wtorek, 28 lipca 2015

Rozdział dziesiąty " jestem bardzo szczęśliwa że mam go przy sobie "

Obudziłam się rano bardzo wypoczęta. Przecierając oczy ujrzałam jak Mariusz uśmiecha się przez sen. Zaśmiałam się, chwyciłam telefon aby zrobić mu zdjęcie.
- Będzie dobra tapeta! - Pomyślałam
Raz jeszcze spojrzałam na Mariusza stwierdziłam że jestem bardzo szczęśliwa że mam go przy sobie i poszłam do kuchni w celu zrobienia śniadania. Otworzyłam lodówkę i praktycznie widziałam tylko światło.
- Nieźle - Szepnęłam
Stwierdziłam że na zakupy pójdę później teraz przyszykuje mu śniadanie z tego co jest. Wyciągnęłam potrzebne składniki na naleśniki i zabrałam się za smażenie. Gdy śniadanie było prawie gotowe w drzwiach pojawił się Mariusz.
- Kiedy ty mój drogi robiłeś zakupy? - Spojrzałam na niego
- Już z samego rana będzie krzyczeć - Zaśmiał się - Nie wiem a co?
- Bo nie mam nic w lodówce
- Oj daj najpierw buziaka, a później pogadamy - podszedł i mnie pocałował - widzisz? Teraz mogę rozmawiać. Zakupy zrobię później, po treningu ok?
- Nie wiem to twój dom i ty w nim żyjesz, ja ci tylko mówię że nic już nie ma
- Dobrze ale od teraz to i twoje mieszkanie, bo i tak więcej czasu tu będziesz spędzać
- Aż taki jesteś tego pewien? - Uśmiechnęłam się bo miał rację
- Oczywiście że tak, a nie?
- Nie wiem, siadaj, zjedz śniadanie i szykuj się na trening
- Tak jest! - Zaśmiał się i zaczął jeść
Po śniadaniu pozmywałam naczynia, a Mariusz szykował się na trening.
- Ola! Telefon ci dzwoni - Krzyknął z pokoju
Szybko tam pobiegłam bo czekałam na telefon od sekretarki ze szkoły. Spojrzałam na wyświetlacz, obcy numer
- Słucham? - rzuciłam szybko do słuchawki
- Dzień dobry z tej strony Monika Pyska. Chciałabym umówić się z panią na rozmowę. Ma pani dziś czas?
- Tak oczywiście. O której?
- 13 pasuje pani?
- Owszem będę, do zobaczenia
Rozłączyłam się i dokończyłam myć naczynia. O 11 pojechaliśmy z Mariuszem do mnie bo musiałam się przebrać. Założyłam sukienkę i sandałki, zabrałam torebkę i pojechaliśmy pod szkołę. Pożegnałam się z Mariuszem i ruszyłam prosto do gabinetu dyrektora.
- o witam. - Przywitała mnie pani dyrektor
- Dzień dobry, byłyśmy umówione - uśmiechnęłam się
- Tak, proszę usiąść - wskazała na krzesło naprzeciw jej biurka - zacznę od tego że przejrzałam pani CV i mogę powiedzieć że przyjęła bym panią od razu ale nastąpił mały problem ponieważ tego samego dnia zgłosiła się jeszcze jedna pani która no niestety miała ukończona szkołę która pozwalała jej na bycie nauczycielem.
- No trudno się mówi - uśmiechnęłam się
- Ale znalazłam rozwiązanie i dla pani jeśli oczywiście by pani chciała. Tutaj - podała mi karteczkę - jest numer telefonu i adres przedszkola które potrzebuję pani do pomocy. Rozumie pani pomóc dzieciom czy coś innego. Poleciłam panią jeśli jest pani chętna to proszę zadzwonić i się umówić na któryś dzień.
- Dobrze dziękuję
- Będę o pani pamiętać jak coś się zwolni - Zaśmiała się
- Dziękuję - Pożegnałam się i wyszłam
Stwierdziłam że nie mam daleko do tego przedszkola i mogę pójść piechotą. Miałam po drodze moją ulubioną kawiarnię więc wstąpiłam po kawę
- Dzień dobry poproszę late na wynos - złożyłam zamówienie
- Dzień dobry drogie dziecko, już się robi - jak zawsze miło witała pani Zosia.
Pani Zosia założyła ta kawiarnie dobrych kilka lat temu. Pracuje tutaj z wnuczka ale ona zazwyczaj jest później. Pani Zosia robi najlepszy sernik pod słońcem. Lubię tutaj przychodzić bo jest tu tak przyjemnie i panuje świetna atmosfera.
- Jak tam zdrowie? - Zagadałam do niej
- A wiesz dziecko powiem ci że nie za ciekawie, ja to już za stara jestem na siedzenie tutaj ale Kasieńka nie da sobie sama rady, to jeszcze młoda dziewczyna on musi się wyszaleć.
- To niech pani kogoś znajdzie na swoje miejsce. Dużo osób szuka teraz pracy.
- Ja wiem. Ale ta kawiarnia to moje całe życie. Tutaj trzeba kogoś rozsądnego, nie powierzę kawiarni nikomu kogo nie znam.
- A druga wnuczka nie chce?
- Aneczka? A nie ona tutaj się nie nadaje - machnęła ręką - ale z resztą jej w głowie tylko ten Michał. Zakochana jest to i czasu nie ma.
- To nie dobrze - dostałam swoje zamówienie
- A może ty dziecko chciałabyś spróbować?
- Musiałabym się zastanowić. Mogłabym dać pani odpowiedź jutro?
- Pewno że tak. Mi się jeszcze nigdzie nie spieszy.
- Dobrze. Dziękuję. Miłego dnia - uśmiechnęłam się
- A miłego, miłego - również się uśmiechnęła
Doszłam do przedszkola w kilka minut. Nauczycielka akurat była z dziećmi na dworze.
- Dzień dobry, ja przyszłam w sprawie pracy - uśmiechnęłam się
- Pracy? - Zdziwiła się
- Tak. Pani Monika Pyska powiedziała że pani szuka pomocy
- A to pani od Moniki? A to proszę niech pani siada
- Na czym polegałaby ta praca?
- Już tłumaczę. Mam tutaj do czynienia z trzylatkami. To w zasadzie klubik, a nie przedszkole. Tutaj trzeba mieć oczy dookoła głowy, bawić się z dziećmi. Mam zamiar wprowadzić własne gotowanie bo do tej pory zamawiałam. Nie jest ciężko.
- Rozumiem. Czy mogłabym dać odpowiedź jutro?
- Jasne. Tak w ogóle to Magda jestem - podała mi rękę
- Ola - uścisnęłam jej dłoń
- Opowiem ci może coś o sobie. Imię znasz, mam 24 lata, klubik założyłam dwa lata temu. Może teraz ty?
- Imię też już znasz. Mam 21 lat. W tym roku wróciłam z Ameryki. Tam pracowałam w firmie kurierskiej i dwa miesiące uczyłam w gimnazjum języka angielskiego.
- Oo przez ile tam byłaś?
- Dwa lata, wyjechałam jak miałam 19 lat. Dobra to dam jutro znać, teraz muszę uciekać. Mogłabym prosić o twój numer?
- Ah tak zapomniałam, już Ci podaje.
Zapisałam numer Magdy, porozmawiałam z jedną dziewczynką i poszłam do domu. Porozmawiałam z mamą, nie wiedziałam co zrobić
- Słuchaj. Przecież możesz porozmawiać z Magdą że chcesz zaczynać pracę rano, a u Pani Zosi po południu tak?
- Mamo mam się łapać dwóch prac na raz?
- Jeśli zależy Ci na dwóch to tak. A co podpowiada ci serce?
- Nie wiem. Porozmawiam z Mariuszem jeszcze. Dobra Mamo biorę samochód i jadę do Mariusza.
Najpierw pojechałam do sklepu zrobić zakupy, a później zawiozłam zakupy do Mariusza i zrobiłam obiad. Wieczorem rozmawiałam z Mariuszem. Stwierdził tak jak mama że jeśli zależy mi na jednej i drugiej pracy to żebym jedną na rano, a drugą na popołudnie wzięła. I tak też zrobię. U pani Zosi będę z rana bo Kasia przychodzi na popołudnie, a u Magdy będę popołudniu. Rozmawiałam z Magdą i wcale jej nie przeszkadzało że będę miała jeszcze jedną pracę. Na drugi dzień poszłam do pani Zosi i również przedstawiłam jej swoje plany. Bardzo się ucieszyła że będę u niej pracować. Wyglądało to tak że w kawiarni będę od 6 do 12, a w klubiku od 12 do 17.


------------------
Jejku po strasznie długiej przerwie wróciłam :)
Jeszcze nie wiem czy na stałe czy to tylko kilka dni ale jestem :)
P R Z E P R A S Z A M!! za to że mnie nie było ale na prawdę jak zabierałam się za pisanie od razu mi się nie chciało, nie miałam weny ani pomysłu na rozdział :)
Przepraszam również jeśli będą jakieś błędy :)
Jest ktoś jeszcze ze mną? :)