Gdy obudziłam się następnego ranka Jagoda jeszcze spała. Poleżałam chwile i w spokoju zastanawiałam się nad powrotem tutaj na stale. Jednak moje rozmyślania i tak do żadnej sensownej odpowiedzi mnie nie doprowadziły więc wstałam po cichu z łóżka i podeszłam do szafy. Wybierałam akurat ubrania kiedy zadzwonił telefon Jagody. Sadziłam że przy tak doniosłym dźwięku ona się obudzi ale jedynie przekręciła się na drugi bok i spała dalej. Zaśmiałam się i podeszłam do telefonu na wyświetlaczu było pokazane "Mariusz " wzruszyłam ramionami i odebrałam
- Hej piękna - usłyszałam po drugiej stronie słuchawki
- Hej niestety ale twoja piękna śpi - odparłam z uśmiechem nie wiem jaką miał minę ale był pewnie zaskoczony bo przez chwilę było cicho
- Ola?
- Tak, a kto inny może być?
- Nie wiem. Skąd wiesz że piękna nie była do Ciebie?
- Bo mam lusterko w domu?
- Źle mówi - zaśmiał się
- Ono wcale nie mówi tylko wyświetla obraz - odparłam szukając ubrań
W międzyczasie rozmowy z Mariuszem zdążyłam się ubrać, zrobić śniadanie i wypić w spokoju kawę. Co prawda ta rozmowa była dziwna i do niczego nie prowadziła ale zawsze lepsze to niż zadręczać się ciągłymi wyborami
- Dobra ja muszę kończyć, jak Jagoda wstanie to przekaz jej żeby zadzwoniła okej?
- Jasna sprawa, cześć - rozłączyłam się
Zjadłam śniadanie, pozmywałam naczynia, zrobiłam makijaż i uczesałam się. Wychodząc z łazienki zauważyłam Jagodę. Siedziała przy stole pijąc kawę.
- Hej. Mariusz do Ciebie dzwonił przepraszam że odebrałam ale ty spałaś. - uśmiechnęłam się
- Spoko nic się nie stało - również się uśmiechnęła
- Ty widziałaś moją komórkę? Szukam jej od rana - usiadłam na blacie
- Nie, ty jej nawet nie miałaś chyba wczoraj po meczu, musiałaś zostawić ją na hali
- Pięknie - zdenerwowałam się na siebie samą - a i Mariusz chciał żebyś zadzwoniła jak w
jak wstaniesz
- Chłopaki mają za godzinę trening więc możesz pójść i spytać czy go tam nie ma - wyjaśniła i zadzwoniła do Mariusza
Założyłam buty i wyszłam z domu w czasie gdy Jagoda rozmawiała z Mariuszem. Spacerkiem dotarłam pod hale. Interesowało mnie odzyskanie telefonu, a nie spotkanie z chłopakami. Weszłam głównymi drzwiami , wytłumaczyłam ochroniarzowi że muszę spotkać się z trenerem. Oczywiście robił przeszkody ale wpuścił mnie. Szlam długim korytarzem aż doszłam do sali a tam już były chłopaki. Chciałam zrezygnować i wyjść ale tam może być mój telefon który jest mi potrzebny. Otworzyłam delikatnie drzwi i weszłam. Wszystkie oczy były zwrócone na mnie, poczułam że zalewa mnie rumieniec.
- Hej gdzie macie trenera? - spojrzałam na nich
- A my ci nie wystarczamy? - spytał Jurecki
- Tak się składa że akurat potrzebny mi trener
- Właśnie idzie - wskazał w kierunku drzwi Krzysiek
- Cześć Ola, dobrze pamiętam? - podszedł do mnie trener
- Witam. Tak dobrze, przychodzę do pana bo mam mały problem. Nie został tu wczoraj jakiś telefon? Bo zgubiłam wczoraj.
- Powiem Ci że ja nic nie widziałem przykro mi
- No trudno, dziękuję i do widzenia - uśmiechnęłam się i wyszłam
(MARIUSZ )
- No trudno, dziękuję i do widzenia - odparła Ola i wyszła.
Musiałem za nią wyjść bo nie chciałem przy chłopakach nic mówić, a chciałem rozegrać ta grę inaczej, to ja miałem jej telefon.
- Trenerze bo ja muszę szybko wyjść, proszę - podbiegłem do trenera
- Mariusz nie wydurniaj się i ćwicz. Dziewczyna ci nie ucieknie - uśmiechnął się
- No proszę. To dla mnie ważne
- Dobra masz 5 minut
- Dziękuję - krzyknąłem biegnąc
(JAGODA )
Wyszłam z sali zdenerwowana. W tej komórce miałam wszystko numery do znajomych z Ameryki, numery do pracy, ważne notatki. Ja głupia nigdzie indziej tego nie zapisałam. Będąc na dworze oparłam się o murek i zastanawiałam się co robić dalej.
- Ola - usłyszałam jak ktoś woła moje imię ale myślałam raczej że to nie do mnie bo kto mnie tu zna? Prawie nikt
(MARIUSZ )
Wybiegłem za Ola z sali.
- Widział pan taka ładną szatynkę? Wychodziła stąd dopiero, gdzie poszła? - spytałem pana Janka, naszego ochroniarza
- Wyszła na dwór - wskazał na drzwi
Szybko wybiegłem na dwór i się rozejrzałem
- Ola - krzyknąłem bo nigdzie jej nie wiedziałem, ale nikt nie odpowiedział.
Zrezygnowany miałem już wracać gdy ujrzałem kogoś przy murku, szybko ruszyłem w tamtym kierunku
- Tu jesteś. Szukałem cię - mimowolnie się uśmiechnąłem gdy ją ujrzałem
(JAGODA )
przede mną pojawił się Mariusz
- Tu jesteś. Szukałem cię - spojrzał na mnie
- przepraszam nie widziałam że to mnie wołasz. Coś się stało?
- Szukasz telefonu prawda? Jeśli pójdziesz ze mną dziś na kawę to go odzyskasz - uśmiechnął się
- To jest szantaż wiesz? - spojrzałam mu w oczy.
Miał takie ładne, brązowe.
- Wiem, ale widać że zależy ci na odzyskaniu
- Mariusz nie mam ochoty na głupie gierki. Jeśli masz mój telefon to oddaj mi go
- No właśnie. O 14 w kawiarni tu za rogiem - wskazał kierunek gdzie miała znajdować się ta kawiarnia i pobiegł do hali.
Zła wróciłam do domu Jagody. Tylko weszłam, oznajmiłam że idę do domu i wyszłam. Parkiem doszłam do domu. Zostawiłam buty w korytarzu i poszłam do kuchni
- Czemu nie odbierałaś telefonu? Martwiłam się - od razu spytała mama
- Mamuś nie trzeba. Nie odebrałam bo zgubiłam go - odparłam nalewając sok
- Gdzie go zgubiłaś?
- Nie wiem gdzieś na meczu - wzruszyłam ramionami i poszłam do siebie.
Nie miałam ochoty tłumaczyć jej że telefon ma jeden z piłkarzy i idę z nim na kawę bo zrobiła by sobie niepotrzebne nadzieję na mój powrót. Odstawiłam szklankę z sokiem na biurko i przebrałam się. Założyłam turkusowe spodenki i prześwitującą koszule. Poprawiłam makijaż oraz zrobiłam kucyk. Zważając na to że mam jeszcze 2 godziny weszłam na internet.
Bliżej godziny 14 zeszłam na dół, założyłam buty oraz skórkę i wyszłam. Dziwnie było mi iść bez telefonu ale pewien pan chciał się pobawić, a ja go musiałam odzyskać. Dochodząc do kawiarni spojrzałam na godzinę była 13.50 weszłam do kawiarni, zamówiłam kawę i usiadłam pod ściana. Kawiarnia była ładna i przytulna. Prowadziła ją pewna pani która miała mieszkanie na górze. Moja cierpliwość kończyła się gdy Mariusza nie było, w sumie miałam już wychodzić kiedy zobaczyłam go w drzwiach.
- Cześć, przepraszam za spóźnienie ale trener nas przetrzymał - pojawił się przy stoliku
- Nic się nie stało - uśmiechnęłam się - no ale skoro już jesteś to mogę odzyskać telefon?
- Nie napijesz się ze mną kawy?
- Już wypiłam - zaśmiałam się
Ten człowiek swoim uśmiechem wywalczy wszystko. Wystarczy że się uśmiechnął, a ja już zmieniałam plany. Nie, to musi się zmienić.
- Opowiedz mi coś o sobie - spojrzał na mnie
- A co chcesz wiedzieć?
- Wszystko - zaśmiał się - Co robisz? Gdzie pracujesz? Czym się interesujesz?
- Dużo chciałbyś wiedzieć jak na pierwsze spotkanie ale okej. Jak na razie ciesze się życiem i chwilami spędzonymi z rodziną i Jagodą. Pracuje, a raczej pracowałam w Ameryce uczyłam w szkole no ale teraz wróciłam do Polski. Interesuje się sportem i tańcem. - uśmiechnęłam się
Tak na prawdę nikt po za Mariuszem nie wiedział że już nie pracuje w Ameryce. Zrezygnowałam aby wrócić do Polski gdybym nie zrezygnowała nie dostałabym wolnego na tak długo. Była to spontaniczna decyzja ale chyba nie żałuje.
- A ja myślałem że ty w Polsce cały czas. Jaki sport cię interesuje?
- Głównie ręczna i siatkówka.
- To bardzo się ciesze - uśmiechnął się
- Dlaczego?
- No mieć takie ładne fanki to zaszczyt i motywacja
- Do czego motywacja? Do zdobywania jeszcze lepszych wyników? I bez tego dalibyście rade. A fanek macie dużo dużo więcej i ładniejsze są - upiłam sok
- Motywacje do lepszych wyników ale nie tylko bo jak wiemy że takie ładne fanki siedzą na trybunach to nie możemy przegrać meczu i walczymy z całych sił
- To w takim razie jak nas nie ma to nie staracie się? Tylko nie mów za głośno bo ktoś usłyszy - zaśmiałam się
- mniej się staramy - odpowiedział ciszej i również zaczął się śmiać.
Gdy przestaliśmy się śmiać, Mariusz zaczął mi się przyglądać żeby ukryć swój wzrok odwróciłam głowę
w drugą stronę, a tam ujrzałam....
Kogoś kogo nie chciałabym widzieć nigdy więcej. Był to ten właśnie chłopak albo tylko podobny nie wiem ale w oczach zebrały się łzy. Zauważył to Mariusz
- Ola wszystko w porządku? Stało się coś?
- Co nie. Możemy stąd wyjść? Pójść gdzie indziej? - spojrzałam mu w oczy
- Jasne poczekaj chwile aby zapłacę
Mariusz poszedł płacić, a ja zabrałam swoje rzeczy i wyszłam. Chciałam być jak najdalej.
- Co się stało? - obok mnie pojawił się chłopak
- Nic po prostu, a z resztą nie ważne. Idźmy stąd gdzieś, byle było spokojnie.
- To może chodźmy do mnie? - spojrzał na mnie
- Chcesz mi coś zrobić? - mimo wszystko uśmiechnęłam się
- Nie śmiałbym - również się zaśmiał
Wsiedliśmy do Mariusza samochodu i pojechaliśmy uliczkami do niego. Mieszkał w bloku i to na 4 pietrze bez windy, współczuje. Rozumiem że sportowiec ale mało mu treningów? Dobrze że założyłam baletki, a nie szpile bo wtedy byłoby kiepsko.
Droga mijała w ciszy postanowiłam ja przerwać.
- Chciałam stamtąd wyjść bo spotkałam albo tylko mi się wydawało kogoś kto mnie strasznie zranił. Przez niego opuściłam Polskę - łzy spływały po moich policzkach
- Nie musisz mi się tłumaczyć - akurat parkowaliśmy pod blokiem całe szczęście, a może i nie?
- Ale nie chce żebyś uznał mnie za wariatkę czy coś - spojrzałam na niego. Wyszedł z samochodu, otworzyłam drzwi podszedł i kucnął przede mną
- Nawet przez moment tak nie pomyślałem. Był to ktoś ważny? - spojrzał niepewnie
Pokręciłam głową. Weszliśmy do bloku i szliśmy na gore
- Nawet go nie znam. Napadł na mnie, przyłożył nóż do gardła i chciał... - głos mi się załamał, Mariusz mnie przytulił - chciał mnie zgwałcić - wypowiedziałam wtulona w Mariusza.
Ładne miał perfumy, podobne do perfum Kuby.
- Tacy ludzie powinni siedzieć w więzieniu, a nie chodzić po ulicach
- Był w wiezieniu ale widocznie wyszedł albo to tylko była podobna do niego osoba. Duża możliwość że narobiłam niepotrzebnego zamieszania
- Nic dziwnego że się boisz - uśmiechnął się i weszliśmy do mieszkania.
Ładne miał mieszkanie, nie za duże ale przytulne.
- No to jak już jestem u Ciebie to teraz odzyskam telefon? - zaśmiałam się
- A tak, proszę - wyjął z kieszonki spodni
- 2 połączenia od mamy, od Kuby i 10 od Jagody! Jejku stało się chyba coś - szybko wybrałam numer przyjaciółki i czekałam aż odbierze
- Halo! Ola?
- Tak. Jagoda stało się coś? 10 razy dzwoniłaś - spytałam
- Nie nic chciałam żebyś wpadła do mnie - Zgaduje że właśnie się uśmiecha
- Wole nie wpadać nie mam z kim - zaśmiałam się - ale za 30 minut będę u Ciebie, muszę Ci coś powiedzieć - przygryzłam wargę bo widziałam jak Mariusz na mnie patrzy. A co! Na chłopaków to działa, a my dziewczyny lubimy ich uwodzić.
- Dobra szykować wino, wódkę czy piwo? - cała Jagoda aby balowała by
- Hola hola nie rozpędzaj się, wino w zupełności wystarczy nie mam informacji na całą noc - zaśmiałam się, mina Mariusza była bezcenna
- Dobra czekam buźka - rozłączyła się
- Nie ładnie pić w południe - odezwał się
- A kto powiedział że my teraz będziemy pić? - usiadłam niedaleko niego na blacie
- Umawiacie się na za 30 minut mam wierzyć że do wieczora będziecie siedzieć i czekać? Śmieszne. Mama nie nauczyła że nie siada się na blatach? - zaśmiał się
- Uczyła ale nauka i reguły mój drogi są po to by je łamać - puściłam mu oczko
- Reguły są do łamania tak? - przybliżył się, moje serce zabiło mocniej
Strach? Nie, to nie był strach tylko coś w stylu paniki co się stanie. No tak bo strach, a panika to wcale nie to samo.
- Mhm - odparłam - nie widziałeś o tym?
- Nie - szedł w moją stronę
Byłam przygotowana na wszystko,moja wyobraźnia zaczęła pracować, był już blisko mnie gdy zadzwoniła mu komórka przeklął pod nosem i wyjął dzwoniące urządzenie. Stety lub niestety nie muszę się głowić o tym co miałoby się wydarzyć. Odebrał komórkę, a ja poszłam się ubierać. Wyszedł za mną na korytarz. Szybko założyłam buty, wzięłam w ręce skórkę i chciałam wyjść
- zaczekaj - skierował te słowa do rozmówcy - poczekaj chwile to cię odwiozę
- Nie trzeba - uśmiechnęłam się - poradzę sobie
- A jak ten chłopak.. - spojrzał mi w oczy
- Poradzę - pocałowałam go w policzek i wyszłam
Sama się sobie dziwiłam co ja robię? Spotykam się z chłopakiem którego znam niecałe dwa dni, do tego jestem u niego w mieszkaniu, mówię mu o tym co mnie spotkało gdzie dotąd wiedzieli tylko ci do których miałam zaufanie, a na koniec nie wiadomo w jaki sposób całuje go w policzek. Zazwyczaj tak witam lubię żegnam się tylko z Jagodą, plus przy moim 165 cm, a jego 190 lub 200 cm to normalnie cud.
- Co ty wyprawiasz? - spytałam sama siebie
Całe szczęście że odzyskałam telefon. Wyszłam z bloku i kierowałam się do Jagody. Po drodze wstąpiłam do sklepu i kupiłam butelkę wina. Jedna może nie starczyć, najwyżej będzie na później. Znałam kod do klatki więc bez problemu dostałam się do środka i nawet nie używając windy gdzie często mi się zdarza weszłam na drugie piętro. Bez pukania, ani nic podobnego weszłam do mieszkania przyjaciółki.
- Jedna może nie starczyć - postawiłam przed nią butelkę wina
- Oo aż tyle nowych informacji od rana?
- Czy ja wiem. Nie jest ich za dużo. Odzyskałam telefon i chyba widziałam Pawła - Jagoda wypluła herbatę prawie na mnie - weź zainwestuj w błotnik - poszłam odwiesić skórkę na wieszak
- Tego Pawła? I tak spokojnie mówisz? Do tej pory za każdym razem prawie płakałaś.
- Mam zacząć płakać? - uśmiechnęłam się
- Nie Ale czekaj stop! Gdzie go widziałaś?
- W kawiarni nie pamiętam nazwy ale nie wiem czy to on czy ktoś podobny - nalałam wina do kieliszków i zaniosłam do salonu
- Po co byłaś w kawiarni? Beze mnie? - szła, a raczej wlokła się za mną z butelką
- Po telefon - odparłam i usiadłam na kanapie
- Kto go miał? - usiadła obok
- Oj później Ci powiem. Na początek muszę ci powiedzieć że zrezygnowałam z pracy w Ameryce aby przyjechać do was
- Na prawdę? Jejku skarbie, dlaczego?
- Bo chciałam być bliżej was. Strasznie za Wami tęskniłam tam i postanowiłam wrócić nie wiem czy na stale ale jestem.
- I wypijmy za to - podniosła do góry kieliszek i upiła łyk wina
Do wieczora dyskutowaliśmy i piliśmy wino. Wieczorem ktoś wysłał SMSa Jagodzie.
- Ej lala idziemy na imprezę? - spojrzała na mnie
- Gdzie ? O tej porze? - dopiłam wino
- Do jakiegoś klubu, Mariusz nas zaprasza. Świętują z chłopakami. Idziemy?
- Dobra ale ja chce sukienkę
Wyszykowaliśmy się w 30 minut. Ja założyłam czarną sukienkę i lity, a Jagoda jasną koszule, spódnice i szpilki. Na szybko się umalowałyśmy i uczesałyśmy. Pod blokiem czekała na nas taksówka. Wysłałam SMS Kubie aby przekazał rodzicom że zostaje u Jagody i zostawiłam telefon bo czasem jak za dużo wypije to dzwonię po rożnych osobach. Szybko dostaliśmy się do klubu, weszłyśmy do środka i odnaleźliśmy chłopaków.
----------\
Witam :)
O to nowy rozdział :)
Mam nadzieję że się spodoba :D
Podoba to mało powiedziane ♥ Jest piękny!
OdpowiedzUsuńWidzę, że przypływ weny był :3 Oby tak dalej!