojrzał na mnie Michał
- Właśnie nie wiem. Oby nie Ola
- Miała być dziś z Mariuszem
- Ale nie znasz jej. Mogli się pokłócić czy coś.
Wyszłam z pokoju uprzedzając Michała żeby był cicho i otworzyłam drzwi. Jak na złość właśnie po drugiej stronie była Jagoda mało to z Jurkiewiczem.
- Hej - przywitała się Ola - Co ty taka jakaś dziwna?
No tak błyskotliwa Olka.
- Mówiłem Olu że znajdę tu Jureckiego. Jeden zero dla mnie od razu widać że było coś grubszego - zaśmiał się Mariusz miałam ochotę go udusić.
- O co ci chodzi? Tu nikogo nie ma - próbowałam się tłumaczyć
Bez gadania wpieprzyli mi się do domu no zabić ich tylko
- To wy się rozgośćcie a ja się przebiorę
Wpadłam jak burza do pokoju. Michał był już ubrany po cichu ustaliliśmy że ja wyjdę do salonu ich zagadać a on po cichu wyjdzie. Założyłam spodenki i wyszłam.
- To co wa do mnie sprowadza i to razem? - podreptałam do salonu
- O tak przyszliśmy, chciałem się wyluzować przed jutrzejszym meczem w dobrym gronie - odparł Mariusz
- Myślałam że lepiej wyluzujesz się sam na sam z Olą - zaśmiałam się
- Nie pogardziłbym - zaczęliśmy się śmiać
- Ja tu nadal jestem - wtrąciła się Ola
- Wiemy skarbie - przesłałam jej buziaka w policzek
- Dobra nie ściemniaj, niech on tu przyjdzie
- Ale kto? - zaśmiałam się
- Jagoda wiemy że Michał jest u Ciebie, przed przyjaciółką nie musisz ukrywać
- Ale na prawdę go nie ma - uśmiechnęłam się
- To sprawdźmy - wyciągnęła telefon i szukała w kontaktach numer Michała - połączyć?
- Dobra. Michał chodź! - krzyknęłam
Już dłużej nie mogłam tego ukrywać. Prędzej czy później by się wydało, a obawiam się że Ola mogłaby mieć do mnie żal za to że nic jej nie powiedziałam
(OLA)
Michał dołączył do nas. Obydwoje byli lekko zmieszani ale czego tu się wstydzić? Każdy wiedział że między nimi coś będzie, ten błysk w oczach dało zauważyć się na kilometr.
- Wiesz co kumpla oszukiwać? - zaśmiał się Mariusz
- A ty jak z Olą kręcisz i prawie co wieczór się widujecie to jest fer? Też mi nic nie powiedziałeś - pokazał mu język, aż się zakrztusiłam, Mariusz miał nikomu nie mówić o tym
- Spokojnie Olu bo jeszcze się udusisz - zaśmiała się Jagoda, ale mi nie było do śmiechu
Sama nie wiedziałam czego chcesz i co chce. Można byłoby rzec że jestem taką zagubioną dziewczynką która nie wie co chce w życiu robić. W mojej głowie coraz częściej przewijało się pytanie : Czuje do niego coś, czy nie czuje?. Odpowiedź na to pytanie sprawiała mi dużo problemu. Jestem dziwną osobą ponieważ za chwilę kończy się lipiec. Zostanie mi niecały miesiąc na podjęcie decyzji czy zostaje czy nie. Boję się że narobię nadziei Mariuszowi, a potem moje serce sprawi figle i oszuka mnie, tak jak i mój rozum. Nie będę potrafiła spojrzeć komukolwiek w oczy.
- Hej jesteś tu? - szturchnęła mnie Jagoda
- Tak, coś się stało? - spojrzałam na nią
- Chłopaki rozmawiają o meczu, a ja zauważyłam że jesteś smutna co jest?
- Nic. Nasza szafka pełna? - miałyśmy specjalną szafkę w której był alkohol i papierosy po które zawsze sięgałyśmy gdy było na prawdę źle. W jakiś sposób odreagowywałyśmy.
- Tak ale chwila. Po co ci? - spojrzała na mnie
- Potrzebna, później ci wyjaśnię. Zagadaj chłopaków, ja zaraz wrócę - uśmiechnęłam się i wyszłam.
Sięgnęłam do szafki i wyjęłam miętowe LD. Wyjęłam jednego cienkiego papierosa i udałam się do łazienki. Odpaliłam i zaciągnęłam się. Szybko spaliłam papierosa i wróciłam do salonu. Jagoda wkręciła się w rozmowę z chłopakami, przysiadłam obok niej z uśmiechem i upiłam wino. Przyglądałam się Mariuszowi tak by nie zauważył mojego wzroku. Nie ukrywam że był przystojny i pociągał mnie ale serca nie oszukam. Nie mogę angażować się w coś czego nie jestem pewna.
- To jak oficjalnie jesteście razem czy jeszcze musimy czekać na potwierdzenie ? - zaczęliśmy się śmiać
- Jak trochę poczekasz to ci nie zaszkodzi - odparła Jagoda i włączyła muzykę.
O 22 wyszliśmy z mieszkania Jagody. Chłopaki musieli się wyspać na mecz.
- Idziemy do mnie czy odwieść cię do domu? - spojrzał na mnie Mariusz
- A wiesz że obojętne mi to - uśmiechnęłam się
- Więc jedziemy do mnie - zaśmiał się i wyszedł.
Od bloku Jagody do bloku Mariusza jest 5 minut drogi więc szybko znaleźliśmy się w mieszkaniu Mariusza. Przygotowałam ciepłą herbatę i usiedliśmy w salonie
- Mariusz co być powiedział jakbym oznajmiła Ci że wyjeżdżam - przyjrzałam mu się uważnie, spojrzał na mnie zaskoczony
- Chcesz powiedzieć..? - przerwałam mu
- Nie, nie jeszcze nie podjęłam decyzji. Chce tylko się dowiedzieć.
- Na pewno byłbym trochę smutny i trochę zawiedziony. I miałbym żal do siebie że cię nie potrafiłem zatrzymać. Słuchaj nie wiem co teraz sobie pomyślisz czy uznasz to za prawdę czy nie. Ale powiem Ci to dziś dopóki mam odwagę. Już wtedy na meczu co zobaczyłem cię pierwszy raz wiedziałem że ten mecz muszę wygrać. Bez względu to czy się poznamy czy nie. Powiedziałem wtedy Jureckiemu że musimy dać z siebie wszystko. I tak było gdy po meczu Michał mnie zapytał czemu aż tak zależało mi na wygranej powiedziałem że widziałem Ciebie i coś w sercu podpowiadało mi że muszę go wygrać dla Ciebie, dla was. Powiedział mi wtedy że muszę walczyć o Ciebie chociaż łatwo nie będzie. - spojrzał na mnie i zaraz znów na stolik - I miał rację łatwo nie jest nie wiem czy ze względu na twój charakter czy na to co cię spotkało ale chce żebyś wiedziała że ja nie odpuszczę. Gdy trzeba będzie to pojadę nawet do tej twojej Ameryki tylko po to żeby cię tu sprowadzić choćby siłą. Jeśli popełnię jakiś błąd chce żebyś mi powiedziała to w prost bo nie chce cię zranić
- Czemu mi tego nie powiedziałeś wcześniej? - byłam w szoku
- Bałem się że uznasz mnie za głupiego. Dobrze wiesz że znamy się dopiero ponad tydzień. Do tej pory jak słyszałem że ktoś zakochał się od pierwszego wejrzenia wyśmiewałem go bo niby jak tak można? Teraz sam się przekonałem że można ale kiedy mówiłaś mi że nie jesteś pewna siedziałem cicho bo wolałbym żebyś była tylko moją znajomą niż żeby cię stracić rozumiesz? - spojrzał mi w oczy, wtuliłam się w niego.
Objął mnie swoimi ramionami.
- Próbuje zrozumieć ale chyba najpierw siebie muszę zrozumieć. - uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek
- Mogę wiedzieć czemu wpatrywałaś się tak we mnie u Jagody? Uwierz że czułem to - uśmiechnął się, ciągnąć mnie w stronę sypialni
- Bo jesteś przystojny? Bo słodko wyglądasz jak się uśmiechasz? Fuck ja to powiedziałam? Idiotka - walnęłam się z otwartej dłoni w czoło
- Nie idiotka - pocałował mnie w to miejsce gdzie się uderzyłam - tylko lekko zakręcona dziewczyna.
Założyłam Mariusza koszulkę i położyłam się. Dostałam buziaka na dobranoc i kazałam iść mu spać. Musiałam się do niego przytulić bo inaczej by mi marudził. Zanim zasnęłam w mojej głowie krążyło pytanie : Zaryzykować czy nie? Być z nim czy nie?

-----------
No właśnie : Być czy nie być?
Decyzja należy do was. :)
Przepraszam że musicie tak długo czekać ale mam tak tygodnie zawalone że nie mam czasu nawet się wyspać. W ciągu tygodnia po 4 sprawdziany i ogrom kartkówek.
Gdy mam wolną chwilę oczywiście coś skrobię ale wychodzą tak jak ten czyli średnio.
Mam nadzieję że się wam spodoba.

wtorek, 10 lutego 2015

Rozdział czwarty czyli wspomnienia minionej nocy.

- Cześć wszystkim - przywitaliśmy się podchodząc do stolika.
Był tam Mariusz, Michał Jurecki i Szyba, Krzysiek i Sławek.
- Cześć - przywitali się
Usiadłam pomiędzy Mariuszem, a Krzyśkiem, a Jagoda poszła zamówić drinki. Impreza rozkręciła się na dobre, każdy szalał na parkiecie i niczym się nie przejmował
- Poproszę drinka - przystanęłam przy barze
- To co zwykle? - kiwnęłam głową i czekałam na zamówienie
- Piwo poproszę - obok mnie pojawił się Mariusz
- Chyba już starczy co? - spojrzał na mnie
- Coś ty! Mało - odebrałam zamówienie i ruszyłam w stronę drzwi wyjściowych
przysiadłam na murku i przyglądałam się gwiazdom. Znów poczułam znajome perfumy oraz osobę którą dopiero opuściłam przy barze
- zacznę zaraz się bać o własne życie - zaśmiałam się
- Dlaczego? - usiadł obok
- Bo gdzie się nie ruszę widzę Ciebie, zbieg okoliczności?- spojrzałam na niego
- Martwię się o Ciebie, po prostu. Jeszcze po tym co dziś powiedziałaś to tym bardziej
- Nie potrzebuje litości - zaśmiałam się
- To nie litość tylko opieka ale pogadamy jak będziesz trzeźwa, a tym czasem weź to - położył mi na ramiona marynarkę
Wtuliłam się w marynarkę bo ładnie pachniała i się uśmiechnęłam
- Słodko wyglądasz jak się uśmiechasz wiesz? - przyjrzał mi się
- Ej dobra to że jesteś sławny nie oznacza że możesz podrywać każdą lasek, idę na sale - zeskoczyłam z murka i ruszyłam przed siebie
- Nie jestem sławny i nie podrywam każdej tylko te co wpadną mi w oko - usłyszałam w tle, odwróciłam się, uśmiechnęłam i weszłam do środka.
Cudem chyba odnalazłam Jagodę bo trochę świat mi wirował. Siedziała z chłopakami i piła.
- Jagoda jedziesz do domu?
- Już? Impreza dopiero się zaczyna - spojrzała na mnie i na chłopaków
- Ty masz na sobie Mariusza marynarkę? - spytał Krzysiek
- Tak - przewróciłam oczami, chłopaki spojrzeli po sobie i się uśmiechali - możecie mu oddać - zdjęłam z siebie i podałam im marynarkę
- A ty już idziesz?
- Tak. Jagoda jadę do siebie - uśmiechnęłam się
- Dobrze wiesz że twoja mama nie lubi jak jesteś pijana - szepnęła mi na ucho
- Trudno, dam rade. Baw się dobrze, miłej zabawy - pocałowałam ja w policzek
- Dam ci klucze do mieszkania - spojrzała na mnie
- Nie trzeba, pa - uśmiechnęłam się i wyszłam.
Szlam wolnym krokiem przed siebie. Mogłam również zadzwonić po brata, żeby przyszedł po mnie ale wolałam się przejść. Liczyłam że chodź trochę mój stan się zmieni. Trwała cisza, a jedyny hałas robiły moje szpilki uderzając o chodnik.
- Ola zaczekaj - po raz setny dziś znów koło mnie pojawił się Mariusz
- Znów ty - odwróciłam się - Coś się stało?
- Znów ja - przystaną przy mnie z ciężkim oddechem - idziesz do domu?
- Oj ciężko z kondycja u pana widzę panie Jurkiewicz - zaśmiałam się - tak idę do domu
- Jak bym nie musiał biec za Tobą po alkoholu to byłoby dobrze - uśmiechnął się - a może jeszcze po drinku?
- Chcesz mnie upić? - uniosłam brew
- Jasne o niczym innym nie marze - przewrócił oczami - to jak?
- Jakoś nie mam ochoty tam wracać - wskazałam na klub - nie jestem dziś w nastroju na zabawę
- Ja jakoś też nie - uśmiechnął się
- To gdzie chcesz pić? Wszystko dziś zamknięte - rozejrzałam się
- Ehh nic na myśl mi nie przychodzi - podrapał się po głowie
- Dobra, dobra wiem co chcesz powiedzieć tylko się boisz - zaśmiałam się
- To idziemy? - lekko się uśmiechnął
- Chodź - pociągnęłam go za rękę - tylko raczki przy sobie
- To ty mnie teraz złapałaś - spojrzał na mnie
- Chodzi mi w domu - sprostowałam
- A no jasna sprawa
Droga zajęła nam 10 minut. Trochę mieliśmy problem z dostaniem się do środka ale w końcu się udało. Na gorze w końcu zdjęłam szpilki w których było mi niewygodnie.
- Rozgość się - podążyłam za nim do kuchni i usiadłam na blacie
- A ty znów siadasz na miejscu nie przeznaczonym do tego - wyjął wódkę
- Tylko znów nie próbuj mnie podrywać - uniosłam wskazujący palec do góry - wódka? Nie wiem czy to dobrych pomysł
- Nie podrywałem cię - zaczął się bronić - wolisz wino?
- Nie wcale - zaśmiałam się - w sumie może być i wódka
- No dobra może trochę cię podrywałem - podał mi kieliszek - zdrowie
- zdrowie - stuknęłam się z nim i wypiłam
Przenieśliśmy się na kanapę do salonu uważając przy tym żeby nie być zbyt głośno bo było dawno po 22.
- Jak ja do domu dotrę - oparłam się o kanapę
- Możesz zostać tutaj mam jeszcze jeden pokój wolny - wzruszył ramionami
- Wiem że chciałbyś żebym została ale jak to będzie wyglądać?
- A jak ma? To nic dziwnego że śpisz u znajomego nie?
- Którego znam 3 dni - zaśmiałam się
- No i? Nadal kumpel
- Dobra , dobra ale daj mi koszulkę jakaś długo
- nie mam długich ale mierząc mój wzrost, a twój to każda będzie długa - podał mi koszulkę
- Masz coś do mojego wzrostu? - zaśmiałam się
- Ależ skąd, małe jest piękne - podeszłam do niego i zaczęłam go lekko bić
- Ej piękna po co ta złość? - złapał mnie za nadgarstki
- Ja się jeszcze nie złoszczę, chce pokazać że małe jest piękne i waleczne - zaczęłam się śmiać
- Ohh bo to bolało, masz rację
- Ej! - uderzyłam go mocniej
- Tak się bawimy? - spojrzał na mnie i zmrużył oczy
Odwróciłam się i chciałam pójść się przebrać kiedy straciłam grunt pod nogami. W jednej chwili zostałam powalona na łóżko i ktoś brutalnie się nade mną znęcał. Śmiałam się najciszej jak mogłam ale to było silniejsze ode mnie.
- Cicho - przyłożył mieć palec do ust
- To mnie nie łaskocz - spojrzałam na niego.
Nastał moment kiedy po pijaku chciałam aby miał miejsce, a myśląc trzeźwo nie. Mariusz patrzył mi w oczy, ja również nie spuszczałam wzroku. Jego twarz niebezpiecznie zaczęła się zbliżać. Lekko musnął moje usta. Zatraciłam się i odwzajemniłam pocałunek. Zaczęło się spokojnie po czym rozkręciło się.
- Stop, stop, stop! - szepnęłam ujmując w dłonie twarz Mariusza
- Trochę się zapędziliśmy - uśmiechnął się
Odebrałam od niego koszulkę i powędrowałam do łazienki. Obmyłam twarz, przebrałam się i z uśmiechem wróciłam do salonu
- Przepraszam za ten pocałunek - spojrzał na mnie Mariusz
- Nic się nie stało - lekko się uśmiechnęłam - Masz jutro trening?
- Tak ale popołudniu. - spojrzał na mnie - przyszykowałem ci łóżko  w sypialni
- A ty?
- Ja tu się prześpię
- Przestań!  Przecież nic się nie stanie jak razem ze mną się tam położysz
- Jesteś pewna?
- Tak, Mariusz to twoje mieszkanie.
- Wiem, ale nie chciałem naruszać prywatności - wszedł w głąb sypialni
- dobrze, dobrze - zaśmiałam się i położyłam na łóżko
Nie mogłam spać będąc w jednym pokoju z chłopakiem którym się niedawno całowałam, a w dodatku spał bez koszulki. Nie żeby coś bo ciało miał wysportowane ale ludzie tak się nie dało spać.
- Weź się ubierz - odwróciłam się do niego, przyglądał mi się
- Zawsze tak śpię, nie usnę w koszulce - spojrzał na mnie
- litości dla kobiety, jak usnę to będziesz mógł zdjąć - uśmiechnęłam się
- Nie ma mowy - uśmiechnął się chytrze - ale zawsze służę ramieniem do spania
- Bujaj się - położyłam się na plecach i patrzyłam w sufit
- Serio mam ja założyć?
- Jak chcesz - wzruszyłam ramionami
Tak na prawdę chyba nie chciałam. Ja sama nie wiem co chce.
- jeśli masz usnąć to założę - miał zamiar wstać po koszulkę
- Nie dobra nie musisz
- Dopiero chciałaś. I weź tu was zrozum - spojrzał na mnie
- Oj czepiasz się. Połóż się bo mam zamiar iść spać ale nie mogę
- Bo jestem bez koszulki?
- Bo się wiercisz
Gdy wreszcie się położył, przekręciłam się na prawy bok i patrzyłam jak jego klatka unosi się i opada w śnie. W końcu postanowiłam pójść spać bo ile można gapić się na faceta? Wyobraziłam sobie jakaś historię i zamknęłam oczy. Gdy się przebudziłam, a była to godzina 8 leżałam przytulona do Mariusza który już nie spał. Przez chwilę leżałam bez ruchu chcąc przypomnieć sobie dlaczego tak śpię i jak zasypiałam wczoraj.
- Cześć śpiochu - usłyszałam nad sobą Mariusza
- Cześć - spojrzałam na niego - czego ja tak śpię?
- Nie wiem - pokręcił głową - jak wstałem to już tak leżałaś
- Jejku nigdy więcej nie śpię u znajomego - walnęłam się w głowę
- Nie bij się. Coś złego ci się stało? - uśmiechnął się
- Nie oprócz tego że się wczoraj całowaliśmy, a teraz jesteśmy do siebie przytuleni i to wcale nie wygląda jak relacja znajomych - spojrzałam mu w oczy
- w kogo oczach Tak nie wygląda? W naszych czy u innych? My znamy prawdę i jest dobrze, a o wczorajszym trzeba. - przerwał na chwilę - trzeba zapomnieć i tyle
- Właśnie o to chodzi - spojrzałam w okno - bo jesteś fajny ale dla mnie jest wszystko za wcześnie jeszcze. Na razie nie chce się z nikim wiązać oraz żeby któreś z nas zrobiło sobie niepotrzebnych nadziei - czułam gule w gardle ale musiałam to powiedzieć.
Zwykle do zauroczenia potrzeba tylko chwili, pewnego zdarzenia aby człowiek myślał o tym przez cały czas. Obawiałam się że tak jest ze mną i nie mogłam do tego dopuścić. Choć wydaje się że już chyba za późno. Gdyby nie wydarzenia z wczoraj. Ale podobno czyny i słowa pijanych to myśli trzeźwych. Nie byłam gotowa na związek tym bardziej z chłopakiem którego znam ledwie parę dni. Chodź poznaliśmy się przez ten czas ale to jeszcze nie to
- A zrobiłaś sobie nadzieję? Bo ja nie - uśmiechnął się - chyba nie - dodał ciszej
- No właśnie chyba, u mnie też jest to chyba - spojrzałam na niego
- Pogadamy o tym później, kiedy indziej. Chodź zrobimy śniadanie - pocałował mnie w czubek głowy i wstał
Robiąc śniadanie wygłupialiśmy się jak rodzeństwo. Byłam cała w mące bo jemu sprawiało frajdę obsypywanie mnie kiedy ja robiłam naleśniki. Nie byłam inna i też go rzucałam.
- Dobra stop! - krzyknęłam
- To już drugi raz jak mnie hamujesz w ciągu paru godzin - zaśmiał się i usiadł na blacie
- A widzisz - zaśmiałam się - nie siada się na blacie - wyszeptałam będąc bardzo blisko niego i się zaśmiałam
- Reguły i zasady są po to by je łamać moja droga - powtórzył moje słowa
Zjedliśmy w spokoju śniadanie opowiadając historie z dzieciństwa.
- Muszę cię kiedyś tam zabrać to sama się przekonasz że tam jest ładnie - uśmiechnął się
- Dobrze zapamiętam to
Po śniadaniu pozmywałam naczynia, a Mariusz sprzątał rozsypana mąkę. Przebrałam się we wczorajsze ubrania i usiadłam obok Mariusza
- Będę już uciekać
- Poczekaj! Będę jechał na trening to cię odwiozę
- No dobrze - uśmiechnęłam się
Oglądaliśmy jakiś film który nie był zbyt fajny. Mariusz poszedł się szykować na trening, a ja skakałam po programach. Gdy już znaleźliśmy się w samochodzie, Mariusz odwiózł mnie pod blok Jagody.
- Ciekawe jak się trzyma i o której wróciła - zaśmiał się
- Znając Jagodę koło 6. Radziłabym zadzwonić do chłopaków żeby nie zaspali na trening
- Tak zrobię, a jak ty się dostaniesz do środka jak będzie spać?
- Spokojnie znam kod do bloku - zaśmiałam się - dziękuję za przenocowanie i podwózkę - pocałowałam go w policzek - pa
- Nie ma za co, będę się odzywał - puścił mi oczko
Ruszyłam schodami w górę, a Mariusz pojechał. Uśmiechnęłam się i wpisałam kod. Szybko znalazłam się w mieszkaniu. Na spokojnie się przebrałam w Jagody ubrania, zrobiłam śniadanie, ogarnęłam się czego nie mogłam zrobić u Mariusza bo nie miał kosmetyków i wróciłam do pokoju
- Wstajemy kochana - odsłoniłam rolety
- Oszalałaś! Ała to boli, moja głowa - złapała się za tą cześć ciała
- Było tyle nie pić, zrobiłam śniadanie - podeszłam do stolika  i podniosłam z niego zegarek.
- Dziękuję jesteś kochana - usiadła na łóżku
- Ej lala kogo to? - pokazałam jej srebrny zegarek męski
- Yy nie kurwa - uderzyła się w głowę z otwartej dłoni
- Aha fajnie dobrze że znam. Widzę że tu ostro było - zaśmiałam się i poszłam do kuchni
Jagoda jadła śniadanie, a ja z kawą usiadłam na blacie. Tak uwielbiam siadać na blatach jestem wtedy ciut wyższa
- Ej kto tu był wczoraj? - spojrzałam na nią
- A obiecasz że nie będziesz się śmiać? I oddasz mu to?
- Ha! Czyli go znam, dobra dobra mów - chciało mi się śmiać. Taki widok skacowanej i zawstydzonej Jagody nie zdarza się codziennie
- Michał - niepewnie na mnie spojrzała
- Jurecki!? - zaczęłam dławić się śmiechem
- I co cię tak cieszy? Za dużo wypiliśmy, a zresztą zostawiłaś mnie tam samą
- Jagoda proszę cię. Od zawsze tego chciałaś! A po za tym pytałam czy idziesz - odstawiłam kubek do zlewu i wyszłam z kuchni
- No wiem. Ale proszę cię nie mów nikomu. To było po alkoholu - dreptała za mną
- Komu mam powiedzieć skoro gadam tylko z Tobą i chłopakami? Ale czekaj to znaczy że coś było!?
- A czy ty myślisz że zdjął zegarek bo źle leżał - spojrzała na mnie
- Tylko mamusia nie zostań - nie mogłam się powstrzymać, ta sytuacja mnie śmieszyła
- Bądź spokojna - przewróciła oczami - ale czekaj gdzie idziesz? - spojrzała gdy zakładałam buty
- Idę odnieść Panu Jureckiemu zegarek, na chwile do domu i po zakupy, spokojnie jeszcze przyjdę cię denerwować - zaśmiałam się - dawaj zegarek i mój telefon
- Ale.. - spojrzała na mnie
- Spokojnie tylko mu oddam i wyjdę
Zabrałam od niej przedmioty i wyszłam. Z uśmiechem szlam do hali. Ochroniarz bardzo dobrze mnie już znal więc problemu nie było z wejściem.
- Witam! - weszłam na sale
- Cześć Ola! Znowu do mnie - uśmiechnął się trener
- Nie - zaśmiałam się - Tym razem do Michała - spojrzałam na niego i znów chciało mi się śmiać
- A myślałem że do mnie - odezwał się Mariusz
- Minęło twoje 5 minut, Michał chodź mam coś twojego - dopiero jak to powiedziałam zrozumiał o co chodzi
- Ola proszę nie wiem jak to wyszło. Jagoda jest fajna i wiesz ale to za wcześnie - zaczął mi się tłumaczyć gdy byliśmy daleko od chłopaków
- Nie tłumacz mi się - wyjęłam z torebki zegarek - To chyba twoje nie?
- Tak dziękuję
- Ale wiesz że będziesz musiał z nią pogadać?
- Zdaje sobie sprawę z tego - zaśmiał się
- Dobra ja uciekam, a i - wspięłam się na palce - podobasz się jej - wyszeptałam i wyszłam zostawiając Michała w szoku.
Tak jak wcześniej ustaliłam poszłam do domu, pokazałam się mamie na oczy, zabrałam potrzebne rzeczy i poszłam na zakupy. Po zakupach wróciłam do Jagody i przygotowałam obiad.


------------------
I jest już kolejny rozdział tego dnia :)'
Możliwe że jutro pojawi się na Nadi :)
Dziękuje każdemu kto tu wchodzi :)
Liczę na komentarze :P

Rozdział trzeci czyli zawirowania Oli :)

Gdy obudziłam się następnego ranka Jagoda jeszcze spała. Poleżałam chwile i w spokoju zastanawiałam się nad powrotem tutaj na stale. Jednak moje rozmyślania i tak do żadnej sensownej odpowiedzi mnie nie doprowadziły więc wstałam po cichu z łóżka i podeszłam do szafy. Wybierałam akurat ubrania kiedy zadzwonił telefon Jagody. Sadziłam że przy tak doniosłym dźwięku ona się obudzi ale jedynie przekręciła się na drugi bok i spała dalej. Zaśmiałam się i podeszłam do telefonu na wyświetlaczu było pokazane "Mariusz " wzruszyłam ramionami i odebrałam
- Hej piękna - usłyszałam po drugiej stronie słuchawki
- Hej niestety ale twoja piękna śpi - odparłam z uśmiechem nie wiem jaką miał minę ale był pewnie zaskoczony bo przez chwilę było cicho
- Ola?
- Tak, a kto inny może być?
- Nie wiem. Skąd wiesz że piękna nie była do Ciebie?
- Bo mam lusterko w domu?
- Źle mówi - zaśmiał się
- Ono wcale nie mówi tylko wyświetla obraz - odparłam szukając ubrań
W międzyczasie rozmowy z Mariuszem zdążyłam się ubrać, zrobić śniadanie i wypić w spokoju kawę. Co prawda ta rozmowa była dziwna i do niczego nie prowadziła ale zawsze lepsze to niż zadręczać się ciągłymi wyborami
- Dobra ja muszę kończyć, jak Jagoda wstanie to przekaz jej żeby zadzwoniła okej?
- Jasna sprawa, cześć - rozłączyłam się
Zjadłam śniadanie, pozmywałam naczynia, zrobiłam makijaż i uczesałam się. Wychodząc z łazienki zauważyłam Jagodę. Siedziała przy stole pijąc kawę.
- Hej. Mariusz do Ciebie dzwonił przepraszam że odebrałam ale ty spałaś. - uśmiechnęłam się
- Spoko nic się nie stało - również się uśmiechnęła
- Ty widziałaś moją komórkę? Szukam jej od rana - usiadłam na blacie
- Nie, ty jej nawet nie miałaś chyba wczoraj po meczu, musiałaś zostawić ją na hali
- Pięknie - zdenerwowałam się na siebie samą - a i Mariusz chciał żebyś zadzwoniła jak w
jak wstaniesz
- Chłopaki mają za godzinę trening więc możesz pójść i spytać czy go tam nie ma - wyjaśniła i zadzwoniła do Mariusza
Założyłam buty i wyszłam z domu w czasie gdy Jagoda rozmawiała z Mariuszem. Spacerkiem dotarłam pod hale. Interesowało mnie odzyskanie telefonu, a nie spotkanie z chłopakami. Weszłam głównymi drzwiami , wytłumaczyłam ochroniarzowi że muszę spotkać się z trenerem. Oczywiście robił przeszkody ale wpuścił mnie. Szlam długim korytarzem aż doszłam do sali a tam już były chłopaki. Chciałam zrezygnować i wyjść ale tam może być mój telefon który jest mi potrzebny. Otworzyłam delikatnie drzwi i weszłam. Wszystkie oczy były zwrócone na mnie, poczułam że zalewa mnie rumieniec.
- Hej gdzie macie trenera? - spojrzałam na nich
- A my ci nie wystarczamy? - spytał Jurecki
- Tak się składa że akurat potrzebny mi  trener
- Właśnie idzie - wskazał w kierunku drzwi Krzysiek
- Cześć Ola, dobrze pamiętam? - podszedł do mnie trener
- Witam. Tak dobrze, przychodzę do pana bo mam mały problem. Nie został tu wczoraj jakiś telefon? Bo zgubiłam wczoraj.
- Powiem Ci że ja nic nie widziałem przykro mi
- No trudno, dziękuję i do widzenia - uśmiechnęłam się i wyszłam
(MARIUSZ )
- No trudno, dziękuję i do widzenia - odparła Ola i wyszła.
Musiałem za nią wyjść bo nie chciałem przy chłopakach nic mówić, a chciałem rozegrać ta grę inaczej, to ja miałem jej telefon.
- Trenerze bo ja muszę szybko wyjść, proszę - podbiegłem do trenera
- Mariusz nie wydurniaj się i ćwicz. Dziewczyna ci nie ucieknie - uśmiechnął się
- No proszę. To dla mnie ważne
- Dobra masz 5 minut
- Dziękuję - krzyknąłem biegnąc
(JAGODA )
Wyszłam z sali zdenerwowana. W tej komórce miałam wszystko numery do znajomych z Ameryki, numery do pracy, ważne notatki. Ja głupia nigdzie indziej  tego nie zapisałam. Będąc na dworze oparłam się o murek i zastanawiałam się co robić dalej.
- Ola - usłyszałam jak ktoś woła moje imię ale myślałam raczej że to nie do mnie bo kto mnie tu zna? Prawie nikt
(MARIUSZ )
Wybiegłem za Ola z sali.
- Widział pan taka ładną szatynkę? Wychodziła stąd dopiero, gdzie poszła? - spytałem pana Janka, naszego ochroniarza
- Wyszła na dwór - wskazał na drzwi
Szybko wybiegłem na dwór i się rozejrzałem
- Ola - krzyknąłem bo nigdzie jej nie wiedziałem, ale nikt nie odpowiedział.
Zrezygnowany miałem już wracać gdy ujrzałem kogoś przy murku, szybko ruszyłem w tamtym kierunku
- Tu jesteś. Szukałem cię - mimowolnie się uśmiechnąłem gdy ją ujrzałem
(JAGODA )
przede mną pojawił się Mariusz
- Tu jesteś. Szukałem cię - spojrzał na mnie
- przepraszam nie widziałam że to mnie wołasz. Coś się stało?
- Szukasz telefonu prawda? Jeśli pójdziesz ze mną dziś na kawę to go odzyskasz - uśmiechnął się
- To jest szantaż wiesz? - spojrzałam mu w oczy.
Miał takie ładne, brązowe.
- Wiem, ale widać że zależy ci na odzyskaniu
- Mariusz nie mam ochoty na głupie gierki. Jeśli masz mój telefon to oddaj mi go
- No właśnie. O 14 w kawiarni tu za rogiem - wskazał kierunek gdzie miała znajdować się ta kawiarnia i pobiegł do hali.
Zła wróciłam do domu Jagody. Tylko weszłam, oznajmiłam że idę do domu i wyszłam.  Parkiem doszłam do domu. Zostawiłam buty w korytarzu i poszłam do kuchni
- Czemu nie odbierałaś telefonu? Martwiłam się - od razu spytała mama
- Mamuś nie trzeba. Nie odebrałam bo zgubiłam go - odparłam nalewając sok
- Gdzie go zgubiłaś?
- Nie wiem gdzieś na meczu - wzruszyłam ramionami i poszłam do siebie.
Nie miałam ochoty tłumaczyć jej że telefon ma jeden z piłkarzy i idę z nim na kawę bo zrobiła by sobie niepotrzebne nadzieję na mój powrót. Odstawiłam szklankę z sokiem na biurko i przebrałam się. Założyłam turkusowe spodenki i prześwitującą  koszule. Poprawiłam makijaż oraz zrobiłam kucyk. Zważając na to że mam jeszcze 2 godziny weszłam na internet.
Bliżej godziny 14 zeszłam na dół, założyłam buty oraz skórkę i wyszłam. Dziwnie było mi iść bez telefonu ale pewien pan chciał się pobawić, a ja go musiałam odzyskać. Dochodząc do kawiarni spojrzałam na godzinę była 13.50 weszłam do kawiarni, zamówiłam kawę i usiadłam pod ściana. Kawiarnia była ładna i przytulna. Prowadziła ją pewna pani która miała mieszkanie na górze. Moja cierpliwość kończyła się gdy Mariusza nie było, w sumie miałam już wychodzić kiedy zobaczyłam go w drzwiach.
- Cześć, przepraszam za spóźnienie ale trener nas przetrzymał - pojawił się przy stoliku
- Nic się nie stało - uśmiechnęłam się - no ale skoro już jesteś to mogę odzyskać telefon?
- Nie napijesz się ze mną kawy?
- Już wypiłam - zaśmiałam się
Ten człowiek swoim uśmiechem wywalczy wszystko. Wystarczy że się uśmiechnął, a ja już zmieniałam plany. Nie, to musi się zmienić.
- Opowiedz mi coś o sobie - spojrzał na mnie
- A co chcesz wiedzieć?
- Wszystko - zaśmiał się - Co robisz? Gdzie pracujesz? Czym się interesujesz?
- Dużo chciałbyś wiedzieć jak na pierwsze spotkanie ale okej. Jak na razie ciesze się życiem i chwilami spędzonymi z rodziną i Jagodą. Pracuje, a raczej pracowałam w Ameryce uczyłam w szkole no ale teraz wróciłam do Polski. Interesuje się sportem i tańcem. - uśmiechnęłam się
Tak na prawdę nikt po za Mariuszem nie wiedział że już nie pracuje w Ameryce. Zrezygnowałam aby wrócić do Polski gdybym nie zrezygnowała nie dostałabym wolnego na tak długo. Była to spontaniczna decyzja ale chyba nie żałuje.
- A ja myślałem że ty w Polsce cały czas. Jaki sport cię interesuje?
- Głównie ręczna i siatkówka.
- To bardzo się ciesze - uśmiechnął się
- Dlaczego?
- No mieć takie ładne fanki to zaszczyt i motywacja
- Do czego motywacja? Do zdobywania jeszcze lepszych wyników? I bez tego dalibyście rade. A fanek macie dużo dużo więcej i ładniejsze są - upiłam sok
- Motywacje do lepszych wyników ale nie tylko bo jak wiemy że takie ładne fanki siedzą na trybunach to nie możemy przegrać meczu i walczymy z całych sił
- To w takim razie jak nas nie ma to nie staracie się? Tylko nie mów za głośno bo ktoś usłyszy - zaśmiałam się
- mniej się staramy - odpowiedział ciszej i również zaczął się śmiać.
Gdy przestaliśmy się śmiać, Mariusz zaczął mi się przyglądać żeby ukryć swój wzrok odwróciłam głowę
w drugą stronę, a tam ujrzałam....
Kogoś kogo nie chciałabym widzieć nigdy więcej. Był to ten właśnie chłopak albo tylko podobny nie wiem ale w oczach zebrały się łzy. Zauważył to Mariusz
- Ola wszystko w porządku? Stało się coś?
- Co nie. Możemy stąd wyjść? Pójść gdzie indziej? - spojrzałam mu w oczy
- Jasne poczekaj chwile aby zapłacę
Mariusz poszedł płacić, a ja zabrałam swoje rzeczy i wyszłam. Chciałam być jak najdalej.
- Co się stało? - obok mnie pojawił się chłopak
- Nic po prostu, a z resztą nie ważne. Idźmy stąd gdzieś, byle było spokojnie.
- To może chodźmy do mnie? - spojrzał na mnie
- Chcesz mi coś zrobić? - mimo wszystko uśmiechnęłam się
- Nie śmiałbym - również się zaśmiał
Wsiedliśmy do Mariusza samochodu i pojechaliśmy uliczkami do niego. Mieszkał w bloku i to na 4 pietrze bez windy, współczuje. Rozumiem że sportowiec ale mało mu treningów? Dobrze że założyłam baletki, a nie szpile bo wtedy byłoby kiepsko.
Droga mijała w ciszy postanowiłam ja przerwać.
- Chciałam stamtąd wyjść bo spotkałam albo tylko mi się wydawało kogoś kto mnie strasznie zranił. Przez niego opuściłam Polskę - łzy spływały po moich policzkach
- Nie musisz mi się tłumaczyć - akurat parkowaliśmy pod blokiem całe szczęście, a może i nie?
- Ale nie chce żebyś uznał mnie za wariatkę czy coś - spojrzałam na niego.  Wyszedł z samochodu, otworzyłam drzwi podszedł i kucnął przede mną
- Nawet przez moment tak nie pomyślałem. Był to ktoś ważny? - spojrzał niepewnie
Pokręciłam głową. Weszliśmy do bloku i szliśmy na gore
- Nawet go nie znam. Napadł na mnie, przyłożył nóż do gardła i chciał... - głos mi się załamał, Mariusz mnie przytulił - chciał mnie zgwałcić - wypowiedziałam wtulona w Mariusza.
Ładne miał perfumy, podobne do perfum Kuby.
- Tacy ludzie powinni siedzieć w więzieniu, a nie chodzić po ulicach
- Był w wiezieniu ale widocznie wyszedł albo to tylko była podobna do niego osoba. Duża możliwość że narobiłam niepotrzebnego zamieszania
- Nic dziwnego że się boisz - uśmiechnął się i weszliśmy do mieszkania.
Ładne miał mieszkanie, nie za duże ale przytulne.
- No to jak już jestem u Ciebie to teraz odzyskam telefon? - zaśmiałam się
- A tak, proszę - wyjął z kieszonki spodni
- 2 połączenia od mamy, od Kuby i 10 od Jagody! Jejku stało się chyba coś - szybko wybrałam numer przyjaciółki i czekałam aż odbierze
- Halo! Ola?
- Tak. Jagoda stało się coś? 10 razy dzwoniłaś - spytałam
- Nie nic chciałam żebyś wpadła do mnie - Zgaduje że właśnie się uśmiecha
- Wole nie wpadać nie mam z kim - zaśmiałam się - ale za 30 minut będę u Ciebie, muszę Ci coś powiedzieć - przygryzłam wargę bo widziałam jak Mariusz na mnie patrzy. A co! Na chłopaków to działa, a my dziewczyny lubimy ich uwodzić.
- Dobra szykować wino, wódkę czy piwo? - cała Jagoda aby balowała by
- Hola hola nie rozpędzaj się, wino w zupełności wystarczy nie mam informacji na całą noc - zaśmiałam się, mina Mariusza była bezcenna
- Dobra czekam buźka - rozłączyła się
- Nie ładnie pić w południe - odezwał się
- A kto powiedział że my teraz będziemy pić? - usiadłam niedaleko niego na blacie
- Umawiacie się na za 30 minut mam wierzyć że do wieczora będziecie siedzieć i czekać? Śmieszne. Mama nie nauczyła że nie siada się na blatach? - zaśmiał się
- Uczyła ale nauka i reguły mój drogi są po to by je łamać - puściłam mu oczko
- Reguły są do łamania tak? - przybliżył się, moje serce zabiło mocniej
Strach? Nie, to nie był strach tylko coś w stylu paniki co się stanie. No tak bo strach, a panika to wcale nie to samo.
- Mhm - odparłam - nie widziałeś o tym?
- Nie - szedł w moją stronę
Byłam przygotowana na wszystko,moja wyobraźnia zaczęła pracować,  był już blisko mnie gdy zadzwoniła mu komórka przeklął pod nosem i wyjął dzwoniące urządzenie. Stety lub niestety nie muszę się głowić o tym co miałoby się wydarzyć. Odebrał komórkę, a ja poszłam się ubierać. Wyszedł za mną na korytarz. Szybko założyłam buty, wzięłam w ręce skórkę i chciałam wyjść
- zaczekaj - skierował te słowa do rozmówcy - poczekaj chwile to cię odwiozę
- Nie trzeba - uśmiechnęłam się - poradzę sobie
- A jak ten chłopak.. - spojrzał mi w oczy
- Poradzę - pocałowałam go w policzek i wyszłam
Sama się sobie dziwiłam co ja robię? Spotykam się z chłopakiem którego znam niecałe dwa dni, do tego jestem u niego w mieszkaniu,  mówię mu o tym co mnie spotkało gdzie dotąd wiedzieli tylko ci do których miałam zaufanie, a na koniec nie wiadomo w jaki sposób całuje go w policzek. Zazwyczaj tak witam lubię żegnam się tylko z Jagodą, plus przy moim 165 cm,  a jego 190 lub 200 cm to normalnie cud.
- Co ty wyprawiasz? - spytałam sama siebie
Całe szczęście że odzyskałam telefon. Wyszłam z bloku i kierowałam się do Jagody. Po drodze wstąpiłam do sklepu i kupiłam butelkę wina. Jedna może nie starczyć, najwyżej będzie na później.  Znałam kod do klatki więc bez problemu dostałam się do środka i nawet nie używając windy gdzie często mi się zdarza weszłam na drugie piętro. Bez pukania, ani nic podobnego weszłam do mieszkania przyjaciółki.
- Jedna może nie starczyć - postawiłam przed nią butelkę wina
- Oo aż tyle nowych informacji od rana?
- Czy ja wiem. Nie jest ich za dużo. Odzyskałam telefon i chyba widziałam Pawła - Jagoda wypluła herbatę prawie na mnie - weź zainwestuj w błotnik - poszłam odwiesić skórkę na wieszak
- Tego Pawła? I tak spokojnie mówisz? Do tej pory za każdym razem prawie płakałaś.
- Mam zacząć płakać? - uśmiechnęłam się
- Nie Ale czekaj stop! Gdzie go widziałaś?
- W kawiarni nie pamiętam nazwy ale nie wiem czy to on czy ktoś podobny - nalałam wina do kieliszków i zaniosłam do salonu
- Po co byłaś w kawiarni? Beze mnie? - szła, a raczej wlokła się za mną z butelką
- Po telefon - odparłam i usiadłam na kanapie
- Kto go miał? - usiadła obok
- Oj później Ci powiem. Na początek muszę ci powiedzieć że zrezygnowałam z pracy w Ameryce aby przyjechać do was
- Na prawdę? Jejku skarbie, dlaczego?
- Bo chciałam być bliżej was. Strasznie za Wami tęskniłam tam i postanowiłam wrócić nie wiem czy na stale ale jestem.
- I wypijmy za to - podniosła do góry kieliszek i upiła łyk wina
Do wieczora dyskutowaliśmy i piliśmy wino. Wieczorem ktoś wysłał SMSa Jagodzie.
- Ej lala idziemy na imprezę? - spojrzała na mnie
- Gdzie ? O tej porze? - dopiłam wino
- Do jakiegoś klubu, Mariusz nas zaprasza. Świętują z chłopakami. Idziemy?
- Dobra ale ja chce sukienkę
Wyszykowaliśmy się w 30 minut. Ja założyłam czarną sukienkę i lity, a Jagoda jasną koszule, spódnice i szpilki. Na szybko się umalowałyśmy i uczesałyśmy. Pod blokiem czekała na nas taksówka. Wysłałam SMS Kubie aby przekazał rodzicom że zostaje u Jagody i zostawiłam telefon bo czasem jak za dużo wypije to dzwonię po rożnych osobach. Szybko dostaliśmy się do klubu, weszłyśmy do środka i odnaleźliśmy chłopaków.


----------\
Witam :)
O to nowy rozdział :)
Mam nadzieję że się spodoba :D

środa, 4 lutego 2015

Rozdział drugi czyli rozmyślanie nad powrotem.

Obudziłam się rano, Jagoda już nie spała. Siedziała na krzesełku obok biurka i ślepo patrzyła za okno
- Cześć piękna - spojrzałam na nią - Co się dzieje?
- Cześć - spojrzała na mnie - nic się nie dzieje, idziemy coś zjeść?
- Pewnie chodź - wstałam z łóżka i wraz z Jagodą podreptałam do kuchni.
Rodzice byli w pracy więc dom był pusty. Bo nie muszę tłumaczyć że Kuba po wczorajszej imprezie do domu nie wrócił i że pewnie śpi u jakiegoś kumpla? Zaparzyłam kawę i zrobiłam jajecznice. Podałam talerz i kubek Jagodzie oraz usiadłam obok niej. W spokoju zjedliśmy śniadanie, później szybko się przebrałam w spodenki i koszulkę. Zrobiłam lekki makijaż oraz związałam włosy w kucyk. Założyłam sandałki, zabrałam telefon i byłam gotowa do wyjścia. Zamknęłam drzwi od domu na klucz i ruszyłyśmy do domu Jagody aby zabrać jej torbę na trening. Jednak zamiast najpierw pójść na trening wstąpiliśmy do galerii. Musiałam sobie kupić jakieś ubrania na mecz i potrzebowałam czegoś nowego. Kupiłam sobie żółte spodenki, koszulę i adidasy. Z zakupami od razu poszłyśmy na trening. Usiadłam sobie w rogu i patrzyłam jak dziewczyny się rozgrzewają
- A ty nie chciałabyś tańczyć? - usiadła obok mnie trenerka
- Nie dziękuje. Jak na razie jestem tu tylko na dwa miesiące - uśmiechnęłam się
- No cóż. Ale jak coś to śmiało - puściła do mnie oczko i pobiegła do dziewczyn
Po całym treningu dziewczyny poszły do szatni się przebrać, a ja dalej siedziałam w tym samym miejscu
- Jagoda dużo o Tobie mówiła - uśmiechnęła się trenerka Jagody
- A co takiego mówiła?
- że bardzo tęskni za Tobą i że chciałaby żebyś wróciła
Z tymi słowami mnie zostawiła. Poszła się przebrać do szatni. Chwilę potem wyszła Jagoda i poszłyśmy do jej mieszkania. Jagoda wzięła szybki prysznic, a ja się przebrałam. Musiałam założyć barwy klubowe żeby wiadomo było komu przyszłam kibicować tak więc ubrałam czarną bokserkę, żółte spodenki oraz czarną bandamkę. Czekając w kuchni na Jagodę zastanawiałam się nad słowami trenerki. Może miała rację. Po przez ostatnie 2 lata każdy robił coś dla mnie ale skoro Jagoda mnie potrzebowała to miałam obowiązek ją wspierać tu w Polsce, a nie przez internet. Z zamyślenia wyrwał mnie głos przyjaciółki która stała koło mnie i coś gadała pod nosem
- Co tam gadasz? - spojrzałam na nią
- Jak zwykle mnie nie słuchasz! Mówiłam że wchodzimy dziś tylnymi drzwiami i siedzimy najbliżej piłkarzy fajnie nie?
- Super - mój entuzjazm powalał na kolana
- Mogłabyś chociaż udawać coś w stylu " Wow Jagoda to zajebiście" lub " będzie bardzo fajnie" - zaczęła przedstawiać, a ja tylko na nią spojrzałam - nie cieszysz się? Przecież lubiłaś ręczną
- Ale nie powiedziałam że się nie cieszę tylko nie rozumiem w czym jest fajne to że będziemy bliżej niż pozostali skoro i tak dostaniemy autograf później? Bo nie powiesz mi że fajne jest to że mogę dostać przypadkiem piłką w głowę? - spojrzałam na nią
- Jejku twoim entuzjazmem bije na kilometr. Jak to co jest w tym fajnego? Będziesz najbliżej przystojnych facetów i to nic? Wiesz ile dziewczyn chciałoby być na Twoim miejscu? - spojrzała z otwartą buzią
- No i co z tego? I tak żaden na mnie nie poleci. Jagoda obudź się to są piłkarze ręczni wiesz ile takich dziewczyn mogą mieć? i zamknij tą piękną buźkę bo ci coś wleci
- Na pęczki wiem ale takich wyjątkowych tylko dwie - zaśmiała się zamykając drzwi na klucz.
Droga minęła nam na żartach i gadaniu Jagody jacy oni nie są przystojni jakbym nie miała telewizora w domu lub internetu i o tym nie wiedziała nie? Oczywiście Jagoda jest lepsza niż Wiadomości na Polsacie, dziennikarze tyle nie wiedzą co ona i właśnie w taki sposób dowiedziałam się który z chłopaków jest wolny, a który nie. Jagoda Przybysz prawdę ci powie. Tak jak mówiła na hale dostałyśmy się tylnym wejściem ponieważ wujek Jagody załatwił z trenerem chłopaków że wejdziemy bez biletów i siądziemy obok nich. Ta małpa specjalnie powiedziała mi że ma bilety bo tak to bym nie poszła. Nie lubię jak ktoś płaci za mnie lub cokolwiek innego. Kiedy dostałyśmy się do sali nikogo w niej nie było prócz paru dwumetrowych chłopaków. Przy nich nawet moje najwyższe szpilki nic nie dadzą.
- Jest pan pewny że to dziś? Pusto tu jakoś - spojrzałam na wujka Jagody
- Zapewniam cię że to dziś, a pusto jest dlatego że mecz jest dopiero za 30 minut ale musieliście wcześniej wejść - uśmiechnął się i wszedł na sale.
Zmuszone byłyśmy iść za nim.
- Idziesz czy tchórzysz? - zaśmiałam się
- Idź pierwsza proszę - spojrzała na mnie
- Czyżby panika? Efekt gorąca i te sprawy? Spokojnie to tylko kilku przystojnych piłkarzy, a no i jeden pan Jurecki który ci się podoba od paru lat - zaśmiałam się i pewnie weszłam na salę.
Gdy tylko przekroczyłam próg hali żałowałam swojej pewności. Prawie wszyscy na mnie patrzyli nie wiem czy było to wywołane śmiechem czy czymś innym ale tłumacze to sobie że śmiech. Szybko znalazłam się koło wujka Jagody i trenera Bogdana Wenty za mną oczywiście Jagoda. No bo któż by inny jak nie dziewczyna która niczego się nie boi prócz spotkania sam na sam z piłkarzem
- Bogdan to dziewczyny o których Ci mówiłem. Największa duma Kielc - zaśmiał się wujek Jagody
Przedstawiliśmy się trenerowi i usiadłyśmy na krzesełku. Chłopcy w tym czasie mieli rozgrzewkę.
- Muszę się z panem zgodzić - któryś z chłopaków zwrócił się do wujka Jagody
- Ćwiczyć, a nie oglądać dziewczyny. One mają was motywować - zaśmiał się trener
No tak rozgrzewka to podstawa przed meczem. Wiem coś o tym w końcu sama trenowałam siatkówkę i jeździłam na mecze. Z racji że miałam 30 minut przerwy, a Jagoda ślepo wpatrywała się w Michała Jureckiego ten widok przyprawił mnie o duszności oczywiście przez śmiech postanowiłam odpalić neta i coś poszperać. Ale że mi jedno zajęcie szybko się nudzi po 10 minutach siedziałam ze wzrokiem wlepionym w podłogę.
- Co robisz? - spojrzałam na Jagodę ona jest taka głupia czy tylko udaje?
- Jagoda powiedz mi co ja mogę robić będąc na sali tylko z chłopakami którzy się rozgrzewają i dziewczyną która zabija ich wzrokiem?
-No ni wiem może ich podziwiać? - spojrzała na mnie jak na idiotkę
- Jagoda wiem że ty najchętniej ożeniłabyś się z jednym z nich i żyła długo i szczęśliwie ale życie to nie bajka, ogarnij się bo to denerwujące jak tak na niego patrzysz - zaczęłam się śmiać
- Ja i tak wiem że chciałabyś mieć takiego męża co ? Umięśniony, wysportowany - to się nam rozmarzyła kobieta
Ze spokojem wysłuchiwałam jak Jagoda jęczy na widok ich ciał które widziała przez materiał koszulki. Ale tyle co ona widziała to nic. Bo co interesujące jest w bicepsach? Kaloryfer to coś ;3
Ale stop! Za długo siedzę z tą wariatką i mi się udziela
- Nie wytrzymam z Tobą idę do łazienki - wstałam z ławki i czym prędzej szłam w kierunku drzwi
- Wiem że mnie kochasz - krzyknęła zanim wyszłam
Z trudem odnalazłam łazienkę swoją drogą duży ten budynek. Pech chciał że zapomniałam torebkę, a chciałam poprawić makijaż. No nic. Załatwiłam swoje potrzeby i kierowałam się znów na salę. Wchodząc zauważyłam że Jagoda już bajeruje chłopaków, oczywiście nie wszystkich bo niektórzy odpoczywali gdzieś po kątach. Idąc w kierunku krzesełek poczułam wibrację w kieszeni. Był to oczywiście mój kochany braciszek
" Hej siostra pisze do Ciebie bo wróciłem do domu i nie wiem czy mi się śniło czy ty serio wróciłaś?"
Na widok tego SMS zaczęłam się głośno śmiać
" Hej kretynie. Tak wróciłam, a Tobie radze mniej pić :P"
" Dobra, dobra zapamiętam"
- O Ola chodź. Chłopaki opowiadając mi o meczu - gestem ręki zawołała mnie przyjaciółka
- Musi być interesujące - uśmiechnęłam się
Nie muszę dodawać że sztucznie prawda? Od tamtej pory mam taki dziwny uraz do chłopaków. Wielu próbowało i wielu się poddało. Jedynymi facetami jakim ufam to brat i tata. Jednak dziś próbowałam się przełamać i nawet wkręciłam się w kółeczko tyle że nic nie mówiłam tylko słuchałam i co jakiś czas się uśmiechałam.
Zaczął się mecz. Z dumą i radością oglądaliśmy poczynania chłopaków, ani na moment nie dali przeciwnikom prowadzić. Do końca grali twardo i pewnie. Obrali sobie cel zwycięstwo i tego dokonali. Po godzinie ciężkiej walki opadli na boisko wraz z gwizdkiem sędzi który ogłosił koniec meczu. Usiadłam z Jagodą na ławce i czekaliśmy aż wszyscy dostaną upragnione autografy wtedy podeszłyśmy my również prosząc o to samo. Miałyśmy specjalne zeszyty w których były wszystkie autografy znanych ludzi jakich spotkaliśmy. Na koniec zrobiłyśmy zdjęcie z całą drużyną i z radością wracałyśmy do mieszkania Jagody. Byłyśmy już koło bloku gdy znów poczułam strach. Złapałam ją za rękę, spojrzała na mnie z uśmiechem i weszłyśmy do klatki. Wchodząc na 4 piętro śmiałyśmy się wspominając opowiadania chłopaków. W domu zjadłyśmy szybką kolację i od razu padłyśmy na łóżko. Nie było mowy ruszyć się gdziekolwiek, a tym bardziej gdy bolą nogi i gardło od dopingowania. Jagoda przez cały czas z kimś pisała kiedy ja próbowałam spać
- Pójdziesz kiedyś pać? - ledwo wypowiedziałam
(JAGODA)
Mecz był taki świetny. Oczywiście najlepszy był Michał Jurecki. I wcale nie jest prawdą to co mówi Ola. On mi się nie podoba, a moja reakcja jest tak jak na innych przystojnych facetów. Przed meczem rozmawiałam z Mariuszem Jurkiewiczem, Karolem Bieleckim, Michałem Jureckim oraz Michałem Szybą. Mariusz i Karol podali mi swoje numery telefonów. Gdy wracałyśmy do domu Ola po raz kolejny bała się ludzi. Nie wiem jak ale będę musiała jej pomóc pozbyć się tego lęku bo ona nie może tak dłużej żyć, tak się nie da. W domu zrobiłyśmy szybką kolację i od razu padłyśmy spać. Ola usnęła bez problemu za to ja pisałam z Mariuszem. Głównie była to rozmowa w której się poznawaliśmy. Trochę pytał o mnie, trochę o Ole. Z czego o nią chyba więcej albo tylko mi się zdaje? No mniejsza o to. Ja też nie byłam lepsza bo pytałam o wszystkich no prawie wszystkich chłopaków
- Pójdziesz kiedyś spać? - usłyszałam kiedy kolejny raz nie mogłam powstrzymać śmiechu przez Mariusza który postanowił opowiadać o chłopakach i trochę zabawnych rzeczy się dowiedziałam.
- No już chwila. Piszę z Mariuszem - wyjaśniłam i wystukałam tekst na klawiaturze
- Jurkiewiczem? - spytała otwierając oczy
- Tak, a znasz innego? - spojrzałam na nią wiem że jest noc no ale żeby aż tak nie kumać ludzi
- Znam z Ameryki - odwróciła się do mnie
- Weź ty o tej Ameryce już zapomnij i wracaj do nas
- Też o tym myślałam - odparła z uśmiechem
- Potrzebuję cię tutaj - do oczu napływały mi łzy
- Wiem dlatego porządnie zastanawiam się nad powrotem
- Tylko dla mnie? - otworzyłam szerzej oczy
- Tak. Ale proszę cię teraz weź idź już spać, jutro o tym pogadamy - uśmiechnęła się i ponownie zamknęła oczy.
Pożegnałam się z Mariuszem i odłożyłam telefon na półkę. Uśmiechnęłam się na myśl dzisiejszego dnia i z uśmiechem usnęłam.



--------------------
Witam z kolejnym.
Prośba do osób które tu wchodzą. Jeśli czytacie to komentujcie. Będę wiedzieć że nie piszę tego tylko dla siebie :)
Miłego dnia <3